<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278</id><updated>2012-01-03T23:25:14.098+01:00</updated><category term='konsumpcja'/><category term='słowotwórstwo'/><category term='domowo'/><category term='cudowne dziecko'/><category term='gadanie'/><category term='czytelnia'/><category term='kulturalnie'/><category term='twórczo'/><category term='przedszkole'/><category term='nocnik'/><category term='urodziny'/><category term='Ojciec'/><category term='cyc'/><category term='w poszukiwaniu straconego czasu'/><category term='spacerujemy'/><category term='zabawy'/><category term='fantazja'/><category term='choróbska'/><category term='Święta'/><category term='blog'/><category term='sen'/><category term='głupkowate pomysły'/><category term='przedmioty'/><category term='zdania do odnotowania'/><category term='kulinaria'/><category term='wyprawy'/><category term='monologi'/><category term='Lucy'/><category term='z przymrużeniem oka'/><category term='plastyka'/><category term='wychowanie'/><category term='matka'/><category term='przygody'/><category term='zęby?'/><category term='mama'/><category term='poruszające'/><category term='video'/><category term='postępy'/><category term='zabawności'/><category term='książki'/><category term='anegdoty'/><category term='inni'/><category term='zdjęcia'/><category term='matczyne rozkminy'/><category term='refleksyjnie'/><category term='charakterność'/><category term='poród'/><title type='text'>lucy in the sky</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>361</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-9094437043715614343</id><published>2011-08-18T12:18:00.005+02:00</published><updated>2011-08-18T15:28:26.116+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><title type='text'>Kosmos.</title><content type='html'>Usypianie. Jak zwykle ciągnące się jak makaron, prawie do nieskończoności. Wypełnione czytaniem, opowieściami, piosenkami... W desperacji zanuciłam fasolkowe "Ufoludki"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- TAK? ONE NAPLAWDĘ PRZYLECIAŁY?&lt;br /&gt;- ... No tak...&lt;br /&gt;- MAMO, A CZEMU MIESZKAMY W KOSMOSIE?&lt;br /&gt;- Mieszkamy na Ziemi... która jest w kosmosie...&lt;br /&gt;- SĄ GWIAZDY I SĄ LÓŻNE PLANETY... I JEST MALS. NA MALSIE MIESZKAJĄ MALSJANI. I MAJĄ TAKIE GŁOWY W KSZTAŁCIE WAZONÓW! I PRZYLATUJĄ TAKIMI WIEEELKIMI STATKAMI...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(W tym momencie, przyznaję, poczułam lekki niepokój... skąd u licha ta wiedza?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A NA JAKIEJ MIESZKAMY PLANECIE?&lt;br /&gt;- Na planecie Ziemia...&lt;br /&gt;- I JEST PLANETA BABCI ULI I PLANETA BABCI MALTY. A NA JAKIEJ PLANECIE JEST PLACA TATY?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są chwile kiedy czuję się bardzo malutka.&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-9094437043715614343?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/9094437043715614343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/08/kosmos.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/9094437043715614343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/9094437043715614343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/08/kosmos.html' title='Kosmos.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3012451138754223347</id><published>2011-08-13T15:05:00.001+02:00</published><updated>2011-08-17T15:32:28.350+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urodziny'/><title type='text'>3.</title><content type='html'>- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO MAMO!&lt;br /&gt;- Ale przecież dziś są Twoje urodziny, nie moje.&lt;br /&gt;- ALE MOŻEMY SIĘ UMÓWIĆ ŻE DZIŚ SĄ TWOJE URODZINY MAMO!&lt;br /&gt;- No możemy.&lt;br /&gt;- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO MAMO!&lt;br /&gt;- Dziękuję! Tobie też córeczko wszystkiego najlepszego!&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3012451138754223347?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3012451138754223347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/08/3.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3012451138754223347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3012451138754223347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/08/3.html' title='3.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-995079979869935105</id><published>2011-07-22T10:38:00.005+02:00</published><updated>2011-07-22T15:20:33.962+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>Dlaczego matki spóźniają się do pracy.</title><content type='html'>Właściwie miałam już wybiegać podczas gdy Lucy jeszcze spała. Ale nie lubię zostawiać jej bez pożegnania, więc kiedy zobaczyłam że wierci się w pościeli i przeciąga, podeszłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dzień dobry Lucy, jak ci się spało? - spytałam siadając na skraju łóżka.&lt;br /&gt;- DOBRZE... - Lucy popatrzyła na mnie półprzytomnie.&lt;br /&gt;- Cieszę się. Teraz babcia cię ubierze bo ja już lecę do pracy...&lt;br /&gt;- NIEE - Lucy zrobiła gwałtowny zwrot kładąc głowę na moich kolanach - JESZCZE TLOOCHĘ ZOSTAŃ MAAMO!&lt;br /&gt;- Jestem już troszkę spóźniona kochanie...&lt;br /&gt;- JESZCZE TYLKO TLOOOCHĘ ZOSTAŃ. PLOSZĘĘĘ. PLOOOSZĘĘ MAMUUUSIU! - mówiąc to ułożyła usta w dziubek i popatrzyła mi prosto w oczy tymi swoimi ogromnymi, szaroburymi zwierciadłami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak odmówić komuś kto do perfekcji opanował minę kota ze Shreka? Komuś kto doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że cicho i z namaszczeniem wypowiadane "proszę" zamienia się w najsilniejszy argument? Kto absolutnie świadomie używa zwrotu "proszę mamusiu" wiedząc, że to kompilacja która rozkłada na łopatki i porusza do głębi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostałam te dodatkowe 15 minut i spóźniłam się do pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja asertywność kończy się gdzieś pomiędzy ściśniętym gardłem a powstrzymaną łzą wzruszenia. I mimo że górnolotnie to brzmi, jest w gruncie rzeczy czystą prozą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-995079979869935105?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/995079979869935105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/07/dlaczego-matki-spozniaja-sie-do-pracy.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/995079979869935105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/995079979869935105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/07/dlaczego-matki-spozniaja-sie-do-pracy.html' title='Dlaczego matki spóźniają się do pracy.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3399768720049904694</id><published>2011-07-16T22:41:00.006+02:00</published><updated>2011-07-19T11:32:08.936+02:00</updated><title type='text'>Wspomnienie pewnego wieczoru</title><content type='html'>Odgrzebuję się powoli z notatek. I już nawet nie mam ambicji grupowania wątków tematycznie i dorzucania jakichś głębszych refleksji. Chyba jedyny sposób żeby odkopać wreszcie tego bloga z zaległości, to wrzucać te zapiski "na surowo". Zatem otwierając mój czerwony zeszyt, ten najbardziej aktualny spośród pięciu innych, napotykam datę: 22.03.2011.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Program (jednego!) wieczoru, wg Lucy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- zabawa w auta (MAMO, TY JESTEŚ FELLALI A JA LOJSLOJS!) jazda, wyścigi, myjnia samochodowa i warsztat (udawana wywrotka Rollsa: OJJJ. BOLI MNIE SILNIK!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- pociąg (TATO, TY JESTEŚ LOKOMOTYWĄ A JA WAGONIKIEM, DOBRZE?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ptaszki (JESTEŚMY PTASZKAMI I MACHAMY SKRZYDEŁKAAAMI!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- detektyw (O! TU SĄ JAKIEŚ ŚLADY! /choć ja tam niczego nie widziałam/ TO CHYBA ŚLADY ŁABĘDZIA! MAMO, ŚLEDZIMY GO!) pamiętam że rzekomego łabędzia znalazłyśmy w okolicach łazienki, niewidzialnego oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- spychacz (SPYCHNIEMY TE KAMIENIE!) nie pamiętam o jakie kamienie chodziło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- statek (Lucy kazała sobie przynieść rolkę papieru i zrobiła z niej lunetę, dopłynąwszy do celu poszukiwała skarbu piratów)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- samolot, domek, kolorowanie... (szczegółow na papierze i w pamięci - brak)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz jasna do wszystkich zabaw, nieodzowne i absolutnie wymagane było aktywne towarzystwo jednego z rodziców (w porywach do obojga) i to się nie zmieniło. Poziom energii i natężenie pomysłowości także bez zmian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo "nuda" dawno wymazałam ze swojego słownika.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3399768720049904694?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3399768720049904694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/07/wspomnienie-pewnego-wieczoru.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3399768720049904694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3399768720049904694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/07/wspomnienie-pewnego-wieczoru.html' title='Wspomnienie pewnego wieczoru'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6847685087090328953</id><published>2011-07-10T23:46:00.006+02:00</published><updated>2011-09-18T22:06:59.117+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przedszkole'/><title type='text'>Lucy Przedszkolna</title><content type='html'>Lucy od września będzie chodzić do przedszkola Montessori. Postawiliśmy na to rozwiązanie pomimo świadomości, że nasz domowy budżet znacząco ucierpi. I mimo tego, że udało nam się jakimś cudem dostać do państwowego przedszkola, nie tego priorytetowego wprawdzie, ale jednak. Postawiliśmy z wielu powodów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznę od tego, że zaobserwowany w jednej z samorządowych placówek, widok chmary trzylatków biegających w nieładzie ze świecąco-buczącymi, plastykowymi zabawkami, pod długą półką przyglądających się temu, lekko zdezelowanych lalek Barbie, śnił mi się po nocach. Wspomnę o znalezionym w innej placówce menu, które przeczytałam ze zgrozą. Szczegółów nie pamiętam, ale chleb z szynką konserwową na śniadanie i rogalik 7days na podwieczorek wzbudziły wyjątkowo silne reakcje chemiczne w moich neuronach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego doszły własne, nieprzyjemne wspomnienia przedszkolne. Bo stojąc w ciemnym, zwalistym korytarzu przedszkola które przypadło nam w udziale, poczułam znajomy zapach. I chociaż w pierwszym odruchu uśmiechnęłam się na wspomnienie dzieciństwa, po chwili zdałam sobie sprawę, że nie są to te miłe reminiscencje. Że to zapach przede wszystkim wyalienowania, czegoś nieokreślonego, zbyt dużego i obcego. Kiedyś budził we mnie lęk i przemożną chęć ucieczki, teraz potrafiłam lepiej go określić - był to zapach miejsca przesiąkniętego zatęchłym PRL a więc i mojego dawnego przedszkola. Dziś może umiem docenić ten specyficzny klimat, tych parę starych zabawek i wełniane, rozciągnięte kapcie w pudle przy drzwiach. Ale czy jestem w stanie zanurzyć w tej lekko podgniłej aurze swoją córkę? Pozwolić temu miejscu stać się na wiele godzin jej domem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatecznie nie wiedziałam w którą stronę się ruszyć. Jak typową zwariowaną matkę, nawiedzały mnie wizje przerażonej Lucy siedzącej gdzieś pośrodku ogromnej połaci brudnej wykładziny w starym komunistycznym baraku. To znów widok tejże, wpatrzonej z zachwytem w chudą, wypindrzoną lalkę, może i na czystym dywanie, za to w otoczeniu chińskich różów i świecidełek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście kształtowanie wrażliwości estetycznej mojego dziecka (albo raczej rozkładanie owej wrażliwości na łopatki...) to nie jedyny, a nawet nie ten najistotniejszy z lęków jakie mnie nawiedzały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lucy mimo całej swej pozornej hardości jest bardzo delikatnym i wrażliwym dzieckiem. Otwartym, pogodnym ale i łatwo zamykającym się w sobie z byle powodu. Wciąż w trudnym i trochę nieobliczalnym wieku, z nieco wybujałą, silną osobowością i dużą potrzebą niezależności. Nie jest typem grzecznej dziewczynki która usiądzie z boku z kredkami i nigdy nikomu nie sprawi kłopotu. To raczej krnąbrna chłopczyca, ustalająca własne zasady gry. A jednocześnie, jako matka doskonale wiem, jak łatwo ją przestraszyć i zranić. Prześladowała mnie myśl, że ktoś mógłby, nawet w dobrej wierze, tłamsić jej charakter i na siłę wdrażać w ustalone z góry ramy. Że nie dojrzałby, pod szczelnym pancerzem buty, wrażliwości którą skrywa. Że ta efemeryczna przecież uczuciowość, mogłaby doznać uszczerbku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zakładałam, że w samorządowej placówce personel jest niekompetentny. Ale nie miałam żadnej możliwości sprawdzić jakimi metodami wychowawczymi posługują się ludzie, którym powierzyłabym współwychowywanie mojej córki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(A swoją drogą podziwiam każdego, kogo szlag nie trafi z 25-tką rozwrzeszczanych trzylatków!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedszkole Montessori okazało się odpowiedzią na wszystkie moje wątpliwości. W dodatku niedaleko, sprawdzone i gorąco polecane przez przyjaciół. Miejsce dla Lucy znalazło się cudem, zgłosiliśmy się na listę rezerwową i parę dni później ktoś zrezygnował. Rzutem na taśmę podjęliśmy decyzję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I już za nami pierwsze cztery dni oswajania się Lucy z przedszkolem. Cztery dni po cztery godziny. Teraz dwa miesiące przerwy i od września już regularnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już pierwszego dnia Lucy bezproblemowo została w przedszkolu, z miejsca zabrała się za przesypywanie fasolek i ledwie zarejestrowała że wychodzę. Mimo to warowałam w okolicy z telefonem w ręce, przerażona i gotowa na wszystko (a najbardziej na histerię, szloch i lament). Ale ostatecznie, oczywiście!, wszystko było w najlepszym porządku. Czwartego dnia, chciała od razu po przebudzeniu jechać do przedszkola, nawet bez śniadania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz jasna zdobycie jakichś informacji od Lucy graniczyło z niemożliwością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co robiłaś w przedszkolu? - spytałam pierwszego dnia.&lt;br /&gt;- NIE POWIEM CI.&lt;br /&gt;- Dlaczego?&lt;br /&gt;- ŻEBYŚ SIĘ NIE DOWIEDZIAŁA. BO TO TAKI... i tu szeptem: SEKRET!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja umierałam z ciekawości! I co tu zrobić, użyłam całej swojej matczynej przebiegłości i z półsłówek wywnioskowałam ile się dało. Że były ćwiczenia gimnastyczne, piosenki, że był spacer, że byli Marcinek i Kingusia, że Franek się przewrócił i płakał, że jedna z dziewczynek pomogła zrobić wyklejankę. Jakkolwiek wyglądały szczegóły tych czterech godzin, tych czterech dni najważniejsze że było FAJNIE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast z ust pani nauczycielki usłyszałam, że Lucy to dziewczynka z charakterem i ugruntowanym własnym zdaniem. Że z każdym dniem była bardziej swobodna i otwarta. Że uczestniczyła chętnie we wszystkich zajęciach i nie miała problemów ze znalezieniem się w grupie. Została pochwalona za elokwencję, znajomość figur i kolorów. I wszystko byłoby idealnie... no ale nie było. Bo ostatniego dnia Lucy umyśliła sobie że z przedszkola odbierze ją Tatuś, a przyszła Babcia Ula. I na zakończenie "oswajania" urządziła w przedszkolnej szatni istne piekiełko... A kiedy Pani Kasia chciała jej wręczyć pożegnalny zeszyt na wakacyjne wspomnienia, rzuciła nim z rozmachem przez pół korytarza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując. Było lepiej niż przypuszczałam że będzie. Pomimo końcowego incydentu, pękam z dumy! Po raz kolejny łapię siebie samą na dziwieniu się w duchu, że już taką dużą dziewczynką jest ta moja mała Lucy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tylko żałuję, że nie mogłam jej widzieć takiej samodzielnej, niezależnej, zdanej tylko na siebie. Pozostaje mi pogodzić się z faktem że tak już będzie. Pępowina będzie wydłużać się z każdym miesiącem bardziej i bardziej, a mnie coraz częściej dławić będzie ta dziwna mieszanina dumy i nostalgii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6847685087090328953?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6847685087090328953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/07/lucy-przedszkolna.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6847685087090328953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6847685087090328953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/07/lucy-przedszkolna.html' title='Lucy Przedszkolna'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3324878966130511974</id><published>2011-07-09T22:43:00.003+02:00</published><updated>2011-07-09T23:14:16.652+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Kamieniarka</title><content type='html'>- A mnie nie pocałujesz?&lt;br /&gt;- NIE.&lt;br /&gt;- A dlaczego?&lt;br /&gt;- BO NIE JESTEM POCAŁYWANKĄ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ZNALAZŁAM CIĘ!&lt;br /&gt;- Znów mnie znalazłaś! Jak ty to robisz?&lt;br /&gt;- BO JESTEM ZNALAZACZKĄ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Lucy, kim będziesz w przyszłości? Może malarką?&lt;br /&gt;- NIE.&lt;br /&gt;- A może rzeźbiarką?&lt;br /&gt;- NIE.&lt;br /&gt;- A może pianistką?&lt;br /&gt;- NIE. KAMIENIALKĄ!&lt;br /&gt;- Kamieniarką?&lt;br /&gt;- TAK. KTÓLA ZBIELA KAMIENIE.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3324878966130511974?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3324878966130511974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/07/kamieniarka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3324878966130511974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3324878966130511974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/07/kamieniarka.html' title='Kamieniarka'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-5889473398524462762</id><published>2011-07-05T17:42:00.005+02:00</published><updated>2011-10-12T21:46:56.872+02:00</updated><title type='text'>Muffinkowanie</title><content type='html'>Lucy właśnie usnęła, na kanapie, jak siedziała. Zatem chwila spokoju na zebranie myśli, jak długa - okaże się. Zanim o tym co było, może o tym co jest. Chorujemy, we dwie od dziś. Moje wczorajsze wyjście z domu bez parasola, przechyliło ostatecznie szalę na rzecz kataru, kaszlu i ogólnego rozbicia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- MAMO! A MASZ PLOSZEK DO PIECZENIA? - spytała trzeźwo Lucy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież już od samego rana żądała pieczenia muffinek, jakby doskonale poinformowana o mojej dzisiejszej labie od pracy. A ja, jakżeby inaczej, rzeczywiście zapomniałam dopisać proszek do listy zakupów i musiałam posiłkować się resztką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lucy jak zwykle przystawiła do blatu kuchennego swoje krzesełko i zajęła się składnikami suchymi. Wysmarowała formę pędzelkiem bo skończyły nam się papilotki, oprotestowała konieczność użycia miksera (moje dziecko nade wszystko ceni sobie ciszę a odkurzacz, mikser i suszarkę uważa za urządzenia zbędne) a na koniec usiłowała podkraść surowe, gotowe ciasto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muffinki upiekłyśmy. Malinowe i pyszne, mimo że trochę przesadziłam z ilością owoców. Ale przecież nie chodzi o smak muffinek. Jest on jedynie efektem, ubocznym z założenia. A same muffinki celem, ale bez większego znaczenia. I mimo że prawie zawsze inicjatywa wychodzi od Lucy, ja też to uwielbiam. A przyjemność wspólnego mieszania składników przedkładam nad łasuchowanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-5889473398524462762?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/5889473398524462762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/07/muffinkowanie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5889473398524462762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5889473398524462762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/07/muffinkowanie.html' title='Muffinkowanie'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4847747020183041161</id><published>2011-05-11T22:11:00.002+02:00</published><updated>2011-05-11T22:16:44.646+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>w roli Atlasa</title><content type='html'>- MUSZĘ TU TO PRZYCZEPIĆ. ŻEBY SIĘ NIE LOZWALIŁ NASZ DOM.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff. Niepozorna żółta karteczka przylepiona do ściany uratowała nasz dom przed lozwaleniem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4847747020183041161?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4847747020183041161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/05/w-roli-atlasa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4847747020183041161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4847747020183041161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/05/w-roli-atlasa.html' title='w roli Atlasa'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-474298797232199717</id><published>2011-04-28T23:57:00.003+02:00</published><updated>2011-04-29T00:07:03.188+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>Poprawka</title><content type='html'>- MAMO! POPLAWIJ UŚMIECH!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętam już dlaczego miałam smutną minę. A może nawet nie była taka smutna. Może za zasłoną powagi krył się wątły uśmiech, który należało jedynie "poprawić". A Lucy go dostrzegła i wydobyła. Świat dzieci jest prosty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-474298797232199717?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/474298797232199717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/poprawka.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/474298797232199717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/474298797232199717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/poprawka.html' title='Poprawka'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1267831534104249907</id><published>2011-04-13T21:38:00.007+02:00</published><updated>2011-04-14T08:56:19.113+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdania do odnotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>O Kliwiczce, marszczarni i śrubokrętowaniu.</title><content type='html'>- A kto mi pomoże posegregować pranie?&lt;div&gt;- ... KLIWICZKA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Kliwiczka? A kto to taki?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TO TAKA POMAGACZKA, KTÓRA POMAGA SWOJEJ MAMIE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O widzisz, teraz kredki mają uśmiechy!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TO NIE KLEDKI. TO JEST BALEK, LALEK I LULALEK.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jesteś łobuzem!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PLASTELIBUZEM!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A TELAZ BĘDĘ LOBIĆ FIKOŁKI-SMAKOŁKI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JEST MI OKLOPLIWIE NUDNO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TATO, SŁYSZYSZ? KALALEPKA JEDZIE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Pomarszczyły ci się paluszki bo siedziałaś długo w wannie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE, W MALSZCZALNI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO! SLUBOKLĘTUJEMY??&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A powyższe aberracje pozwoliła sobie spisać MAMA ŁUSIOWA, siedząca na KRZEŚLE TATOWYM, przy DOMKU STOŁOWYM, w przestrzeni w której co jak co, ale słowotwórcza nuda nie grozi.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1267831534104249907?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1267831534104249907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/o-kliwiczce-marszczarni-i.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1267831534104249907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1267831534104249907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/o-kliwiczce-marszczarni-i.html' title='O Kliwiczce, marszczarni i śrubokrętowaniu.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4101560071780239089</id><published>2011-04-12T23:39:00.003+02:00</published><updated>2011-04-12T23:46:53.120+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Biała narzuta i niebieski długopis.</title><content type='html'>- Lucy co to ma być??&lt;br /&gt;- TU TAKIE PASKI NAMALOWAŁAM...&lt;br /&gt;- Ale przecież wiesz że po narzucie nie wolno rysować!&lt;br /&gt;- ALE ŁUSIA ZLOBIŁA TYLKO TAKI KAWAŁ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Achaaa. To niewątpliwie zmienia postać rzeczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4101560071780239089?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4101560071780239089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/biaa-narzuta-i-niebieski-dugopis.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4101560071780239089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4101560071780239089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/biaa-narzuta-i-niebieski-dugopis.html' title='Biała narzuta i niebieski długopis.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4954644281227768874</id><published>2011-04-11T22:50:00.010+02:00</published><updated>2011-06-06T22:42:46.630+02:00</updated><title type='text'>Dziejopisartswo</title><content type='html'>Zaniedbałam straszliwie tego bloga*. Co gorsza, czuję się jakbym nie bloga zaniedbała a własne dziecko! Odczuwam dotkliwe poczucie winy kronikarza, który nie sprostał powierzonej mu misji. Opuścił, pominął, odłożył... i zapomniał. Tyle że w wypadku raczej przewidywalnego władcy, zapewne wystarczy odwołanie się do ułomnych, ale jednak pomocnych zwojów w mózgu, zawsze można kogoś tam podpytać a w ostateczności założyć, że w gruncie rzeczy nic się nie stanie potomnym jeśli będą żyli w przekonaniu, iż król tego dnia jadł grochówkę, choć tak naprawdę był to rosół. Z Lucy jest natomiast inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lucy jednego dnia uwielbia banany, aby następnego je znienawidzić. Lucy przez parę miesięcy, codziennie dopracowuje do perfekcji rytuał układania puzzli, by nagle rozrywkę tę całkowicie zanegować. Lucy jednego dnia budzi się z dobrotliwym uśmiechem na ustach i obdziela nas hojnie łaskami aż do wieczora, aby kolejnego zamienić się w tyrana owładniętego jedynie pragnieniem uczynienia ze wszystkich naokoło niewolników. Każdy dzień jest inny od poprzedniego, wszystko wokół ewoluuje. Zmiany przychodzą gwałtownie jak burza - parę grzmotów i błysków, a powietrze zupełnie inne, świeże. A czasem coś zmienia się łagodnie i cicho, kropla za kroplą... powoli, i nawet nie wiadomo kiedy w skale zostaje wydrążona nowa ścieżka.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Ciągłe metamorfozy, przeobrażenia, przepoczwarzania. Lucy Zagadkowa. Kiedyś lękliwa i zamknięta w sobie, dziś odważna i przebojowa ze skłonnością do despotyzmu. Od zawsze zaskakująca, z charakterem nie poddającym się łatwo uogólnieniom. Na pewno wrażliwa, skora do wzruszeń i empatyczna, a z drugiej strony harpagan - bomba energetyczna zarażająca wszystkich swoim entuzjazmem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po okresie zdystansowania i niechęci do okazywania uczuć, wyrażanej choćby skrupulatnym wycieraniem z twarzy każdego buziaka, Lucy weszła w cudowną fazę uścisków, spontanicznych całusów i BALDZO CIE KOCHAM MAMO. Z drugiej strony, świadoma mocy i znaczenia wypowiadanych słów potrafi używać konstrukcji śmiałych i zaczepnych, zdecydowanie mniej miłych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jakakolwiek by była i cokolwiek robiła, taka czy inna, wesoła czy smutna, wściekła czy zapatrzona przed siebie w zamyśleniu, rozentuzjazmowana czy skupiona, wyznająca miłość czy negację, dla mnie - jest jednakowo fascynująca. Najwspanialsza na świecie.&lt;br /&gt;Dziejopisarzem to ja nigdy nie będę obiektywnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* A blogowi jakoś tak bezwiednie, miesiąc temu stuknęło 2 lata, nie wiem kiedy to się stało, życie leci naprzód szalonym pędem!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4954644281227768874?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4954644281227768874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/dziejopisartswo.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4954644281227768874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4954644281227768874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/dziejopisartswo.html' title='Dziejopisartswo'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-428656377393507098</id><published>2011-04-08T23:09:00.004+02:00</published><updated>2011-04-08T23:19:13.419+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Wyznania miłosne</title><content type='html'>&lt;div&gt;Wieczorem, z psotnym uśmieszkiem w kąciku ust.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;- OTWORZĘ PASZCZĘ I CIĘ UGLYZĘ Z CAAAŁEJ SIŁY W NOS! UMIEEELAM Z GŁODU! - a na koniec z mściwą nutą - CHCIAŁABYM CIĘ ZŁAPAĆ MAMO!&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Może i kanibalistyczne, ale jakże urocze!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-428656377393507098?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/428656377393507098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/wyznania-miosne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/428656377393507098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/428656377393507098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/wyznania-miosne.html' title='Wyznania miłosne'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4287630192976992873</id><published>2011-04-05T23:12:00.004+02:00</published><updated>2011-07-05T19:51:54.948+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>Zielona Kraina.</title><content type='html'>Miłośnikom Mary Jane od razu mogę powiedzieć - Google spłatał Wam figla ;)&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A Was, Moi Drodzy Czytelnicy zapraszam w podróż do fascynującego świata wyobraźni Lucy. Oto przed Wami Zielona Kraina, w której (podobno) wszystko jest zielone.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaczyna się tak, że po paru dniach od synestetycznych wynurzeń &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2011/03/z-wizyta.html"&gt;o księżycu i jogurcie&lt;/a&gt;, postanawiam sprawdzić czy w dalszym ciągu moja córka sypie porównaniami jak z rękawa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Lucy, a zielona farba jak smakuje? - zagajam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JAK BAZYLIA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A jak wygląda?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JAK ŚNIEG.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Śnieg?? - uśmiech tryumfującego belfra czai się groźnie gdzieś w kąciku moich ust.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK - potwierdza Lucy, a ja patrzę uważnie, próbując dojrzeć charakterystyczny grymas kpiny na tym drobnym obliczu, ale napotykam parę poważnych oczu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAKI ZIELONY ŚNIEG - dodaje po chwili i wszystko się wyjaśnia, ale wtedy pada pytanie - WIDZIAŁAŚ KIEDYŚ ZIELONY ŚNIEG?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nie widziałam. A ty widziałaś??&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ale gdzie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- W ZIELONEJ KLAINIE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W pierwszym momencie zaniemówiłam. Ale już po chwili postanowiłam nie dać uciec temu intrygującemu Króliczkowi. Ostrożnie i powoli podążyłam jego śladem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Achaaa. A co tam jeszcze jest w tej krainie poza zielonym śniegiem?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NA PRZYKŁAD ZIELONE PINGWINY! ZIELONY LÓD... I NA PRZYKŁAD ZIELONE WIEWIÓLKI! MAMO JEDZIEMY TAM? MUSZĘ SPAKOWAĆ AUTO! (zaczyna znosić na kanapę poduszki, kocyk, przyjaciół i pluszowy prowiant) CHODŹ MAMO! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A gdzie jedziemy? - tak tylko się upewniam...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DO ZIELONEJ KLAINY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zajmuję miejsce za Lucy-kierowcą. Kanapauto toczy się po wyboistej drodze i z prędkością światła osiąga upragniony cel.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DOTALLIŚMY!!! PATRZ MAMO!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- To jest ta Zielona Kraina?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy idzie przez pokój i rozgląda się oczarowana. Zadziera głowę a na twarzy wymalowany zachwyt. Idę za nią.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jak tu ładnie!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ZIELONO!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Czy tutaj wszystko jest zielone?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. ZIELONE DRZEWA. ZIELONY LAS. I ZIELONE GRZYBY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Grzyby też tu są?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DOBLE TE GRZYBY MAMO! ZBIELAJMY JE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wzięłyśmy koszyczki, nazbierałyśmy grzybów, pozachwycałyśmy się zielonością. A potem zadzwonił telefon i Krainę gdzieś zgubiłyśmy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Było cudownie! Każdemu polecam podobną wyprawę. Mój błogostan mącił jedynie wysiłek jaki musiałam włożyć w wierne zapamiętywanie wszystkich dialogów. Wnoszę o montaż matkom (i tak multifunkcyjnym przecież) dyktafonów, na stałe!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4287630192976992873?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4287630192976992873/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/zielona-kraina.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4287630192976992873'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4287630192976992873'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/zielona-kraina.html' title='Zielona Kraina.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4045152961083991734</id><published>2011-04-04T23:59:00.003+02:00</published><updated>2011-07-05T19:00:03.145+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdania do odnotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choróbska'/><title type='text'>Kaszel, katar i co z tego.</title><content type='html'>Stało się tak, że od Lili i Bolka przywieźliśmy sobie do domu wirusa. Na szczęście skupił się przede wszystkim na dwójce dorosłych. Lucy mimo gorączki, kaszlu i kataru energia nie opuszczała (po raz kolejny doszłam do wniosku, że gdybym teraz miała choćby połowę jej zapasu - świat należałby do mnie). Gorzej z małymi dawcami u których skończyło się zapaleniem płuc... i którym z tego miejsca gorąco życzymy powrotu do zdrowia!&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Już od dawna planowałam spędzić z Lucy trochę więcej czasu. Zabiegana miałam go ostatnio dla niej zdecydowanie za mało. Myślałam o urlopie już od paru tygodni, ale oczywiście moment nigdy nie był odpowiedni. I przyszła choroba. A więc nie ma tego złego, co by nie miało dobrych stron.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Być może w mojej głowie, przez chwilę, zamajaczyła mglista wizja wspólnego chorowania z córką... Być może było to coś w rodzaju sielskiego obrazka przedstawiającego dwie postaci zakopane po uszy w kołdrze, przy tym ta większa czyta baśnie, a ta mniejsza słucha ze skupieniem... Ale jeśli nawet podobna idylla zagościła na sekundę w moich myślach, wyrżnęła na łeb na szyję od razu pierwszego dnia L4. Jak tylko Domowy Kogut (KUKULYKU! POLA WSTAWAĆ! JUŻ JEST DZIEEEŃ!) obudził mnie, 2 dni po zmianie czasu, o 5.45! (a jeszcze 2 dni temu pora ta miała zdecydowanie więcej wspólnego z nocą niż z porankiem).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Słyszałam teorie, że przestawienie zegara biologicznego a tym samym dostosowanie go do zmiany czasu, trwa około miesiąca. Lucy zajęło to JEDEN dzień. Wstaje jak wstawała, czyli w okolicy 6.00... I nawet choroba nie była w stanie zmóc jej na tyle, żeby zechciała sobie jednak pospać ciut dłużej. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tak sobie chorujemy razem. Ja bez sił i Ona, jak zwykle, z nadmiarem energii, co gorsza usiłująca także ze mnie ów nadmiar (nadmiar czegoś z czegoś czego wcale nie ma!) wykrzesać. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO! BAWIMY SIĘ W KOTKA I TYGLYSA? GLLLLLL!!! GLLLLLL!!! UCIEKAJ MAMO! MIAŁCZ I UCIEKAJ!!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bo jeśli dawno tego nie wspominałam to powtórzę teraz - zabawy ruchowe jak berek, chowany i wszelkiego rodzaju skoki, biegi, tańce i inne swawole to jest właśnie to, co Luśce lubią najbardziej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO, BIEGAJ Z ŁUSIĄ! GOŃ ŁUSIĘ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Były też momenty kiedy Energia domagała się ekspansji terytorialnej. A zaczęło się niewinnie. Od przesiadywania przy oknie i tęsknych spojrzeń w dal.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JAKA WYBOLNA POGODA MAMO! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;- FAJNIE IŚĆ NA SPACEL... SŁONECZKO ŚWIECI...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Potem wzięła mnie za rękę i usiłowała namówić do ubrania się i ruszenia na plac zabaw. Kiedy odmówiłam użyła wszystkich swoich rodzajów płaczu, wzmacniając efekt dramatycznym wiciem się po ziemi. Kiedy zrozumiała, że mnie nie przekona, uspokoiła się w przeciągu trzech sekund.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Lucy, przecież ci tłumaczę że jesteśmy chore.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA NIE JEST CHOLA!!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Przecież masz katar.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE MAM KATALU!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A co ci leci z nosa?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- KATAL... NIE! NIE KATAL. TYLKO KAWAŁKI ŚNIEGA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jak na chorą przystało nie obyło się bez dziwacznych zachcianek...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CHCIAŁABYM... PIECZONE TLUSKAWKI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nastąpiło także przesycenie syropami, które początkowo były wychłeptywane ze smakiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE CHCĘ SYLOPKU! BO MI ZAKRZTUSI HUMOL!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na szczęście humory nam się nie zakrztusiły, a nawet nie zwarzyły. Przeciwnie. Muszę przyznać że niezwykle miło mi się z córą chorowało! Bo oczywiście jak chorowanie, to gromadne. I nie powiem, że łatwe było ogarnięcie rozbrykanej dwuipółlatki, siebie i domu. Ale Lucy, jak przystało na dziecię chowane częściowo przez Babcię Ulę, pomagała mi ochoczo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO UMYJMY NACZYNIA! ZOSTAŁO JESZCZE TLOCHE DO UMYCIA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;- MAMO, MASZ DLA MNIE JAKĄŚ PLACĘ?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mycie garów, gotowanie zupy, smażenie naleśników, odkurzanie, segregowanie prania kolorami... to zajęcia godne uwagi nawet tak zajętej i zabieganej osoby jak Lucy. Tak trzymaj Córko! Jeszcze parę lat i może będzie z Ciebie jako taki pożytek! Choć tak naprawdę, mam nadzieję nieco krócej czekać na upragnioną zmywarkę...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A teraz kończę wpis, wspominając pierwszy dzień w pracy. I jakoś mi tak... jakby trochę żal, że to już koniec tego naszego chorowania. Że na wspólne sturlikiwanie się z kanapy na dywan znajdę czas pewnie dopiero w sobotę, a na kolejną wyprawę do Zielonej Krainy nie wiadomo kiedy się uda mi się załapać (tą opowieść zostawiłam sobie na oddzielny wpis). Ale chyba najbardziej mi będzie brakowało tej niewiarygodnej masy uścisków i buziaków, którymi zostałam obdarowana przez ostatni tydzień. I tego zaraźliwego śmiechu w takich ilościach. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*A Lilka i Bolek też już wracają do zdrowia :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4045152961083991734?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4045152961083991734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/kaszel-katar-i-co-z-tego.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4045152961083991734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4045152961083991734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/04/kaszel-katar-i-co-z-tego.html' title='Kaszel, katar i co z tego.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8036227016018566392</id><published>2011-04-01T22:39:00.000+02:00</published><updated>2011-04-01T22:47:56.319+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Z wizytą.</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div&gt;- Jedziemy dziś do Lilki i Bolka, cieszysz się?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;- TAK!! &lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: medium; "&gt;I BĘDZIE TAM STLASZYDŁO. I BĘDZIEMY UCIEKAĆ PRZED STLASZYDŁEM I SIĘ CHOWAĆ DO KOSZA!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: medium; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;Nie spodziewałam się, że wspomnienia z początku stycznia będą dla Lucy tak żywe. Odwiedziny u wyżej wymienionej dwójki minęły wówczas pod znakiem szaleństw i oswajania strachu. Lucy przetransponowała wzbudzające jej lęk "Straszydło" z Misia Uszatka. Przeniósłszy je na beztroski grunt dziecięcej zabawy (polegającej na chowaniu się przed wyimaginowanym stworem w wiklinowym koszu) - udomowiła, okiełznała. Prawdziwy strach w starciu z tym udawanym, przejaskrawionym - nie miał szans. Wtedy toczyła wewnętrzną walkę, teraz wspominała Straszydło jak kumpla bez którego nie ma fajnej imprezy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;W każdym razie wreszcie udało nam się zebrać i pojechałyśmy. Lucy odważniejsza, spokojniejsza, bardziej otwarta niż ostatnio, a zarazem (jak się później okazało) bardziej uparta, dominująca i momentami apodyktyczna. Wkroczyła do domu przybranego wujostwa z podniesioną głową, bez odruchu wciskania jej od progu między moje nogi, i już samo to, było symptomem dokonujących się zmian. Dialog zaczął się już w drzwiach.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;- Patrz mam okulaly! - Lilka przywitała Lucy w przeciwsłonecznych spodkach - Też masz takie w domu?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;- NIE MAM...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;- To poploś mamę żeby ci kupiła!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;- NIE POTRZEBUJE OKULALÓW. PRZECIEŻ ŁUSIA MA OCZKA DO PATRZENIA! TUTAJ I TUTAJ.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;Już tradycyjnie, pierwszym elementem programu stał się materac, a konkretnie to do czego służy, bo do czego może być komuś potrzebny materac jeśli nie do skakania? Potem pojawił się kartonowy dom i zabawa osiągnęła swoje apogeum. Ale później wyszło na to, że Lilka ma trochę mniej inicjatywy niż zazwyczaj (wytłumaczenie okazało się proste: wstępne stadium choroby) i pałeczkę musiała przejąć Lucy. Pomysły wytryskiwały z jej małej główki niekończącymi się kaskadami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- JESTEM PSZCZOŁĄ! MUSZĘ WAM DOSTALCZYĆ TLOCHĘ MIODU! - biegała bzycząc i machając rączkami. Miodem ochrzciła piłeczkę kauczukową w miodowym kolorze, ulem - dom z tektury. Częstowała wszystkich po kolei, cierpliwie czekając aż wyliżą do końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- BAWIMY SIĘ W BELKA TLĄBKOWEGO? - namawiała dmuchając w plastykową trąbkę.&lt;br /&gt;- A jaki to berek?&lt;br /&gt;- TAKI CO SIĘ BIEGA Z TLĄBKĄ!&lt;br /&gt;- Achaaa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Tak generalnie integracja dostawała czkawki. Lucy i Lila na zmianę bawiły się, przekomarzały i ignorowały. Okazało się, że ta pierwsza już nie boi się stawiać na swoim a jej zapędy bywają bardzo ekspansywne, w stylu: TO MÓJ UL! Tylko Bolek, jak zwykle zresztą, był cudownie uśmiechnięty i pogodny przez cały wieczór a na konflikty dziewczyn patrzył ze zdumieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas gdy Lucy zmęczona odpływała w drodze powrotnej, ja cieszyłam się z oznak jej stopniowego uspołeczniania się. Mimo paru zgrzytów było to kolejne spotkanie z rówieśnikami podczas którego udowodniła, że jest coraz bardziej samodzielna. Nie mazała się z byle powodu, nie zamykała w sobie, nie szukała mnie wzrokiem przy każdym potknięciu. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przedszkole coraz wyraźniej rysuje mi się na horyzoncie, myślę że da sobie radę.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;A na koniec jedna z najpiękniejszych implikacji wieczoru. Lekko synestetyczny dialog:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;Lucy podbiega do Cioci i podaje jej biały kubeczek, a ta wypija w odruchu bezwarunkowym matki pochłaniającej dziennie tony wyimaginowanego żarcia.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CIOCIO! TO JEST FALBA A NIE PICIE!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ach, to chyba będzie mnie teraz bolał brzuch...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. TO TAKA BIAŁA FALBA KTÓLA WYGLĄDA JAK JOGULT, ALE SMAKUJE JAK KSIĘŻYC.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Taaak? A ta? - Ciocia wyciągnęła czerwony kubek.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TO JEST CZELWONA. WYGLĄDA JAK TLUSKAWKA, A DOKŁADNIE JEST POMIDOLEM!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A ta czarna jak smakuje?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CZALNA FALBA WYGLĄDA JAK CZALNA NOC. A SMAKUJE JAK... PIEPRZ!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8036227016018566392?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8036227016018566392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/03/z-wizyta.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8036227016018566392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8036227016018566392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/03/z-wizyta.html' title='Z wizytą.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1448710452163723644</id><published>2011-03-14T22:27:00.001+01:00</published><updated>2011-03-14T22:29:00.894+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Desko-destynacja.</title><content type='html'>- MAMO! POGLAMY LAZEM? TY NA CYMBAŁKACH A ŁUSIA NA DESCE!&lt;div&gt;- No dobrze, grajmy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mama Wirtuoz jeździ drewnianą pałką po tęczowym instrumencie stosując pogłębioną interpretację (wszak miała świetnego &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2011/02/koncertowo.html"&gt;nauczyciela&lt;/a&gt;!) Dziecko Bębniarz natomiast, kiwa się na boki i wystukuje małymi rączkami rytm z emfazą i półprzymkniętymi oczami. Kolejny codzienny rytuał.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale cóż to za "deska" na której Dziecko Bębniarz gra? Otóż Moi Drodzy - taka tam... Klozetowa...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Szczęśliwie nie jest to wielki kawał białego plastyku, bo nie zdzierżyłabym czegoś takiego na mojej kanapie, ale malutka, mięciutka deseczka w rybki, kraby i meduzy - urocza! Rzecz w tym, że chyba jest zbyt ładna by wieść proste toaletowe życie! Lucy wróży Desce karierę estradową i za nic nie daje się przekonać że ta, przeciwnie, przeznaczenie może mieć rutyniarskie i prozaiczne...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A najbardziej cieszy się Nocnik. Wciąż na piedestale, wciąż zuchwale tronuje i nie pozwala wepchnąć się na dno szafy, skubaniec.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1448710452163723644?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1448710452163723644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/03/desko-destynacja.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1448710452163723644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1448710452163723644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/03/desko-destynacja.html' title='Desko-destynacja.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4873206315187132183</id><published>2011-03-07T20:50:00.006+01:00</published><updated>2011-03-07T22:50:44.997+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Domowy hamak.</title><content type='html'>Tak tylko pochwalę się nową wbudowaną funkcją. Przy całej swojej multifunkcyjności o której już &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2011/01/mama.html"&gt;wspominałam&lt;/a&gt;, zostałam dziś HAMAKIEM. Takim wypasionym, domowym (rozpiętym między kanapą a workiem sako) co to buja się nawet gdy nie wieje, więcej nawet; kołysze się i zatrzymuje na polecenie werbalne (BUJAJ! ZATRZYMAJ SIĘ! BUJAJ!)&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I warto było chwilę ponapinać brzuch i łydki, bo na koniec zyskałam nową, uroczą ksywę: MAMUSIA HAMACZKOWA. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zatem pozwólcie Moi Drodzy, że pożyczę Wam miłego nadchodzącego tygodnia!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;podpisano M. Hamaczkowa&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4873206315187132183?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4873206315187132183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/03/m-hamaczkowa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4873206315187132183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4873206315187132183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/03/m-hamaczkowa.html' title='Domowy hamak.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-357112591996891966</id><published>2011-03-06T21:11:00.008+01:00</published><updated>2011-03-06T22:20:36.049+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Babski wieczór.</title><content type='html'>Tylko my dwie, bo Tata na ważnym spotkaniu. Na trzeciego bardzo złośliwy Katar, lejący się nieprzerwaną strugą z lusinego nosa. Ale mimo obecności nieproszonego gościa i późnej pory, zabawa kwitnie: puzzle, pieczenie drewnianych ciastek, bieganie, tańczenie i czytanie...&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nagle Lucy patrzy mi przenikliwie w oczy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MASZ ŁADNE OCZY MAMO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Dziękuję Ci kochanie...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- POMALUJ SOBIE OCZY! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ale o tej godzinie już nie maluję oczu...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MUSISZ SOBIE POMALOWAĆ OCZY, ŻEBY ŁUSIA CIĘ MOGŁA ŁATWIEJ ZOBACZYĆ! (Czerwony Kapturek wersja alternatywna?)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Siła tego argumentu zabiła wszelką polemikę, a zwycięstwo stało się jeszcze bardziej dobitne po słowach:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ZAPLASZAM CIĘ DO ŁAZIENKI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tam Lucy zabrała się do roboty. Z początku ograniczała się do arbitralnych poleceń: TELAZ TO, A TELAZ TO MAMO, TELAZ TYM SIĘ POMALUJ. Potem wzięła sprawy w swoje ręce, nie tylko w przenośni. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Efekt był obłędny: srebrny nos i pionowe kreski z cienia pomiędzy powiekami a brwiami. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chyba następnym razem zaszaleję i pozwolę Jej użyć szminki :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-357112591996891966?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/357112591996891966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/03/babski-wieczor.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/357112591996891966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/357112591996891966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/03/babski-wieczor.html' title='Babski wieczór.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3539211279030745206</id><published>2011-02-27T17:09:00.001+01:00</published><updated>2011-02-27T17:11:14.263+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Otóż to.</title><content type='html'>Pożeramy bitą śmietanę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Aha, czyli jednak wolisz śmietanę bez cynamonu?&lt;br /&gt;- OTÓŻ TO MAMUSIU. OTÓŻ TO.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3539211279030745206?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3539211279030745206/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/otoz-to.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3539211279030745206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3539211279030745206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/otoz-to.html' title='Otóż to.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6001439901401756362</id><published>2011-02-20T22:21:00.000+01:00</published><updated>2011-02-20T22:23:46.985+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdania do odnotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Kwiecista wymowa.</title><content type='html'>&lt;div&gt;- ŁUSI SPADŁ DO GŁOWY PLOBLEMOWY APETYT! ZAPLOWADZIJ ŁUSIĘ DO KUCHNI BY POKAZAĆ JEJ COŚ DO JEDZENIA. ŚLICZNEGO, MALUTKIEGO. ŁUSIA MA WIELKI APETYT MAMO. PLAWDZIWIE JEJ BULCZY W BRZUCHU!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6001439901401756362?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6001439901401756362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/kwiecista-wymowa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6001439901401756362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6001439901401756362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/kwiecista-wymowa.html' title='Kwiecista wymowa.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-5711196522761330441</id><published>2011-02-15T18:08:00.003+01:00</published><updated>2011-02-15T18:12:19.676+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdania do odnotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Grzeczna mama.</title><content type='html'>– MAMO! BĄDŹ GRZECZNĄ MAMĄ! TAŃCZ Z ŁUSIĄ.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-5711196522761330441?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/5711196522761330441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/grzeczna-mama.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5711196522761330441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5711196522761330441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/grzeczna-mama.html' title='Grzeczna mama.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6301381529211984424</id><published>2011-02-14T22:46:00.006+01:00</published><updated>2011-02-16T17:38:20.876+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Ftak i jajko.</title><content type='html'>Lucy oświadcza że jest FTAKIEM W GNIAZDKU. W roli Ftaka występuje Lucy, w roli gniazdka – czerwony worek sako, w roli jaj – mieszanina tlenu i azotu.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– PATRZ MAMO! FTASZEK ZNIÓSŁ JAJKA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– Tak?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– TAK! ZNIÓSŁ JAJKA! O TUTAJ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– Widzę, a co z nich będzie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– MAŁE PISKLĄTKA. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ftak opuszcza gniazdo, patrzy na swoje dzieło, a po chwili pochyla się i ostrożnie bierze w rączki jedno z jaj. Przynosi je do mnie obejmując delikatnie dłońmi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– PATRZ JAKIE ŁADNE JAJKO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– No ładne, ładne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ftak bierze jajko i idzie w stronę kuchni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– A co z nim zrobisz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– ŁUSIA ZLOBI Z NIEGO JAJECZNICĘ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6301381529211984424?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6301381529211984424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/ftak-i-jajko.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6301381529211984424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6301381529211984424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/ftak-i-jajko.html' title='Ftak i jajko.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4382602375218271945</id><published>2011-02-11T16:21:00.002+01:00</published><updated>2011-02-11T16:25:33.256+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Skąd ten deszcz?</title><content type='html'>Deszcz na samochodowej szybie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pada pada deszczyk z nieba - gada chyba do siebie Tata.&lt;br /&gt;- NIE Z NIEBA TATO, TYLKO Z CHMULEK! - poprawia Lucy, po czym patrząc skrzywiona w niebo dodaje - Z TAKICH BRZYDKICH CHMULEK.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4382602375218271945?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4382602375218271945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/skad-ten-deszcz.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4382602375218271945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4382602375218271945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/skad-ten-deszcz.html' title='Skąd ten deszcz?'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1321734145941318664</id><published>2011-02-10T13:32:00.003+01:00</published><updated>2011-02-10T18:58:37.022+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twórczo'/><title type='text'>Koncertowo.</title><content type='html'>– MAMO! ŁUSIA TELAZ ZAGLA. I ZAŚPIEWA!&lt;div&gt;– Dobrze. Graj. Słucham.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Drewniana pałka zawisa dramatycznie nad głową mojej córki. Silny gest kieruje ją w stronę kolorowych prostokątów. Uderzenia w cymbałki stają się coraz bardzie gwałtowne. Dołącza śpiew.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUUSIA JEST ŁUUSIĄĄĄ. MAAAMA JEST MAAMĄĄ. TATUUUŚ JEST TATĄĄĄ. BABCIAA JEST BABCIĄĄĄ. CIOCIA GABII JEST GABLYSIĄĄĄ. MAMAA JEST UKOCHAANA. TATA JEST KOCHANYYYY...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Koncerty odbywają się parę razy dziennie, godziny są zmienne. Ale zapraszam, może akurat się załapiecie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1321734145941318664?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1321734145941318664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/koncertowo.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1321734145941318664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1321734145941318664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/koncertowo.html' title='Koncertowo.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-5658827817779096693</id><published>2011-02-08T23:14:00.015+01:00</published><updated>2011-02-09T22:01:47.356+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprawy'/><title type='text'>Nasze ferie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wróciłyśmy! Było pięknie. Z początku mroźnie i słonecznie. Następnie wietrznie i pochmurnie. A na koniec ciepło i mokro. Ale wciąż pięknie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co porabiała Lucy? Przede wszystkim każdego dnia dzielnie wspinała się po stromym zboczu żeby dotrzeć do terenów około-wyciągowych, gdzie jej rodzina szalała na nartach, a ona sama na sankach. A pewnego dnia, pozazdrościwszy starszym, postanowiła sama przytroczyć dwie deski do swych dwuletnich nóg (a może na odwrót – nogi do desek?). Wielce podekscytowana cierpliwie czekała aż obuję ją w narciarski osprzęt.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– BABCIO!!! ŁUSIA MA BUTY NACIALSKIE!!! JEŹDZI NA NALTACH!!! CIOCIO GABI! PATRZ NA ŁUSIE!! MAM NALTY! POPATRZCIE!!! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Entuzjazm jednak dość szybko mijał – zwycięstwo przypadało w udziale mniej wysiłkowym saneczkom. Pół godziny na nartach dziennie wystarczyło jednak by Lucy z lekko megalomańskim zacięciem przekonywała Tatę przez telefon, że ŁUSIA JUŻ UMIE JEŹDZIĆ NA NALTACH! NAUCZYŁAM SIĘ JEŹDZIĆ TATO!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A generalnie Lucy na stoku miała się świetnie – biegała, skakała i robiła na śniegu anioło-orły. Parogodzinny ruch na świeżym powietrzu wpływał na nią zbawiennie – o 19.00 bez słowa protestu kładła się w łóżku z Boberkiem i usypiała beztrosko, wsłuchana w zawiłości losów Muminków podczas letniego tsunami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tymczasem pisząca te słowa po pierwsze towarzyszyła córce w saneczkowaniu i nartowaniu a także służyła jej za cel śnieżkowych ataków. Po drugie zmieniała się z Babcią na swych ukochanych Headach, próbując po wielu latach przypomnieć sobie technikę balansu ciała na pochyłym terenie. A po trzecie upajała się widokami, rześkim powietrzem i ciepłymi promieniami na twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dom w którym zajmowałyśmy we dwójkę mały pokoik, w niczym nie przypominał tych zapuszczonych górskich domostw w których zdarzało mi się dawniej bywać (gdzie para buchała z ust a człowiek owinięty w sto swetrów, usiłował w rękawiczkach ugotować sobie wodę na herbatę). Dom był drewniany ale niezwykle przytulny i ciepły, z długim korytarzem po którym moja Niezmęczalna Córka biegała do woli i wysokimi schodami, którymi moja Nieznudzalna Córka chodziła w górę i w dół, bez ustanku. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;I były dwa UKOCHANE SŁODKIE PIESECZKI: Kuba i Filek, które moja Psiofilska Córka usiłowała wyściskać gdy tylko znalazły się w zasięgu jej wzroku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo że od godziny 7.00 do 19.00 nie przestawałam się ruszać – odpoczęłam. Odetchnęłam. Oczyściłam umysł z nadmiaru myśli. I za to kocham zimę. Tę niemiastową zimę. Za spokój którym tchnie, za monochromatyczność barw i za odbijające się w śniegu słońce.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TVL4aXMguMI/AAAAAAAABpI/rrIxegsaMFo/s1600/zima2.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TVL4aXMguMI/AAAAAAAABpI/rrIxegsaMFo/s320/zima2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571788820797503682" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 287px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TVL4WLxZJLI/AAAAAAAABpA/UEEkoQ6TWc4/s1600/zima1.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TVL4WLxZJLI/AAAAAAAABpA/UEEkoQ6TWc4/s320/zima1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571788749011494066" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 287px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ostatniej nocy przyszła odwilż. I pożegnały nas najprawdziwsze na świecie  b a z i e!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); -webkit-text-decorations-in-effect: underline; "&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TVL4eTi_pBI/AAAAAAAABpQ/zv-pfO5gBaw/s320/zima3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571788888537539602" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 287px; " /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#0000EE;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(Smoków nie spotkałyśmy niestety. Może w zimie śpią?)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-5658827817779096693?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/5658827817779096693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/nasze-ferie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5658827817779096693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5658827817779096693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/nasze-ferie.html' title='Nasze ferie.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TVL4aXMguMI/AAAAAAAABpI/rrIxegsaMFo/s72-c/zima2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1271944791011537730</id><published>2011-02-02T14:45:00.005+01:00</published><updated>2011-02-09T18:00:06.840+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprawy'/><title type='text'>Kierunek góry.</title><content type='html'>Wybieramy się na nasze miniferie, córko-matczyne. Ot spontaniczny, parodniowy wyjazd w góry. Bez Taty bo ma dużo pracy. Za to na miejscu spotkamy Babcię, Dziadka i Ciocię Gabi. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy pomaga mi ochoczo we wszystkim. W gotowaniu rosołu, segregacji prania, w sprzątaniu. Spakowała swoje rzeczy do toreb, przypomniała że koniecznie trzeba zabrać Boberka (Pan Bober to zdecydowanie temat na osobny wpis) asystowała przy wklepywaniu wosku w moje stare skórzane buty.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O, JAK TEN WĄSK ŁADNIE PACHNIE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tak myślisz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK! I TAKI ŁADNY JEST TEN WĄSK. OKLĄGŁY JAK POMALAŃCZA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Buty gotowe. Oby wytrzymały próbę lat. Polar i kurtka czekają, jakoś dawno nie miałam okazji ich używać. A w ogóle, to mam wrażenie że torbę w 90% wypełnia niewyobrażalna liczba naszych skarpet. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Lucy, wiesz gdzie jedziemy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NA GÓLY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- W góry?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK! W GÓLY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A gdzie są góry?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- POD NASZYM DOMEM. ALE TYLKO JEDNA GÓLKA JEST DLA ZAJĄCA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uświadamiam sobie, że Lucy góry kojarzy przede wszystkim z usypaną na osiedlu górką. Swojej wizyty w &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2009/07/dziecko-i-gory-part-2.html"&gt;prawdziwych górach&lt;/a&gt; już na pewno nie pamięta.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Wiesz Lucy, tam gdzie jedziemy będzie dużo śniegu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAM MIESZKAJĄ ESPIMOSY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Niestety tam gdzie jedziemy nie ma Eskimosów...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A SMOKI GDZIE MIESZKAJĄ?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Masz rację, rzeczywiście w górach. Będziemy szukać smoków?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE MAMO, ONE SĄ GLOŹNE. A PINGWINY GDZIE MIESZKAJĄ?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zatem będziemy uważać na Górskie Smoki i wypatrywać pingwinów. W drogę!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1271944791011537730?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1271944791011537730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/kierunek-gory.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1271944791011537730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1271944791011537730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/kierunek-gory.html' title='Kierunek góry.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4718467361084834471</id><published>2011-02-01T23:18:00.005+01:00</published><updated>2011-02-02T08:16:15.919+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Poczucie humoru dwulatki.</title><content type='html'>Rozmowa z Babcią Ulą.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A kim ty jesteś?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIĄ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A kim jest Łusia?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Małą kochaną dziewczynką.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A czyją jest córeczką?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMY I TATY.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A czyją jest wnusią?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- YYYY... DYWANU!!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Taaak... Niniejszym przedstawiam specyficzne poczucie humoru mojej córki. Okraszone szelmowskim błyskiem w oku i rozbrajającym uśmiechem. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niektóre rozmowy z Lucy mają wręcz znamiona surrealistycznej sesji. Ze zwykłej pogadanki przechodzą ni stąd ni zowąd w zlepek coraz bardziej absurdalnych, nonsensownych skojarzeń. Zaczyna się jak wyżej, od niewinnych pytań i równie bezpretensjonalnych odpowiedzi. I nagle słychać przeciągłe YYYYY... i już wiadomo że padnie coś nieprzewidzianego. Ot choćby że Tata kocha ŚMIETNIK. Że Mama ma na imię KANAPA. Albo, że Lucy jest SMOKIEM i ma ogon. Inspiracją bywa najbliższe otoczenie. Kiedy nic specjalnie dowcipnego nie przychodzi jej do głowy i YYYYY... przedłuża się tak, że już oddechu brakuje, Lucy rozgląda się wokół. STÓŁ, PODUSZKA, NOGA, KUBEK, KAPEĆ. Odpowiedzią jest przedmiot, który pierwszy wpadnie jej w oko. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A wiesz kogo kocham najbardziej na świecie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- YYY... NOCNIK!!!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4718467361084834471?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4718467361084834471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/poczucie-humoru-dwulatki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4718467361084834471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4718467361084834471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/02/poczucie-humoru-dwulatki.html' title='Poczucie humoru dwulatki.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-2754788145318580825</id><published>2011-01-27T18:54:00.006+01:00</published><updated>2011-01-27T19:17:24.566+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słowotwórstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Jak pecho, to pecho.</title><content type='html'>&lt;div size="medium" style=" "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: georgia; "&gt;- MAMO ZLÓBMY PECHO!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:georgia;"&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;- ale co to jest pecho?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NO WIESZ. TO TAKI GŁOS.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- głos?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TO TAKI DŹWIĘK PECHA. TAKI ODGŁOS, CO SIE ZACZYNA W LESIE. STAJEMY NA KAMIENIACH I WOŁAMY PEECHOO! I JEST PECHO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przyznaję, zrozumiałam z pewnym opóźnieniem. A to chyba nie było takie trudne?&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-2754788145318580825?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/2754788145318580825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/jak-pecho-to-pecho.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/2754788145318580825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/2754788145318580825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/jak-pecho-to-pecho.html' title='Jak pecho, to pecho.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6487637992543813395</id><published>2011-01-26T23:50:00.001+01:00</published><updated>2011-01-27T00:15:52.386+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Zaległości w anegdotach.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Rano, w wełnianej sukience witam zaspaną Lucy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O MAMO, JAK JESTEŚ UBLANA!&lt;/div&gt;- Ładnie jestem ubrana?&lt;br /&gt;- NIEEE... (krzywi się) NIE ZA ŁADNIE, TEN KOLOL ZA CIEMNY, TAKI BLĄZOWY...&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jedziemy autem we dwie, rozmawiamy o słońcu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A co słońce robi całymi dniami?&lt;br /&gt;- ŚWIECI.&lt;br /&gt;- Tylko świeci?&lt;br /&gt;- I CHOWA SIĘ ZA CHMULAMI! A ŁUSIA GO SZUKA I LICZY DO TRZECH! (Jak zabawa w chowanego to zawsze do trzech)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jak byłam dzieckiem to też lubiłam się bawić w chowanego, wiesz?&lt;br /&gt;- ALE TELAZ JUŻ NIE JESTEŚ MAŁYM DZIECKIEM. JUŻ JESTEŚ DUŻA!&lt;br /&gt;- Tak masz rację, ale kiedyś byłam dzieckiem.&lt;br /&gt;- ALE TELAZ JESTEŚ DUŻA! A ŁUSIA JEST MAŁYM DZIECKIEM.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podczas pertraktacji na temat mycia zębów, żarty się Taty trzymają.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A to jest szczoteczka do.... rączek!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A to już wiem. To jest szczoteczka do... stóp!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;- Aha. To znaczy, że to szczoteczka do.... włosów!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TATO! TO NIE BYŁOBY LOZSĄDNE!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I z tej samej bajki czyli tatusiowe poczucie humoru.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A ja słyszałem... że słońce jest niebieskie!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE! ŻÓŁTE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A ja słyszałem jeszcze... że śnieg jest czarny!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE! CO TO ZA GŁUPIE ZWYCZAJE TATO?!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie pamiętam okoliczności. Może dlatego, że ta sekwencja słów pojawia się często... zbyt często...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nie podoba mi się Twoje zachowanie!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A ŁUSI SIĘ PODOBA! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Łapiemy Lucy na tym, że długo mówi coś w wymyślonym przez siebie języku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jakim językiem mówisz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- LULU.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ten język nazywa się lulu?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- LULU!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy przyodziewa się w kuchenne ściereczki. Jedną próbuje się owinąć a drugą kładzie sobie na głowie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PATRZ TATO JAK ŁUSIA ŚMIESZNIE WYGLĄDA! (śmiech) PATRZ MAMO! (śmiech) POPATRZCIE! (śmiech)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6487637992543813395?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6487637992543813395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/zalegosci-w-anegdotach.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6487637992543813395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6487637992543813395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/zalegosci-w-anegdotach.html' title='Zaległości w anegdotach.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3121532244164652591</id><published>2011-01-26T23:35:00.003+01:00</published><updated>2011-01-26T23:46:10.800+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Widmo insomnii.</title><content type='html'>Godzina 21.34&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Lucy połóż się proszę i idź wreszcie spać!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIGDYY! NIIGDYYY! NIIIIGDYYY!!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po 22.00 zmieniła zdanie. Uff.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3121532244164652591?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3121532244164652591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/widmo-insomnii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3121532244164652591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3121532244164652591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/widmo-insomnii.html' title='Widmo insomnii.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-924860278284203889</id><published>2011-01-19T23:28:00.004+01:00</published><updated>2011-01-19T23:45:50.265+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sen'/><title type='text'>Dialogi wieczoru.</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div&gt;Zasnęła jakoś koło 22.00. Czyli że znów mamy pod górkę z zasypianiem...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nie podoba mi się to że ciagle nie śpisz!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A ŁUSI SIĘ TO PODOBA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ach tak! - udaję zagniewaną ale już jestem przekabacona na jej stronę - A co ci się jeszcze podoba?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- LATALNIE MOLSKIE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Latarnie morskie??&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. SĄ TAKIE ŁADNE I ŚWIECĄCE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A gdzie widziałaś latarnie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NO WIESZ, W NOCY. TAK DUUUŻO ŚWIECIŁO LATALNI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Chyba masz na myśli latarnie uliczne?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. LATALNIE ULICZNE. A LATALNIĘ MOLSKĄ MIAŁ KLIKON. (??)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wreszcie Tata bierze Lucy na ręce i nosząc usiłuje zachęcić łobuza do pogrążenia się we śnie. Lucy przytula się słodko, a po chwili wyciąga i do mnie rękę. Podchodzę a ona obejmuje nas oboje rączkami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DZIĘKUJĘ WAM! - wypala nagle.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MY TOBIE TEŻ DZIĘKUJEMY! - wykrztusza w końcu zaskoczony wyznaniem Tata. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE MA ZA CO! - odpowiada Lucy beztrosko. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-924860278284203889?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/924860278284203889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/dialogi-wieczoru.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/924860278284203889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/924860278284203889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/dialogi-wieczoru.html' title='Dialogi wieczoru.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6254796701371179346</id><published>2011-01-18T23:25:00.004+01:00</published><updated>2011-01-18T23:43:15.494+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Latające myszy?</title><content type='html'>&lt;div&gt;Byłam świadkiem takiej sceny. Dziadek I. wymyślił (jak to on) alternatywną wersję pewnej kolędy:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;"Wśród nocnej ciszy biegają myszy, a kot śpi mocno że ledwo dyszy..." jakoś tak to szło. Zaintrygowana Lucy o coś tam zaczęła pytać, a Dziadek na to:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Bo wiesz, kotek sobie śpi a myszy latają wokół niego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE. MYSZY NIE LATAJĄ! HELIKOPTEL LATA... SAMOLOT LATA... BO MA SKRZYDŁA. A MYSZY NIE LATAJĄ! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jakby nie było - racja. Ale działo się to zanim w naszym domu pojawiły się &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2011/01/niewidzialne-myszy.html"&gt;Niewidzialne Myszy&lt;/a&gt;, więc kto wie, kto wie... Może te Niewidzialne jednak latają? Trochę je o to podejrzewam, przyznam. Raz są, raz ich nie ma. To tu, to tam. Ostatnio Lucy doliczyła się aż 8 sztuk na dywanie, więc obawiam się, że mnożą się gdzieś po szafach... Na szczęście zaraz poprosiła o zmiotkę i szufelkę, no i zgarnęła delikwentki do kosza. Mimo to coś mi mówi, że na dobre to się ich nie pozbyłyśmy...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6254796701371179346?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6254796701371179346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/latajace-myszy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6254796701371179346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6254796701371179346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/latajace-myszy.html' title='Latające myszy?'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-2718506113387809610</id><published>2011-01-17T22:20:00.004+01:00</published><updated>2011-01-17T22:33:14.274+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantazja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Pierwszy autoportret.</title><content type='html'>Lucy leży w łóżeczku i nie śpi, oczywiście. Czytam, a może raczej usiłuję czytać "Lato Muminków". Lucy słucha. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nagle słyszę: - JEDNO KÓŁKO... DLUGIE KÓŁKO... OCZY... BUUZIA... NOSEK... - patrzę a moja córka kreśli palcem kształty w powietrzu - ŁAPKI... GŁOWA... SPODNIE... NOGI... LENCE...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Co robisz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- LYSUJĘ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A co?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIĘ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Rysujesz siebie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK, ALE MAMY TU JESCE BLAKUJE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I narysowała jeszcze mamę. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-2718506113387809610?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/2718506113387809610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/pierwszy-autoportret.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/2718506113387809610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/2718506113387809610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/pierwszy-autoportret.html' title='Pierwszy autoportret.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-323190390117401966</id><published>2011-01-15T15:18:00.006+01:00</published><updated>2011-01-17T22:33:53.400+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantazja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Kukuryku na nocniku.</title><content type='html'>Zza ramienia słyszę: KUKULYYYKUUU! KUKULYYYKUUUU! POLA WSTAWAĆ!&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy stoi na nocniku, wyprężona.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- KOGUT PIEJE KUKULYYYKUUU! MAMO! UDAWAMY LAZEM KOGUTY NA PŁOTKU?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Kukuryku! - pieję.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE TAM. NA PŁOTKU TRZEBA KUKURYKAĆ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No i udawamy razem. Tylko na płotku-nocniku się nie mieszczę, niestety.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-323190390117401966?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/323190390117401966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/udawamy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/323190390117401966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/323190390117401966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/udawamy.html' title='Kukuryku na nocniku.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8339586466408911321</id><published>2011-01-12T20:14:00.013+01:00</published><updated>2011-01-27T18:54:05.885+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w poszukiwaniu straconego czasu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantazja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Toka i trochę o dzieciństwie Toki.</title><content type='html'>Przed Wami, Moi Drodzy - TOKA. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie żadna tam MAMA ani żadna tam inna, na literę M. Tylko jak mi to Lucy wczoraj oświadczyła - TOKA. Etap Wymyślania-Niestworzonych-Historii trwa. A ja już sama nie wiem czy zachwycać się, czy się martwić... A było tak:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO, ŁUSIA MA PSYJACIÓŁKĘ. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jaką przyjaciółkę?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PSYJACIÓŁKĘ TOKĘ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tokę? A jak ona wygląda?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MA CZALNE WŁOSY... I ŁENCE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ręce?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. TOKA MA CZALNE WŁOSY, ŁENCE I NOGI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A gdzie ona jest?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAM. STOI W DRZWIACH.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ale kim ona jest?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSI KOLEŻANKĄ! PSYJACIÓŁKĄ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I wtedy, spontanicznie, w przypływie nagłego żalu i empatii, że Lucy taka osamotniona, że brakuje jej towarzystwa równolatków i w ogóle... powiedziałam:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ja też mogę być Twoją przyjaciółką!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK! JESTEŚ TOKĄ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jestem Toką?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A nie Mamą?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- To gdzie jest twoja mama?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- POSZŁA DO POKOIKU, BAWI SIĘ KLOCKAMI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A ja, kim jestem?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TOKĄ! ŁUSI PSYJACIÓŁKĄ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ostatecznie dziś znów jestem Mamą, chociaż rano byłam przez chwilę BABCIĄ PLE i jeszcze kimś innym, kogo imię już zdążyłam zapomnieć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To chyba taki wiek. Fantazjowania, wymyślania, tworzenia. Nie staram się tego podkręcać, nie prowokuję Lucy do zniekształcania rzeczywistości. Wygląda na to, że Ona to po prostu uwielbia. Sama z siebie. Ale oczywiście śmiejemy się wspólnie z jej wymysłów i chyba wie, że je lubię. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A jednak trochę zmartwiła mnie tą wyimaginowaną koleżanką...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przed oczami od razu stanął mi obraz mnie samej - przestraszonej, zagubionej 4-latki, nie potrafiącej się odnaleźć wśród gromady nieznajomych dzieci, w wielkim pokoju starego dworku przy Prądnickiej, w którym mieściło się Przedszkole Samorządowe (i mieści się tam po dziś dzień). Poczucie delikatnego wyalienowania towarzyszyło mi w kolejnych latach dzieciństwa (pomimo rodzeństwa i rozlicznych kompanów do zabaw) i pewnie to ono, skłoniło mnie do wymyślania sobie niewidzialnych przyjaciół. Było więc parę Duchów mieszkających w ścianie przy łóżku, Cień, z którym rozmawiałam całą drogę powrotną ze szkoły w pierwszych klasach podstawówki i Anioł Stróż, któremu odstępowałam połowę poduszki zanim zasnęłam. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Psychologia pewnie dopatrzyłaby się w tym zjawisku jakichś nieprawidłowości... ale ja nie patrzę dziś na te imaginacje przez pryzmat smutku. Wprawdzie wspominam moich starych przyjaciół z rozrzewnieniem, ale i uśmiechem!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Może i Lusinej wyobraźni nie powinnam nadmiernie kontrolować? Nie demonizować przesadnie jej wytworów. A może nawet cieszyć się nimi, bo chyba od tego jest fantazja?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8339586466408911321?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8339586466408911321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/toka-i-troche-o-dziecinstwie-toki.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8339586466408911321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8339586466408911321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/toka-i-troche-o-dziecinstwie-toki.html' title='Toka i trochę o dzieciństwie Toki.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1959094799177908183</id><published>2011-01-11T19:32:00.006+01:00</published><updated>2011-02-10T21:09:33.004+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdania do odnotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słowotwórstwo'/><title type='text'>Zdania do odnotowania (3) i trochę słowotwórstwa.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Na szczycie zjeżdżalni (wczesna jesień)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- OJEJ! JAKIE TU WIDOKI! &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;MALCHEWKOWE&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Idzie sobie buldożek francuski...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O KOTEK! (i nie dała się przekonać że jest inaczej)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odpowiedź na jakieś pytanie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE BĄDŹ TAKI CIEKAWY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zadrapanie na &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;tacinej&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; twarzy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- WYBACZ TATO...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Znalazła małą białą kartkę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;KALTECZKO&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;KALTECZKO&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, ZANIOSĘ CIĘ DO ŁÓŻECZKA ŻEBYŚ SOBIE POSPAŁA. (zaniosła)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Szamotanina z ubieraniem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;ŁUSIA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; SIĘ ZGUBIŁA W ŻÓŁTEJ BLUZCE I TATUŚ JĄ &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;ULATOWAŁ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pierwszy raz usłyszeliśmy ten tekst kiedy Lucy nie chciała iść spać, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;najwidoczniej&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; spodobał jej się, bo raczy nas nim od tamtej pory przy różnych okazjach:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIC MI SIĘ NIE POMYLIŁO! NIC! - przy czym istotna jest także mowa ciała, każdemu "nic" towarzyszy zamaszyste tupnięcie nogą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zabawa w samolot.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO! IDZIESZ CZY NIE DO TEGO SAMOLOTU!?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Skończyły się nam świąteczne pierniczki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- (smętnie) TO SZKODA ŻE NIE MA PIELNIKÓW. (i nagle z nadzieją) A PRZYPADKIEM NIE MA DLA TATY &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;SELDUSZKA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; PIELNIKA?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kolorowanka. Liść.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O LISTEK! ODPADŁ OD JABŁKA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ciocia &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;Nati&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i wujek Maciek spotkali Świętego Mikołaja i przekazują puzzle. Po otwarciu pudełka okazuje się, że są ułożone.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CO?! NIE MA NIC DO UKŁADANIA??&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kolacja.&lt;br /&gt;- Z CHLEBEM NIGDY NIC NIE WIADOMO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zamiast zasypiania:&lt;br /&gt;- A-HA! A-HA! O TU JEST JAKAŚ MAMA! O TU JEST TATA! JESTEŚCIE NAPLAWDĘ PIĘKNE! JA WAS KOCHAM!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Znalazła gdzieś moje klipsy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;- MAMO, ZAŁÓŻ TE KOLCZYKI. ŻEBY CI NIE ZMALZŁY USZY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podczas jedzenia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;ŁUSIA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; SIĘ LOZMARZYŁA...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na spacerze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;HELIKOPTEŁ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; LECI. O ZNIKNĄŁ! JAK IGŁA W &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;STOGUNIA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rzucamy się śniegiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;ŁUSIA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; CIĘ OBRZUCI &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;SNIEGIEM&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;! &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;BĘDZIESZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;BIAŁA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; JAK KOT FILEMON!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Namawiam żeby poszła już spać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- HEJ! CO TAK GADASZ I GADASZ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I słowa - takie i basta. W niektórych wypadkach to Ona nas poprawia...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;FUJŚLIMAK&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - ślimak bez skorupki&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;PIZIUL&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - śpiwór&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;GLUBEL&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - wróbel&lt;/div&gt;&lt;div&gt;STASZEK - ptaszek&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;PANPANTULA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - temperatura&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;LÓŻAWINKA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - żurawina&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;DELOLOLOLANT&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - dezodorant&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;STLUPKI&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;śrubki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;ODPOCZYWANEK&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - przystanek autobusowy&lt;/div&gt;&lt;div&gt;KACZOR &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;DOMALD&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - Kaczor Donald&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;GINOZAULY&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - dinozaury (w tym wypadku pasuje jak ulał...)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1959094799177908183?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1959094799177908183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/zdania-do-odnotowania-3-i-troche.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1959094799177908183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1959094799177908183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/zdania-do-odnotowania-3-i-troche.html' title='Zdania do odnotowania (3) i trochę słowotwórstwa.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3020523542015354932</id><published>2011-01-09T22:38:00.006+01:00</published><updated>2011-01-17T22:34:33.751+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantazja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anegdoty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Niewidzialne Myszy.</title><content type='html'>Na pewno pod wpływem Muminków:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO, ŁUSIA MA COŚ NA KOLANACH. TO NIEWIDZIALNA MYSZ! A TU DLUGA NIEWIDZIALNA MYSZ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Rozumiem... a co one robią?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- COŚ JEDZĄ... JAKIEŚ OWOCKI JEDZĄ. KAPUSTĘ, JABKO I JAKIEŚ INNE PYSZNOŚCI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odchodzi. Za sekundę słychać, że strzepuje sobie coś z nóg i mamrocze cicho do siebie, wyłapuję tylko "a sio!". Wraca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA WYGONIŁA TE MYSZY Z KOLAN. POPATRZ MAMO, ŁUSIA TELAZ NIE MA MYSZY.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Popatrzyłam - rzeczywiście uciekły. Co ja teraz z nimi pocznę pochowanymi gdzieś po kątach?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3020523542015354932?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3020523542015354932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/niewidzialne-myszy.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3020523542015354932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3020523542015354932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/niewidzialne-myszy.html' title='Niewidzialne Myszy.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-78705502412215945</id><published>2011-01-08T20:47:00.004+01:00</published><updated>2011-01-17T22:35:07.060+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantazja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Sekret.</title><content type='html'>- MAMO, NIE JESTEŚ MAMĄ. JESTEŚ NA NIBY. JESTEŚ MAMĄ Z PLASTELINY!&lt;div&gt;- A co to oznacza?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TO SEKLET. TAKA NIESPODZIANKA GDZIEŚ UKLYTA. O TAM!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co Ona sobie myśli? Skąd w tej małej głowie tyle dziwnych wizji i kosmicznych skojarzeń? To dopiero jest sekret.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-78705502412215945?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/78705502412215945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/sekret.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/78705502412215945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/78705502412215945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/sekret.html' title='Sekret.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-7996966581356942096</id><published>2011-01-07T22:02:00.001+01:00</published><updated>2011-01-08T00:29:40.649+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>Mama.</title><content type='html'>- MIIMAMIMAAA MIIMAMIMAAA MIIMAMIMAAA - w aucie rozbrzmiewa mantryczna pieśń.&lt;div&gt;- O czym śpiewasz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O MAMIE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mama. Miiimaaa. Właściwie istota o niezliczonych, dziwnych imionach wymyślanych naprędce. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CO TY WYLABIASZ ELNI?? - krzyk podczas jakichś wygłupów, a po chwili - TY GLYZILEPKU! JESTEŚ GLYZILEPKIEM MAMUSIU!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A więc wieloimienny, chudy stwór z ciemnymi włosami, ciemnymi oczami... a może nie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŻÓŁTE ŚWIECI OKO! (fragment wiersza pani Wawiłow)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ale gdzie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TUTAJ - mały palec wskazuje maminy oczodół. - TU JEST ŻÓŁTE (lewe), TU JEST ŻÓŁTE (prawe), ŻÓŁTY NOS. NIEBIESKA TWARZ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ach tak... A ty masz jaką twarz w takim razie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- LÓŻOWĄ!  A NOS NIEBIESKI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A oczy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- GLANATOWE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A więc już wiemy jak mniej więcej wygląda Mama... Ale właściwie dlaczego Dziwo to szwęda się po domu?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Do czego jest mama...?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DO DAWANIA BUZIAKÓW.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Hmmm. A czegoś jeszcze?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DO DAWANIA INNYCH BUZIAKÓW! CZELWONYCH, ŻÓŁTYCH I ZIELONYCH!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A więc Maszyna Do Buziakowania... Ale nie tylko. Jak okazuje się w praktyce...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO BĄDŹ.. KOTKIEM! (a kiedy indziej: DOMEM, TUNELEM, TOLAMI, JEŻDŻALNIĄ, SAMOLOTEM, AUTEM...)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I okazuje się, że Mama jest zdecydowanie multifunkcyjna; ma wbudowaną kierownicę, skrzydła, okno dachowe, a do tego lubi spać na zapiecku (bo przecież zawsze odgrywa rolę Bonifacego podczas gdy dziecko obwołuje siebie Filemonem). &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Więc do czegoś się ta Mama czasem przydaje. Nawet można zatęsknić za nią gdy wyjedzie nagle na 5 dni do Włoch. Wtedy codziennie pyta się Tatusia gdzie jest i kiedy wróci i czy przypadkiem to nie ona właśnie dzwoni domofonem. Tęsknota jednak nie wyklucza wcale obwieszczenia na przywitanie, że jest OBRZYDLIWA i że się jej wcale nie lubi. A ona i tak się domyśli, że w gruncie rzeczy jest inaczej (podobno zauważy coś jakby cień radosnego uśmiechu, ukryty gdzieś w kąciku naburmuszonych ust). &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A generalnie ta Mama, to chyba już zaakceptowała drugoplanowy charakter swojej roli. Zawsze jej coś skapnie z Tacinego Stołu: a to okruch Uścisku, a to resztka Komplementu, a to kawałek Miłego Gestu. W końcu miejsce ma zaszczytne - drugie. Zaraz za Tatą Wspaniałym. W samej czołówce. I chyba nawet jej z tym dobrze!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-7996966581356942096?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/7996966581356942096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/mama.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7996966581356942096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7996966581356942096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/mama.html' title='Mama.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4716454573955598114</id><published>2011-01-07T18:07:00.000+01:00</published><updated>2011-01-07T22:11:58.571+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Chora z urojenia.</title><content type='html'>- Układasz te puzzle?&lt;div&gt;- NIE. TY MAMO UŁÓŻ. ŁUSIA JUŻ NIE MOŻE UKŁADAĆ! JEST PRZEZIĘBIONA! I... ŹLE SIĘ CZUJE. MA WYSYPKE, KATAŁ... I... I... NAWET KICHANIE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Biedactwo. Zachorowała już piąty raz, dzisiaj.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4716454573955598114?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4716454573955598114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/chora-z-urojenia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4716454573955598114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4716454573955598114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/chora-z-urojenia.html' title='Chora z urojenia.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-2736690214444526376</id><published>2011-01-05T22:52:00.004+01:00</published><updated>2011-01-05T23:00:30.290+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Bukiet.</title><content type='html'>- MAMO! TO DLA CIEBIE TE KWIATKI! PLOSZE! MAM PIEKNE KWIATKI DLA CIEBIE!&lt;div&gt;- Dziękuję ci Lucy! Śliczne kwiaty! - zachwycam się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dostałam pierwsze kwiaty od swojego dziecka. Pierwsze podarowane z własnej, osobistej inicjatywy mojego dziecka. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Może ktoś wie, jak się przechowuje bukiet lekko przybrudzonych pędzelków? W wodzie z resztkami farb??&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-2736690214444526376?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/2736690214444526376/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/bukiet.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/2736690214444526376'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/2736690214444526376'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2011/01/bukiet.html' title='Bukiet.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4308087372657550560</id><published>2010-12-24T21:59:00.004+01:00</published><updated>2010-12-27T19:23:03.203+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><title type='text'>Świąteczna synestezja.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Podczas ubierania choinki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Lucy czym pachnie choinka? - pyta Ciocia Ada.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- HMMM - Lucy głośno wciąga powietrze - PACHNIE KOLOLEM ZIELONYM!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Kochani Zaglądający! Wszystkiego najlepszego na czas Świąt Bożego Narodzenia. I na każdy inny czas też, tak przy okazji :)&lt;/b&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tlingit i Lucy&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4308087372657550560?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4308087372657550560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/12/swiateczna-synestezja.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4308087372657550560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4308087372657550560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/12/swiateczna-synestezja.html' title='Świąteczna synestezja.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-7293630831596267822</id><published>2010-12-22T18:13:00.007+01:00</published><updated>2010-12-22T20:03:37.250+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konsumpcja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>L'art pour l'art!</title><content type='html'>- MAMO ŁUSIA CHCE TO!&lt;div&gt;- Chcesz zupę?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TO NIE JEST ZUPA! TO WODA Z ZUPY. Z PLAWDZYCH POMIDOLÓW!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niech jej będzie. Nakładam makaron, wlewam "wodę z zupy". Lucy zabiera się do konsumowania. Po jakimś czasie słyszę (jakże by inaczej) niepokojące chlupotanie. Nie muszę odwracać głowy żeby wiedzieć, że Lucy zawartość miski przenosi z zaangażowaniem poza jej wnętrze, a konkretnie na stolik na którym miska owa stoi. I wtedy, jak większość dorosłych, popełniam nietakt:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Czemu rozlewasz zupę? - pytam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA NIE ROZLEWA. TO SĄ KLOPELKI! ŁADNE. POPATRZ MAMO JAKIE ŁADNE TE KLOPELKI! - tłumaczy pobłażliwie Lucy, wpatrzona z zachwytem w swoje Dzieło. Dzieło zaiste imponujące - wokół miski na całej powierzchni białego blatu, rozciągają się pomarańczowe kleksy w różnych kształtach i wielkościach. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PODOBA CI SIĘ TA KLOPLA MAMO? - pyta z powagą córka, wskazując na jedną z zupnych plam - PODOBAJĄ CI SIĘ TE DWIE KLOPLE? - uparcie drąży temat Uczennica Pollocka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tak, bardzo ładne krople Lucy - przyznaję, ale mimo woli zabieram się za usuwanie Dzieła ręcznikiem papierowym. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I wtedy okazuje się (szczęśliwie) że najważniejszy jest proces twórczy. Sam fizyczny akt tworzenia, ekspresyjny a zarazem bezwiedny gest Wychlapywania, jak sądzę. Samo Dzieło nie ma już większego znaczenia. Razem z celulozą może zająć miejsce obok zmiętego kartonu po mleku i wyciśniętej saszetki z melisą. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A więc postanowione - action painting nie przechowujemy dla potomności.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-7293630831596267822?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/7293630831596267822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/12/lart-pour-lart.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7293630831596267822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7293630831596267822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/12/lart-pour-lart.html' title='L&apos;art pour l&apos;art!'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6822229070217736229</id><published>2010-12-21T17:44:00.006+01:00</published><updated>2010-12-21T17:55:33.333+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>O ładnych glutach.</title><content type='html'>- ŁUSIA ZJADŁA GLUTA! - oświadcza z dumą moja córka (nie pytajcie gdzie się tego nauczyła - nie mam pojęcia...)&lt;div&gt;- Ale gluty są brzydkie! - oburzam się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- SĄ ŁADNE! TAKIE MALUUUTKIE, SŁODZIUUUTKIE... I ZDLOWIUTKIE!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6822229070217736229?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6822229070217736229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/12/o-adnych-glutach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6822229070217736229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6822229070217736229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/12/o-adnych-glutach.html' title='O ładnych glutach.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4645973019222220437</id><published>2010-12-19T22:07:00.005+01:00</published><updated>2010-12-19T23:21:55.795+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>Modlitwa.</title><content type='html'>- Lucy, a może się pomodlimy?&lt;div&gt;- NIE! - Lucy leży w szczebelkowcu, z nogami nonszalancko zadartymi w górę i patrzy na mnie wyzywająco.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nie chcesz się modlić?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tłumaczę, że dobrze jest się modlić. Że poza mówieniem modlitw, można też podziękować Bogu za różne rzeczy. Lucy słucha uważnie, upór wypisany na twarzy powoli ustępuje miejsca zaciekawieniu. Kontynuuję, że można a nawet warto, dziękować za rodziców, dziękować że ma się co jeść, że można biegać, skakać i tańczyć, że się ma fajne zabawki...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- To co modlimy się?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy grzecznie siada. Żegnamy się. Podnoszę ręce i dziękuję za Lucy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Teraz Twoja kolej Lucy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA BĘDZIE DZIĘKOWAĆ! - małe rączki podnoszą się w górę a zmarszczone brwi sugerują intensywne myślenie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Chcesz za coś podziękować?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. ŁUSIA DZIĘKUJE ZA MAMĘ I TATĘ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- To wszystko czy chcesz jeszcze za coś podziękować?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JESCE ZA JEDZENIE! I ZA LAMPĘ! I DLUGĄ LAMPĘ! I O ZJEŻDŻALNIE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- To już wszystko?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- To teraz możemy się przeżegnać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- W IMIĘ OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘTEGO AMEN! - pięknie powiedziane choć łusine ręce krążą chaotycznie wokół ciała i jedynie Amen wygląda jak należy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A więc przełom. Po wielu nieudanych próbach "klepania pacierzy" (nawet tego uroczego o "Robaczku nieboraczku" którego nauczyła mnie Babcia T.) okazuje się, że już tak małe dziecko może tak po prostu - preferować żywą modlitwę dziękczynną. Spontaniczną, niewyuczoną, prostą. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4645973019222220437?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4645973019222220437/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/12/modlitwa.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4645973019222220437'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4645973019222220437'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/12/modlitwa.html' title='Modlitwa.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-7924885968621502810</id><published>2010-11-17T23:48:00.004+01:00</published><updated>2010-12-19T22:56:42.314+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Lewa noga - lewe słońce.</title><content type='html'>Są takie ranki kiedy wszystko nie jest takie jak być powinno. Kiedy człowiek obudzi się zbyt wcześnie by bezboleśnie z krainy snów wkroczyć w nowy dzień. Kiedy nie ma się ochoty siedzieć na nocniku, ubierać bluzeczki która akurat jest przygotowana do ubrania, ani jeść na śniadanie tego, co akurat jest przygotowane do zjedzenia. W takie ranki nawet słońce nie cieszy.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Lucy, patrz jakie ładne słońce świeci!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE! SŁOŃCE NIE JEST ŁADNE! JEST BRZYDKIE I WŁOCHATE!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-7924885968621502810?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/7924885968621502810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/11/lewa-noga-lewe-sonce.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7924885968621502810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7924885968621502810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/11/lewa-noga-lewe-sonce.html' title='Lewa noga - lewe słońce.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6934209927348541436</id><published>2010-11-11T08:39:00.005+01:00</published><updated>2010-11-11T09:01:56.635+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Sen Jakuba.</title><content type='html'>Rano.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Patrz Lucy, słońce jeszcze nie wstało ale księżyca już nie ma. Gdzie on może być?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- POSZEDŁ SOBIE GDZIEŚ. ŁUSIA PÓJDZIE SZUKAĆ KSIĘŻYCA NA NIEBIE. WEŹMIE DLABINĘ, WYSOKĄ I DOSIĘGNIE KSIĘŻYCA. PODNIESIE JĄ DO GÓLY ŻEBY DOSIĘGNĄĆ SAMOLOTA I KSIĘŻYCA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem skąd u Niej to malownicze, prawie biblijne skojarzenie. Ale jestem zachwycona.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6934209927348541436?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6934209927348541436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/11/sen-jakuba.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6934209927348541436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6934209927348541436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/11/sen-jakuba.html' title='Sen Jakuba.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3917911980607489167</id><published>2010-11-09T23:25:00.004+01:00</published><updated>2010-11-09T23:39:22.483+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Na miękko.</title><content type='html'>Jest mały zgrzyt ze słowem "zabijać". Lucy nauczywszy się go od jednej z Babć (nędzne życie mrówek posłużyło jako przykład...) czasem go nadużywa.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– TRZEBA ZABIĆ TĄ MUCHĘ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– Lucy, nie można zabijać much – że też w takich sytuacjach żadne lepsze argumenty nie przychodzą mi do głowy... – Niczego nie można zabijać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy patrzy na mnie przenikliwie spod zmarszczonych brwi. Mała głowa myśli intensywnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TYLKO JAJKO MOŻNA ZABIJAĆ. ŁYŻECKĄ.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3917911980607489167?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3917911980607489167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/11/na-miekko.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3917911980607489167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3917911980607489167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/11/na-miekko.html' title='Na miękko.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6508888960655066817</id><published>2010-11-07T23:48:00.000+01:00</published><updated>2010-11-08T00:06:09.180+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdania do odnotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Smakosz.</title><content type='html'>- Lucy, zjesz marchewkę?&lt;div&gt;- NO PEWNIE! S PSYJEMNOŚCIĄ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pomiędzy słowem "jedzenie", "pasja" i "fascynacja" w wypadku Lucy mogę postawić znak równania. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- COŚ INNEGO DAJ MAMO Z LODÓWKI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- COŚ INNEGO ŁUSIA PLOSI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- COŚ INNEGO!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- POSUKAJ W LODÓWCE NA GÓRZE COŚ INNEGO MAMO!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To kromka chleba, to kawałek sera, to oliwka, jedna, druga, trzecia, to jabłko, to ogórek kiszony, to kawałeczek tofu, to plasterek pomidora...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA JEST GŁODNA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Znów??&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- COŚ DO JEDZENIA DAJ MAMO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Otwieranie lodówki ze sfinksową miną i domaganie się wszystkich po kolei specjałów łącznie ze śmietaną i surowym brokułem, wstąpiło do kanonu codziennych rytuałów.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MMMMM. SMAKOWITE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSI TO BALDZO SMAKUJE MAMO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ALE TO PYYYSZNE. PRZEPYYYYYSZNE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6508888960655066817?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6508888960655066817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/11/smakosz.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6508888960655066817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6508888960655066817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/11/smakosz.html' title='Smakosz.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-5859052966778673902</id><published>2010-11-03T18:45:00.015+01:00</published><updated>2010-11-17T00:35:17.254+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprawy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spacerujemy'/><title type='text'>Dolina Muminków w listopadzie.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Nasza Córka zabrała nas na wycieczkę. Oczywiście miało być na odwrót, bo przecież to ja zaproponowałam:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Lucy, jedziemy dziś na wycieczkę do Dolinki Kobylańskiej?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale Lucy przejęła inicjatywę:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAM GDZIE ŻYJĄ MUMINKI! DO DOLINY MUMINKÓW POJEDZIEMY MAMO! - przekonywała.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Dobrze córeczko - zgodziłam się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tak trafiliśmy do miejsca pięknego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Otóż pewnego razu była sobie zielona dolina między lesistymi pagórkami. Środkiem doliny płynęła rzeka, a na stokach pagórków rosły brzozy i sosny. Widziało się też tu i ówdzie świerki, pod świerkami grzyby, a na świerkach ptaki. Ale mimo wszystko nie była to zwyczajna dolina, mieszkały w niej bowiem Muminki"*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zieleń w listopadzie, ktoś spyta? W Dolinie Muminków Moi Drodzy, nawet w listopadzie wokół strumienia szarogęszą się zielone trawy i krzewy, tylko liście postanowiły zbrunatnieć i opaść prosto na jego dno, zakrywając je w całości.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co jeszcze jest niezwykłego w tym miejscu? Kamienie. Pytajcie Lucy dlaczego, ja przyznam, że nie mam pojęcia. Ale dzieci widzą i czują więcej, i pewnie dlatego Lucy chwilami zapominała o poszukiwaniach Muminków i skupiała się wyłącznie na napotkanych kamieniach. Tych małych którymi dobrze się rzuca, tych większych które miło się trzyma w dłoniach, i tych największych na których po prostu TRZEBA stanąć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O! TSY KAMIENIE! - oświadcza Lucy pokazując nam trzy na wpół wkopane w ziemię głazy - DLA ŁUSI, DLA TATY I DLA MAMY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Strumyko-rzeczka była kapryśna, wiła się przecinając nam drogę i zmuszała do szukania dogodnych przejść. Być może przeszkadzała nam tak w spacerowaniu, niezadowolona z ogromnej ilości patyków, które trafiły do jej nurtu za sprawą Lucy...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Drzewa tworzyły swoją własną, odrębną społeczność. Przytulone kłębiły się na zboczach Doliny, tworząc dachy, kopuły i bramy nie wiadomo dokąd prowadzące. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Patrz Lucy, wiatr przewrócił drzewo - powiedział Tatuś.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TRZEBA POPLAWIĆ TĄ BRZOZĘ. ŁUSIA POPLAWI. PODNIESIE TĄ BRZOZĘ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ale ona jest za ciężka kochanie, nawet Tata by nie dał rady...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- SPOKOOOJNIE TATO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A więc w Dolinie wszystko jest możliwe? Patrząc na wielkie, pomarszczone, wyschnięte na kamień twarze leśnych Troli, wyrastające gdzieniegdzie między drzewami, nie mam wątpliwości, że tak. Niestety poza tymi niemymi przodkami Muminków, nie spotkaliśmy ani Włóczykija, ani Małej Mi, ani nawet jednego Paszczaka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Gdzie jesteśmy Lucy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- W DOLINIE MUMINKÓW.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A gdzie się podziały Muminki?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- UKLYŁY SIĘ.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TNHZ1-RgQfI/AAAAAAAABog/9skzm0mAHfU/s1600/dol_mum3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TNHZ1-RgQfI/AAAAAAAABog/9skzm0mAHfU/s320/dol_mum3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535444938287759858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TNHZx8v1-KI/AAAAAAAABoY/sQ0beNsf-wM/s1600/dol_mum2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TNHZx8v1-KI/AAAAAAAABoY/sQ0beNsf-wM/s320/dol_mum2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535444869158664354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TNHZuK48kSI/AAAAAAAABoQ/sWN1gas7f0Q/s1600/dol_mum1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TNHZuK48kSI/AAAAAAAABoQ/sWN1gas7f0Q/s320/dol_mum1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535444804235464994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;* Fragment słuchowiska "Lato Muminków"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-5859052966778673902?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/5859052966778673902/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/11/dolina-muminkow-w-listopadzie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5859052966778673902'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5859052966778673902'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/11/dolina-muminkow-w-listopadzie.html' title='Dolina Muminków w listopadzie.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TNHZ1-RgQfI/AAAAAAAABog/9skzm0mAHfU/s72-c/dol_mum3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-5047545195812550173</id><published>2010-10-31T21:51:00.010+01:00</published><updated>2010-10-31T23:59:20.192+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='matczyne rozkminy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spacerujemy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>Spacer z Córką.</title><content type='html'>&lt;div&gt;- TATUSIU, TY ZOSTAŃ I SOBIE POTAŃCZ. MY IDZIEMY NA SPACEL!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdy Tatuś otrzymuje w darze wolną przestrzeń, idealną, zgodnie z zamysłem swej Córki, do tego by puścić się w tany, Mama i Córka udają się na jesienne podwórko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;- MAMO! JAKIE FAJNE CHMULKI!&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Patrzę w niebo i zachwycam się. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JAKA MIŁA TA BRZOZA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na ciemno-błękitnym niebie biała brzoza macha listkami w kolorze ochry.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O, MOTYLEK LECI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie dostrzegłabym go, zajęta rozglądaniem się wzdłuż ulicy w celu wychwycenia zbliżającego się pojazdu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PATRZ MAMO! DYM LECI Z KOMINA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po dłuższej chwili, wzrok wyostrza mi się na cienkiej wstążce, wijącej się w górę wężowatym ruchem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O, DMUCHAWIEC!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeden jedyny osamotniony, pośrodku zwiędniętej trawy przysypanej rudymi liśćmi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tak sobie spaceruję tej jesieni. Patrzę, podziwiam, upajam się. Nurzam się w słońcu, kolorach i porywistym wietrze. A moja Córka spaceruje razem ze mną. I delektuje się razem ze mną. A czasem zauważa to, czego ja nie dostrzegam. I często zachwyca się tym, na co ja nie zwrócę uwagi. A jestem pewna, że część obserwacji zachowuje tylko dla siebie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedyś to ja pokazywałam, opowiadałam, prowadziłam. Dzisiaj współdziałamy, obmyślamy drogę, polemizujemy. Zjeżdżalnia, przytulanie Brzózek, schody, huśtawka, karuzela i wracamy na zjeżdżalnię. Raz ja prowadzę, a raz Ona. Pytamy, odpowiadamy. Pokazujemy sobie nawzajem to, co nas frapuje. Biegamy albo trzymamy się za ręce. Maszerujemy wymachując nogami albo skaczemy jak piłka, albo jak KONIK POLNY. I recytujemy wiersze, a czasem śpiewamy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I to spacerowanie z Córką jest jedyne w swoim rodzaju. Wspaniałe.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-5047545195812550173?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/5047545195812550173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/10/spacer-z-corka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5047545195812550173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5047545195812550173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/10/spacer-z-corka.html' title='Spacer z Córką.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6999401007285867162</id><published>2010-10-26T23:44:00.002+02:00</published><updated>2010-11-03T23:30:26.293+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w poszukiwaniu straconego czasu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprawy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spacerujemy'/><title type='text'>Będkowska.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Brakowało mi oddechu. Tęskniłam za harmonią, za regularnymi, pionowymi podziałami przestrzeni. Za delikatnym szelestem nad głową i suchym chrzęstem pod butami. Za Lasem. Dobry Duch podpowiedział - bierz córę, męża i jedź! Posłuchałam.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Cel - Las gdzieś pod Krakowem. Ale gdzie? Puszcza Niepołomicka? Za gęsta. Lasek Wolski? Zbyt tłoczny. I przypomniałam sobie o Dolinkach. O Kobylańskiej, w której wspinałam się jakieś 10 lat temu i o Będkowskiej, którą spacerowałam ostatni raz też chyba jakoś w tamtym czasie. Dwie z siedmiu okalających miasto od zachodu. Niech będzie Będkowska - padło. I pojechaliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I rzeczywiście. Przez Czarcie Wrota wkroczyliśmy do innego świata. Wilgotna woń wypełniła mi nozdrza i wreszcie poczułam że oddycham, że mam czym oddychać! Moje spojrzenie zaczęło beztrosko biegać od jednego pnia do drugiego i prześlizgiwać się pomiędzy nimi bez ograniczeń, albo zawieszało się na oceanie rozświetlonych słońcem liści, otwierającym się nad naszymi głowami. Leśne Istoty wesoło skakały w koronach swych przodków, skrzydło zabłąkanego Smoka zamajaczyło gdzieś w gąszczu, Elfy śpiewały, nic sobie nie robiąc z naszej obecności. Przez chwilę wydawało mi się nawet, że słyszę pomruk Leśnego Trolla, o trudnym do wymówienia imieniu. Jakiś Grab obdarzył nas uprzejmym uśmiechem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kocham Las. I kiedy zastanawiałam się dlaczego, uświadomiłam sobie absurdalne poczucie bezpieczeństwa, które czuję wśród drzew. Na różnych zaskakujących serpentynach mojego życia Las był lejtmotywem. Miasto budzi we mnie lęk. W lesie czuję się (jakkolwiek dziwnie to zabrzmi) jak w Domu, nawet nocą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I chociaż Lucy zrobiła na tym spacerze wszystko co mogła, żeby wyprowadzić mnie z równowagi, nie udało jej się odłączyć mnie od tej osobistej ładowarki. A dobra energia płynęła i płynęła, i napełniała mnie ciepłem. A Magia opanowała w końcu i moją twardo chodzącą po ziemi córkę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CHODŹMY DO KÓŁKA WODY! DO KÓŁKA WODY!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A co to jest kółko wody?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- KÓŁKO TO KÓŁKO. A WODA TO WODA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do tej pory nie udało nam się wyciągnąć z Niej, co takiego zobaczyła wśród drzew.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdEBjJE05I/AAAAAAAABoA/oRhp9RhrXBo/s1600/IMG_0972.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdEBjJE05I/AAAAAAAABoA/oRhp9RhrXBo/s320/IMG_0972.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532465460651807634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdD8wjzEnI/AAAAAAAABn4/2ad5QASoX4U/s1600/IMG_0973.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdD8wjzEnI/AAAAAAAABn4/2ad5QASoX4U/s320/IMG_0973.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532465378354205298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDrwC3J_I/AAAAAAAABng/bUrs3aN-BWk/s1600/IMG_0976.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDrwC3J_I/AAAAAAAABng/bUrs3aN-BWk/s320/IMG_0976.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532465086158284786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDmQFuISI/AAAAAAAABnY/yK_yPPblPbs/s1600/IMG_0977.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDmQFuISI/AAAAAAAABnY/yK_yPPblPbs/s320/IMG_0977.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532464991680995618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDiVlfjkI/AAAAAAAABnQ/lTQgC5LZPUc/s1600/IMG_0978.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDiVlfjkI/AAAAAAAABnQ/lTQgC5LZPUc/s320/IMG_0978.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532464924436958786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDeHlqvpI/AAAAAAAABnI/mRS1pze-wKo/s1600/IMG_0980.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDeHlqvpI/AAAAAAAABnI/mRS1pze-wKo/s320/IMG_0980.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532464851960118930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDQKvLHuI/AAAAAAAABm4/awUqWuIRxFk/s1600/IMG_0983.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDQKvLHuI/AAAAAAAABm4/awUqWuIRxFk/s320/IMG_0983.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532464612287127266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDJoP7VcI/AAAAAAAABmw/wC1GU08Fdy4/s1600/IMG_0985.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDJoP7VcI/AAAAAAAABmw/wC1GU08Fdy4/s320/IMG_0985.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532464499950048706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDEMeoHpI/AAAAAAAABmo/yUUMjxcJMmY/s1600/IMG_0987.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDEMeoHpI/AAAAAAAABmo/yUUMjxcJMmY/s320/IMG_0987.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532464406596165266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDAVCZd2I/AAAAAAAABmg/m0pqkU71bKg/s1600/IMG_0988.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdDAVCZd2I/AAAAAAAABmg/m0pqkU71bKg/s320/IMG_0988.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532464340174206818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;A pomachał nam na pożegnanie Rusałka Pawik, na jesieni swojego krótkiego życia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Galadhon Riel.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6999401007285867162?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6999401007285867162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/10/bedkowska.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6999401007285867162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6999401007285867162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/10/bedkowska.html' title='Będkowska.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TMdEBjJE05I/AAAAAAAABoA/oRhp9RhrXBo/s72-c/IMG_0972.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4521020147089644677</id><published>2010-10-25T23:55:00.002+02:00</published><updated>2011-01-09T22:09:46.614+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdania do odnotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Jak myślisz Lucy?</title><content type='html'>&lt;div&gt;- Jak myślisz Lucy, co jest w tej paczce?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- HMMM...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No pomyśl. Może jabłko?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIEEE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A może piłka?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIEEE. TO KSIĄŻKA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tak myślisz? Sprawdźmy. Tak! Masz rację, książka. A co jest w tej drugiej paczce?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO POWIEDZ CO JEST W PACZCE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ja mam zgadywać?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK, MAMA ZGADNIE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Hmm. Co tu może być...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JABKO!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nieee.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- GLUSZKA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Chyba nie...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK, GLUSZKA TU JEST! - przekonuje mnie Lucy, ale kłamstwo wyziera z  każdego Jej spojrzenia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rozmowy przestały być prostymi pogadankami. Zamieniły się w intrygi, wywiady, negocjacje. Wymagają skupienia i rozumowania. Dyskutant jest dociekliwy, ucieka się do niebanalnych skojarzeń i używa twardych argumentów.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- POCZEKAJCIE! CHCĘ TYLKO POLOZMAWIAĆ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA POWYRZUCA TE KSIĄŻKI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nie wolno.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO! NIE MÓW: NIEWOLNO NIEWOLNO!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO MAMO! ULATOWAJ ŁUSIĘ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Od czego?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- OD ŁÓŻECZKA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO PRZESTAŃ TAK LOBIĆ! TO JEST NIEZABAWNE JUŻ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zagina mnie. Wytrąca kontrargumenty z ręki. Zaczynam się śmiać zamiast marszczyć czoło i pozostać konsekwentną.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To Wychowywanie jest trudniejsze niż myślałam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO, CO TO JEST BÓL?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TATO, OPOWIEDZ O AFLYCE - i Tata opowiada, co to jest Afryka, jaka jest, jakie tam żyją zwierzęta...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TATO, OPOWIEDZ O ŻABKACH - i Tata opowiada o stawie, o kijankach, o tym co żabki robią całymi dniami. A Dziecko słucha i słucha. I to jedne z niewielu minut w ciągu dnia, kiedy siedzi spokojnie i w skupieniu. A Tata opowiada o Krowie, o Kurach, o Piorunach i Burzy, o Warzywach...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA NIE JEST ŁUSIĄ. ŁUSIA JEST DUŻĄ CÓLĄ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO! WLACAJ TU PLĘDKO!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- BABCIO, CO TY WYLABIASZ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Potrafi ugryźć niespodziewanie albo podrapać dla żartu. A potem zamiast "przepraszam", mówi ze szczerym poczuciem winy wypisanym na twarzy: PLOOSZĘ MAMO albo WYBACZ TATO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oglądamy ostatnio "Leśny Ludek i Olbrzymy", a Lucy zafascynowana jest wielkimi bańkami mydlanymi w których unoszą się skrzaty. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Kupimy Ci taki płyn z którego sobie zrobisz taką wielką bańkę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAAK!! ŁUSIA BĘDZIE LATAĆ!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Latać?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK! W POWIETRZE! MAMA ZOBACZY KIEDYŚ ŁUSIĘ W BAŃCE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A więc jesteśmy już na etapie snucia marzeń i planów na przyszłość?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Co jest zielone Lucy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TLAWA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Co jeszcze?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- LISTEK.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Co jeszcze? A żaba?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nie jest zielona?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A jaka jest żaba?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIEPOKOLOWANA. ŁUSIA NIE POKOLOWAŁA ŻABKI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Aha... A co jest żółte?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- LISTEK.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- I co jeszcze?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- INNY LISTEK.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy na pytania odpowiada od niechcenia. Myśli. Zastanawia się czy warto odpowiedzieć. I co właściwie odpowiedzieć. Prowadzi słowne gry, żartuje, rozmyślnie przekręca słowa albo kłamie w żywe oczy bez zająknięcia. Mogę tylko żałować, że tak wiele tych niuansów mi ucieka. Że tak wielu nie jestem świadkiem. Że o niektórych nigdy nie usłyszę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem kiedy to wszystko się stało.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4521020147089644677?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4521020147089644677/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/10/jak-myslisz-lucy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4521020147089644677'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4521020147089644677'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/10/jak-myslisz-lucy.html' title='Jak myślisz Lucy?'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1137760155280290518</id><published>2010-10-12T22:04:00.003+02:00</published><updated>2010-10-12T22:27:20.314+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w poszukiwaniu straconego czasu'/><title type='text'>Szybko!</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, arial, sans-serif; font-size: 12px; color: rgb(64, 64, 64); line-height: 16px; "&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, arial, sans-serif; font-size: 12px; color: rgb(64, 64, 64); line-height: 16px; "&gt;Danuta Wawiłow "Szybko":&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, arial, sans-serif; font-size: 12px; color: rgb(64, 64, 64); line-height: 16px; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Szybko, zbudź się, szybko, wstawaj!&lt;br /&gt;Szybko, szybko, stygnie kawa!&lt;br /&gt;Szybko, zęby myj i ręce!&lt;br /&gt;Szybko, światło gaś w łazience!&lt;br /&gt;Szybko, tata na nas czeka!&lt;br /&gt;Szybko, tramwaj nam ucieka!&lt;br /&gt;Szybko, szybko, bez hałasu!&lt;br /&gt;Szybko, szybko, nie ma czasu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na nic nigdy nie ma czasu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja chciałbym przez kałuże&lt;br /&gt;iść godzinę albo dłużej,&lt;br /&gt;trzy godziny lizać lody,&lt;br /&gt;gapić się na samochody&lt;br /&gt;i na deszcz, co leci z góry,&lt;br /&gt;i na żaby, i na chmury,&lt;br /&gt;cały dzień się w wannie chlapać&lt;br /&gt;i motyle żółte łapać&lt;br /&gt;albo z błota lepić kule&lt;br /&gt;i nie spieszyć się w ogóle...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym wszystko robić wolno,&lt;br /&gt;ale mi nie wolno...&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, arial, sans-serif; font-size: 12px; color: rgb(64, 64, 64); line-height: 16px; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"    style="font-family:verdana, arial, sans-serif;font-size:100%;color:#404040;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"    style="font-family:verdana, arial, sans-serif;font-size:100%;color:#404040;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"    style="font-family:verdana, arial, sans-serif;font-size:100%;color:#404040;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;Byłam dzieckiem zamyślonym. Wciąż w swoim własnym świecie, z głową w chmurach i nogami po drugiej stronie szafy. Wszyscy naokoło mnie pospieszali, bo wiecznie o czymś zapominałam i ciągle z czymś byłam do tyłu. Dlatego powyższy wiersz (&lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/09/moja-tajemnica.html"&gt;z tego tomiku&lt;/a&gt;) był mi bliski. I (o pokrętny losie) - znów jest! I wiem wiem, że robię się monotematyczna... ale niech ktoś zatrzyma wreszcie tą karuzelę! Ja chcę do kałuży!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1137760155280290518?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1137760155280290518/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/10/szybko.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1137760155280290518'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1137760155280290518'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/10/szybko.html' title='Szybko!'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8489524763953464264</id><published>2010-10-06T23:57:00.004+02:00</published><updated>2010-10-07T00:20:55.123+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>Myślicielka.</title><content type='html'>- HMMMM HMMMMMM.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy się zamyśla. I manifestuje to zamyślenie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Lucy jaki to kolor?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- HMMMMMM...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jedziemy do babci?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- HMMMM... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jedziemy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA SIĘ ZASTANAWIA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Co robisz Lucy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA MYŚLI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O czym?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O PIASKU I SŁOŃCU.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Miłe muszą być takie myśli o słońcu, o piasku. A o czym ja myślę? O praniu, myciu garów, jutrzejszym obiedzie, o kurzu na parapecie, stosie rozrzuconych zabawek, o tym co jutro w pracy i czy właśnie nie zawalam terminu jakiegoś zlecenia. Ewentualnie o blogu, na którym chciałabym wreszcie coś napisać a nijak nie mogę znaleźć wolnej chwili.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale zaraz położę się do łóżka i przestanę sobie zaprzątać głowę bzdurami. I będę myślała o słońcu, o piasku i o morzu. Będę myślała tylko o najważniejszych rzeczach pod słońcem. I o mojej wspaniałej córce :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dobrej nocy!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8489524763953464264?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8489524763953464264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/10/myslicielka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8489524763953464264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8489524763953464264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/10/myslicielka.html' title='Myślicielka.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-249861331753835444</id><published>2010-09-27T23:34:00.003+02:00</published><updated>2010-09-27T23:49:34.103+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postępy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Co to jest?</title><content type='html'>&lt;div&gt;- CO TO JEST?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No przecież Tinky Winky .&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CO TO JEST TINKY WINKY?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Teletubiś.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CO TO JEST TELETUBIŚ?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Hmm... Zaczęło się. Nie wiedziałam, że tak wcześnie!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CO TO JEST MALCHEWKA?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CO TO JEST POMIDOL?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CO TO JEST KOT?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CO TO JEST PO POSTU KOCI ŚWIAT? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-249861331753835444?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/249861331753835444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/co-to-jest.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/249861331753835444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/249861331753835444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/co-to-jest.html' title='Co to jest?'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1340325508287628966</id><published>2010-09-26T13:19:00.004+02:00</published><updated>2010-09-26T13:26:58.245+02:00</updated><title type='text'>Winogrono.</title><content type='html'>- TATO POWIEDZ WILOGLONO!&lt;div&gt;- Winogrono.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO POWIEDZ WILOGLONO!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Winogrono.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JESCE LAZ POWIEDZ WILOGLONO!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Winogrono.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Fascynacja. Od trzech dni, czyli od ostatniej wizyty w Ikei i zakupienia koszyka owoców.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1340325508287628966?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1340325508287628966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/winogrono.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1340325508287628966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1340325508287628966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/winogrono.html' title='Winogrono.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4520497770530466217</id><published>2010-09-24T12:53:00.004+02:00</published><updated>2010-10-03T22:36:05.446+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w poszukiwaniu straconego czasu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Moja tajemnica.</title><content type='html'>Dziś, za pośrednictwem listonosza - moje wspomnienia z dzieciństwa zmaterializowały się. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niepozorna książka o podłużnym formacie, w miękkiej, kruchej oprawie. "Moja tajemnica" Danuty Wawiłow, rok wydania 1986, z ilustracjami Marka Goebela. Miesiące nieustannej obserwacji Allegro - przeglądania setek przewijających się książek wymienionej autorki - opłaciły się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdybym umiała patrzyć obiektywnie dzisiaj, nie wiem czy oceniłabym książkę jako wybitną literacko i ilustracyjnie. Porównując z obecnymi czasami i półkami księgarń zawalonymi kiczem - na pewno tak, ale kładąc ją obok perełek z lat 60-tych - może i nie. Na punkcie projektowania książek mam bzika i jestem radykalną estetką. Ale w tym wypadku mój rozum śpi, a obiektywizmu nijak nie jestem w stanie z siebie wykrzesać. I teksty i obrazy ukryte za niepozorną okładką, wywołują we mnie ogrom emocji. Wciąż. Bo nie stało się tak, jak z niektórymi wspomnieniami, które odnalezione na nowo tracą cały swój czar, gdyż okazuje się, że tkwił on jedynie w przeszłości. Kiedy natknęłam się na miniaturkę książeczki po poszukiwaniach tak długich, że prawie straciłam nadzieję - serce zabiło mi mocniej. Wcześniej nie pamiętałam ani tytułu, ani okładki. Teraz poznałam całość po pierwszym rzucie oka, nie mając najmniejszych wątpliwości, że tą książkę już kiedyś, gdzieś widziałam,  i że było to dawno, dawno temu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszystko zaczęło się od zbioru wierszyków Wawiłow, które Lucy dostała od swojego Chrzestnego z okazji Dnia Dziecka. Podczas czytania córce po raz pierwszy "Jak tu ciemno" przeszedł mnie dreszcz i powróciły na chwilę dziecięce fobie. Zachwiała się za uchylonymi drzwiami żarówka bez abażuru, na tle ciemnych, ogromnych szaf. Gdzieś niedaleko przejechał ze stukotem pociąg. Nocne niebo nad miastem oglądane z ósmego piętra - rozbłysło tysiącami świateł. Znów byłam małą, przestraszoną dziewczynką, patrzącą  w ciemnościach na swojego wielkiego misia. Potem wiersz zaczął się łączyć z mglistym wspomnieniem ilustracji przedstawiającej kołdrę, a ja uświadomiłam sobie, że była taka jedna książka. Dopytałam Mamy i tak - była. A jako dziecko (3,5) uwielbiałam ją i znałam na pamięć w całości. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziś otworzywszy po wielu latach tą niepozorną książeczkę w zielonej okładce, poczułam wzruszenie. W moim mózgu nagle naprawiły się zardzewiałe zamki i zarówno teksty, jak i ilustracje - wydały mi się odzyskanymi przyjaciółmi. Powrócili z długiej podróży i ni z tego ni z owego zapukali do drzwi, a ich twarze zajęły od razu miejsce zamazanych mar. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy są książki, które pamiętacie z wczesnego dzieciństwa?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); -webkit-text-decorations-in-effect: underline; "&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TJvS1pfUsoI/AAAAAAAABlo/sinv5aP6K2o/s320/moja_tajemnica.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520237587384808066" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 300px; " /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4520497770530466217?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4520497770530466217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/moja-tajemnica.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4520497770530466217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4520497770530466217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/moja-tajemnica.html' title='Moja tajemnica.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TJvS1pfUsoI/AAAAAAAABlo/sinv5aP6K2o/s72-c/moja_tajemnica.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-7142934139628479380</id><published>2010-09-22T23:53:00.003+02:00</published><updated>2010-09-23T09:44:35.205+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Dziko-lis</title><content type='html'>Bardzo Dziki DZIK szybko zbliża się na czterech kopytach. Celem jest krzesło, na którym siedzi Niczego Nieświadoma Ofiara. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdyby ktoś zwątpił jak bardzo jest dziki, zapewnia posiłkując się Brzechwą:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DZIK JEST DZIKI DZIK JEST ZŁY! - Niczego Nieświadoma Ofiara nie rusza się z miejsca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ZMYKAJ STOND BO BĘDĘ GLYZŁ!! - Dzik przeistacza się niepostrzeżenie w rudego zwierza.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niczego Nieświadoma Ofiara siedzi dalej na krześle, wpatrzona w ekran, mimo ostrzeżeń.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziko-lis atakuje. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ostre zęby przebijają bure płótno i zagłębiają się miękko w ciepłej skórze na kolanie Ofiary. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tatuś wydaje zduszony okrzyk bólu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy odwraca się do mnie z uśmiechem triumfu na twarzy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-7142934139628479380?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/7142934139628479380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/dziko-lis.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7142934139628479380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7142934139628479380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/dziko-lis.html' title='Dziko-lis'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8143347187544420736</id><published>2010-09-21T20:41:00.002+02:00</published><updated>2010-09-21T20:46:14.550+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdania do odnotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Z cyklu: Zdania do odnotowania (2)</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div&gt;Lapsusy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;- Lucy, gdzie jedziemy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE WIEM POJĘCIA. (przydatna kompilacja)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO PODAJ LYBKĘ. PODAJ PLOSE! UDASZ LADE! (i znów zlepek - "udać się" + "dać radę")&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA POLADZIŁA SOBIE LADĘ! (wygrzebała kasztana spod krzesła)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;Rodzinne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- LALKO JAK SIE MASZ? POKAZAĆ CI JAK MIESZKA NASZA LODZINA? NASZA LODZINA MUMINKÓW.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TLOCHE SĄ ZA MAŁE NA ŁUSIE. (o tacinych kapciach w których usiłowała chodzić)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JEST DUŻA MAMA. WEJDZIE POD STOLIK! MAMUSIO PLOSZE WEJDŹ POD STOLIK! (50cm wysokości, udałam radę!)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO NIE PILNOWAJ ŁUSI! (asekuruję ją gdy staje na krześle)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TATUSIU, TRZEBA POŚPIĆ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;- TATUSIU ZAPYTAJ ŁUSIE CZY JEST JEDNA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jesteś jedna?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CHYBA TAK...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Spacerowe.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PA PA BUCIKI! TRZYMAJCIE SIE! (przed wyjściem na spacer...)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O DRZEWO ŚPIEWA! (zaszeleściło na wietrze)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O MAŁPKA! (Pekińczyk sąsiadów :D)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Samochodowe.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JEDZIEMY WŚLÓD DRZEW, PLAWDA TATO? (w samochodzie)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA UWIELBIA KOLOLA LÓŻOWEGO! (ni z tego ni z owego...)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Generalnie różnorakie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA GILGOKA KLEDKĘ! (zaświadczam, gilgotała)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JAKIE MIŁE DO JEDZENIA TLUSKAWKI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- WITAJ CIEMNA NOCO!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8143347187544420736?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8143347187544420736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/z-cyklu-zdania-do-odnotowania-2.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8143347187544420736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8143347187544420736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/z-cyklu-zdania-do-odnotowania-2.html' title='Z cyklu: Zdania do odnotowania (2)'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3049288796580861447</id><published>2010-09-20T22:45:00.005+02:00</published><updated>2010-09-20T23:25:25.523+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Pan Ksiezyc zaplontany.</title><content type='html'>Spacer o zachodzie słońca.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- POPAC MAMO! KSIEZYC! ŁUSIA WIDZI KSIEZYC!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O tak, masz rację, tam jest księżyc.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PIESEK TEŻ WIDZI KSIEZYC - Lucy wskazuje na brykającego nieopodal kundla.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tak, piesek też go widzi - odpowiadam nieco zaskoczona tą uwagą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA I PIESEK WIDZĄ KSIEZYC. O! GDZIE JEST TEN KSIEZYC?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jest za drzewami, ale zaraz znów go zobaczymy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- GDZIE ZNIKNOŁ KSIEZYC? KSIEZYCU! KSIEZYCU!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Patrz Lucy, już jest.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O WITAJ KSIEZYCU! JAK SIE MASZ KSIEZYCU? GDZIE ON SIE SCHOWAŁ?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Za chwilę znów się pokaże, chodźmy dalej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O TAM JEST! KOŁO DRZEWA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tak, a teraz znów się chowa, za nasz blok, ale jak wejdziemy do domu to sprawdzimy, czy nie widać go z naszego okna...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- KSIEZYC SCHOWAŁ SIE ZA DOMEK. KSIEZYC ZAPLONTAŁ SIE ZA DOMKIEM!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3049288796580861447?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3049288796580861447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/pan-ksiezyc-zaplontany.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3049288796580861447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3049288796580861447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/pan-ksiezyc-zaplontany.html' title='Pan Ksiezyc zaplontany.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6058823791890140894</id><published>2010-09-19T23:25:00.006+02:00</published><updated>2010-09-19T23:57:09.591+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Ra.</title><content type='html'>- Uwielbiam ją - stwierdza Tatuś oczywistą oczywistość - ale mogłaby być czasem trochę grzeczniejsza... - dodaje z przygnębieniem.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zdarza nam się trochę ponarzekać na to nasze zbuntowane dziecko. Tak jak w poprzedniej notce na histerie, jeszcze w poprzedniej na histerie i nadaktywność, i jeszcze w poprzedniej przed poprzednią poprzedniej znów na podobne aspekty. A teraz łapię się za głowę bo uświadomiłam sobie, że w kolejnej do tyłu też marudziłam - na bunt. I wychodzi, że tylko biadolę i biadolę na tą moją córkę. A przecież mam najwspanialsze dziecko pod słońcem!! Jak każda mama.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A że opuszczam się w blogowaniu ostatnio strasznie, to nie starcza mi czasu na opisy codzienności, która za sprawą Lucy bywa fascynująca. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ranek nie jest zwykłym rankiem. Jest początkiem nowego, wspaniałego dnia pełnego wariactw i zabaw, końcem tej okropnej nocy podczas której trzeba bezczynnie leżeć i tracić czas. Dlatego warto obudzić rodzicielkę słowami - DZIEJDOBRY MAMO! A potem zatańczyć krzycząc - SŁOŃCE! SŁOŃCE! HULA!! Można jeszcze podskakiwać albo stanąć na czworakach, głową dotknąć ziemi a jedną nogę unieść wysoko w górę! Stawanie na głowie na cześć słońca praktykował już przecież Muminek, żadne tam oryginalne widowisko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z Lucy nic nie jest tym, czym się wydaje. Choćby takie drewniane kółka - POMALANCOWY to MACHEWKA, ZIELONY to OGÓLEK, CELWONY to POMIDOL, ZÓŁTY to KAPUSTKA. Kredki też zamieniają się w pożywienie, nawet tak wykwintne jak DZIKI LYŻ. Chociaż ostatnio grają rolę sztućców, przy czym żółta kredka to nóż, a zielona to widelec. Kasztany to JEMNIACKI albo JAPKA. Duplo też dzielnie wciela się w pożywienie np w NALEŚNIKI. Potrawy są krojone, mieszane i przyprawiane. A OBIADY, KOLACIE, ŚJADANIA i PIKNIKI podaje się zawsze na TALEZYKU lub MISECCE, zawsze z kredkowymi sztućcami. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PLOSE TATO! OBIAD! ZJEDZ MALCHEWKĘ! TYLKO JESCE TLOCHĘ MĄKI (dosypuje kredką niewidzialny proszek)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMUSIU! TO DLA CIEBIE POMIDOL! PLOSE BALDZO! (skrupulatnie obserwuje czy wszystko dokładnie zjadam) ŁYZECKĄ JEDZ MAMO.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I wreszcie czas na konsumpcję - wspólną, wesołą i bardzo niekulturalną. Im głośniejsze mlaskanie, tym większa aprobata dla pracy gospodyni. Mniam!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wiele przedmiotów kryje w sobie funkcje i możliwości, których my dorośli nie dostrzegamy. Książki są wspaniałymi BEBNAMI, podłużne klocki TLOMBKAMI, pościel w paski DLABINĄ. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ktoś odwiedzając nasz dom mógłby pomyśleć, że to wielkie, czerwone na środku dywanu, to przedmiot znany jako worek sako. Nic bardziej mylnego. Nie można na nim ot tak siąść, oprzeć się, spocząć. Bo tak naprawdę (odkrycia dokonała Lucy) to najprawdziwsze AUTKO. Z wygodnymi siedzeniami (z poduszek) i najprawdziwszą kierownicą (z poduszki) za którą zawsze siada moja córka. Jako kierowca uroczyście zaprasza do samochodu rodzinę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czasem auto transformuje się w POCIĄG, a czasem w MOTOCYK. A ostatnio nawet w ZJEZDZALNIĘ, jednakże ta zarezerwowana jest tylko dla Lucy i Taty, ewentualnie paru zwierząt hodowlanych (byka, krowy i prosiaków) - mamom niestety wstęp wzbroniony.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zapomniałabym, że powyższy worek czasem staje się łóżkiem, zdarza się że trzyosobowym i jednozwierzęcym (dla rodziny i Boberka). Bo musicie wiedzieć, że w naszym domu ruchem Ziemi w stosunku do Słońca zarządza Lucy. Ba, mamy w mieszkaniu własną centralę Układu Słonecznego! Pstryk - dzień. Pstryk - noc. Wygodne, prawda? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- IDZIEMY SPAĆ MAMO! O TU SIĘ POŁÓŻ. ŁUSIA TYLKO WYŁĄCY SŁOŃCE /pstryk/ O NOC! ŚPIMY! TATUSIU! CHODŹ SPAĆ. TUTAJ. ŁUSIA JESCE ZAPOMNIAŁA O BOBELKU! /po chwili śpimy pochrapując w najlepsze, ale Lucy szybko zrywa się na równe nogi/ ŁUSIA JUZ ZAPALI SŁOŃCE! /pstryk/ JUZ DZIEŃ! WSTAWAJCIE! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tak w kółko. Zaliczamy 15 dób dziennie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ktoś mógłby powiedzieć że jest jeszcze mała, ale co ja poradzę skoro garnie się do pomagania? Pranie robi ze mną od dawna. Ja przygotowuję ubrania a Ona wrzuca wszystko po kolei do pralki (ładowanie od góry). Ale ostatnio chadza samodzielnie na zakupy do CZEMPIONA. Co zrobić - bierze torebkę i wychodzi. Kupuje JAPKA, CHLEB, MLEKO, KEFILEK albo MACHEWKE. Wychodząc i wracając puka do drzwi. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z tym pomaganiem, bywa, że jest nadgorliwa. Dziś postanowiła wyręczyć mnie w myciu i wyszorowała mnie od stóp do głów. W dodatku GOMBKĄ (wg mnie to było plastikowe pudełko) nasączoną MYDŁEM (wyglądało jak magnes w kształcie żółwia który przeważnie siedzi na lodówce). &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale nie wspomniałabym o spacerach. Przede wszystkim Drodzy Czytający powinniście wiedzieć, że Lucy która nadzoruje włącznik Słońca, jest też jego właścicielką. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TO ŁUSI POLKO - oznajmia po przekroczeniu progu klatki schodowej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TLAWA! TO ŁUSI TLAWA! - dodam że to co na trawie czyli drzewa, kwiatki i pieski też są lusine.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O SŁOŃCE WYSŁO! TO JEST ŁUSI SŁOŃCE! - i wszystko jasne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale żeby nie było. Lucy jest władcą życzliwym, nie stwarza dystansu, stara się dobrym słowem obdarzyć każdego poddanego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- WITAJ PTASZKU! JAK SIE MASZ?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DZIEJDOBLY BZOZY! JAK SIE MACIE?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JAKIE MIŁE TO POLKO! MIŁO NA POLKU.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale tak to już w życiu bywa (do czego Lucy najtrudniej się przyzwyczaić) że z polka trzeba wracać kiedyś do domu, a po dniu (nawet złożonym z wielu dób) przychodzi noc której nie da się wyłączyć jednym ruchem, a wraz z nią nadchodzi nieubłagany czas odpoczynku w łóżku. I takie momenty są trudne dla nas wszystkich... jednak o tym już było. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Szczęśliwie Ziemia (tym razem bez pomocy Lucy) znów zatacza koło i jak to śpiewał pewien pan w ciemnych okularach - po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A gdyby nawet zdarzył się pochmurny poranek - Lucy ma swój włącznik, a my mamy Ją. Pstryk - i Słońce :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;* Wypada mi dodać, że opisane powyżej "załamania rzeczywistości" zostały wykreowane w stu procentach przez Lucy, bez żadnej świadomej inspiracji z naszej, rodzicielskiej strony. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6058823791890140894?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6058823791890140894/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/ra.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6058823791890140894'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6058823791890140894'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/ra.html' title='Ra.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8516162601091218491</id><published>2010-09-16T23:50:00.001+02:00</published><updated>2010-09-17T22:37:11.742+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sen'/><title type='text'>Ciąg dalszy sennej epopei.</title><content type='html'>Małe sprostowanie, gdyż &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/08/pobudka.html"&gt;ostatnim wpisem&lt;/a&gt; w tym temacie mogłam niechcący parę osób wprowadzić w błąd, a i po latach czytając te wspomnienia pewnie sama będę miała wątpliwości jak to było naprawdę z tym moim dzieckiem, z tym Jego spaniem.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A było tak, że dopóki był smoczek - było cudownie. Dziecko grzecznie kładło się do łóżka i jeśli nie zasypiało od razu to przeglądało spokojnie książeczki, dopóki powieki same nie zaczęły mu się kleić. Długa drzemka w dzień dopełniała całości sielskiego obrazu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale stuknęła nam dwójka, smoczek "się zepsuł" (obcięłam mu końcówkę co zdyskwalifikowało go w oczach [ustach] Lucy) a wraz z nim "zepsuło" nam się dziecko. Drzemki dzienne - przychodzą chaotycznie, nocny sen - zawsze (od trzech tygodni) poprzedza straszna histeria.  Straszna! I usypianie kończy się noszeniem na rękach, bo już nawet Bondolino jest - NIE. Książki są NIE, opowieści są NIE i głaskanie też jest NIE. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tęsknota za smoczkiem? Bunt Dwulatka? Odreagowywanie stresu, związanego z moją intensywniejszą w ostatnim czasie pracą zawodową? Wszystko po trochu? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy zbliża się pora snu wyglądam z Lucy przez okno i pokazuję Jej że przyszła Noc, że jest ciemno i świecą już tylko ULICNE LATALNIE. Wygaszamy światła do absolutnego minimum. Dzisiaj posprzątałyśmy uroczyście wszystkie zabawki i położyłyśmy pluszaki spać. Ale usłyszałam tylko:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA NIE IDZIE SPAĆ! ŁUSIA SIĘ POBAWI! (a już po chwili dostała konwulsji)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Muszę przyznać, że argumentacja w ostatnich dniach bywała bardzo przekonująca:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DZISIAJ TU NIE MA NOCY! (słowo dzisiaj używane jest w przepychankach słownych co raz częściej np "dzisiaj łusia nie chce jeć zupy")&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JESCE NIE MA NOCY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JEST SŁOŃCE! TAM! TLOSZKE SŁOŃCA JEST. TLOSZKE! (bywa że kłamie jak z nut)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA CHCE JECHAĆ AUTKIEM! (chodzi o worek sako, który wg Lucy jest raz autem, raz pociągiem a innym razem motocyklem)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA NIE LUBI ŁÓŻECZKA! (zdarza się że Mamy w takich chwilach też "NIE LUBI"...)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA NIE CHCE DZISIAJ SPAĆ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA BĘDZIE SIĘ BAWIĆ, TAŃCZYĆ, ŚPIEWAĆ, JEŹDZIĆ AUTKIEM, RZUCAĆ PIŁKĄ! ŁUSIA BĘDZIE BIEGAĆ! (a całe to zdanie wyrzuciła z siebie jednym tchem!)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A kiedy pertraktacje nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, na scenę wkracza już przywoływana Pani Histeria, a jej występy nie należą do krótkich, o przyjemności oglądania nie wspominając.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I naprawdę mi Jej żal. I naprawdę nie wiem jak Jej pomóc. A zignorować taki rodzaj paniki (czasem połączony z miotaniem się po łóżeczku i obijaniem o szczebelki) jest niezwykle trudno, a bywa że nie widzę innego wyjścia. I nie przesadzę bardzo gdy powiem, że czuję się bezradna jak homerowski Odys rzucony na nieznane morza i lądy przez zagniewanych bogów. Te trzy ostatnie tygodnie są dla mnie całą wiecznością, a końca nie widać...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co tu robić. Co tu robić?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8516162601091218491?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8516162601091218491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/ciag-dalszy-sennej-epopei.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8516162601091218491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8516162601091218491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/ciag-dalszy-sennej-epopei.html' title='Ciąg dalszy sennej epopei.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8392012598805739091</id><published>2010-09-15T22:20:00.004+02:00</published><updated>2010-09-16T14:59:56.458+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprawy'/><title type='text'>Nieznośna Lucy i Stary Dwór.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Poprzez dziesiątki remontów i objazdów, docieramy do miasteczka ze średniowieczną tradycją. Jeszcze parę chwil i zza węgła wyłania się drewniana brama - Helen oświadcza, że jesteśmy na miejscu. Wujek Andrzej biegnie otwierać wrota, Lucy przebudza się z drzemki marudząc a deszcz wciąż uparcie bębni o karoserię.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ukazuje się nam widok piękny. Kamienny podjazd w kształcie okręgu, biały ganek z kolumnami i wreszcie otynkowane na ochrę ściany. Patrzę na Dwór starszy niż cała nasza czwórka razem wzięta (a nawet dwie nasze czwórki!). Wciąż żywa historia otulona ciemną zielenią ogromnych drzew. Nie mogę jednak zachwycać się należycie scenerią, a nawet godziwie przywitać się z Gospodarzami - Lucy na nowe sytuacje reaguje płaczem, buntem i totalną negacją. NIE WITAMY SIĘ. NIE IDZIEMY. JEDZIEMY AUTKIEM DO TATUSIA. Widmo nieobecności Tatusia (zapracowany nie mógł z nami jechać) zawisa nade mną złowieszczo wywołując dreszcz obawy... na szczęście przegania je ciepła zupa, której perspektywa jako jedyna jest w stanie przekonać Lucy do przełknięcia łez i wejścia do środka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zupy ogórkowej (pysznej, przygotowanej przez Panią Domu) wygłodniała po podróży Lucy zjada 3 dokładki - JESCE ZUPY PLOSE BALDZO. Jest też drugie danie, interesujące głównie za sprawą POMIDOLKÓW. Wydaje się że kryzys jest zażegnany. Na deser i gorącą herbatę udajemy się do Czerwonego Pokoju. Marzę by przysiąść za przykładem moich towarzyszy, z rozgrzanym kubkiem w jednej dłoni i ciastem orzechowym  w drugiej a wzrok skierować na palące się drewno. Lucy ma jednak inne plany. Odrobinę już oswojona zaczyna penetrować domostwo. Na moment wciąga Ją wchodzenie i schodzenie ze starych foteli. Przez kolejnych parę minut zajmuje się prowadzaniem wiklinowego wózka a następnie wyjmowaniem z niego zszarzałych lalek i misia o wytartym futerku - reliktów dobrze pamiętających poprzedni ustrój. Jednym okiem śledzę lusine poczynania, drugim okrążam pokój. Ciemno-czerwone ściany kontrastują z bielą zabytkowej stolarki. Polichromie nad drzwiami, stworzone przez jedną z dziedziczek przed wielu laty, wyglądają jak odkrywki konserwatorskie w starych kościołach. Chcę przyjrzeć się trochę dokładniej, skupić przez moment na niewyraźnych, bladych kształtach... ale Lucy już wbiega z rozpędem do sieni a po sekundzie znika za drzwiami wielkiego salonu. Ruszam biegiem. I tak już zostanie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Biegiem przemierzam zabytkowy park wokół Dworu, biegiem podziwiam kury z rozwichrzonymi, czarnymi czuprynami, przystaję żeby pomóc zbierać karminowe owoce derenia i w następnym momencie (gdy w małej buzi znika jeden z owocków wydłubany z bruku)żałuję tej chwili nieuwagi. Biegiem zwiedzam Dom. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dom, który kryje w sobie nieprawdopodobną ilość pomieszczeń, a w nich nieprawdopodobną ilość foteli, obrazów, książek, zegarów, zdjęć i bibelotów. Przedmiotów, które wyjęte z kontekstu i zestawione razem tworzyłyby przedziwne, chaotyczne zbiorowisko, tam jednak, będąc częścią historii - mają swoje jedyne i właściwe miejsce na ziemi, gdzie przynależą i wchodzą w skład jednego, wielkiego organizmu. I tak, zgodnie egzystują obok siebie: Królik Durera w pięknej ramie, secesyjne, białe kafle na kuchennym piecu i plastikowy kwiatek, machający liśćmi dzięki baterii słonecznej. Każdy z pokojów okazuje się być inny od pozostałych: jeden pełen antyków, drugi wypełniony w całości zaokrąglonymi meblami z lat 50-tych, kolejny składający się z łóżek, foteli i masy prl-owskich zabawek. Każdy jest odrębną Opowieścią. Ale wszystkie tworzą jedno uniwersum, jak planety jednego układu, orbitujące wokół wspólnej macierzy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podczas kiedy ja usiłuję chłonąć jak najwięcej (okazuje się że zapomniałam ładowarki do wyczerpanej baterii aparatu), Lucy staje jakby w opozycji do wszystkiego co stare, stateczne i przykurzone - skacze, ucieka i wyrywa się wszędzie tam, gdzie innym jest nie po drodze. Na przekór, pod prąd. Zatrzymuje się jedynie po to by coś zjeść. A kiedy protestuję urządza mi sceny, których nieodłącznym elementem jest rzucanie się na ziemię i machanie kończynami. Zbyt często jej ustępuję - chcąc oszczędzić towarzyszom męki bycia świadkiem podobnych sytuacji.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czuję nieustanne rozdwojenie. Moje rozbiegane oczy nie nadążają ani za pięknem otoczenia, ani za brykającym dzieckiem. Moje uszy nie są w stanie usłyszeć do końca żadnej z Opowieści, których tysiące kłębi się wkoło. Tylko zapach dociera do mnie niezmącony i wyraźny - ten sam, który jako dziecko wdychałam w starym domu mojej Śp. Babci, w Ratajach Słupskich. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wieczór spędzamy w Białym Pokoju za zamkniętymi drzwiami. Przez chwilę ruch Lucy zostaje ograniczony do jednego pomieszczenia a ja wreszcie mogę usiąść. Gospodarze wyświetlają na rzutniku zdjęcia Dworu z lat 20-tych i przywołują rodzinne historie. Urywają się one w roku 1945 kiedy to majątek został odebrany i zamieniony na szkołę. Po 61 latach dziedzictwo szczęśliwym zrządzeniem losu - powróciło na łono rodziny. W czasie prezentacji fotografii Lucy ani przez chwilę się nie zatrzymuje: goni kota by przygnieść go całym ciałem na sofie, biega dookoła kaflowego pieca twierdząc że jest zamkiem, wspina się po kolei na wszystkie niepozajmowane fotele, dodaje własne komentarze do zdjęć O KONIK! HELIKOPTER! Ale najważniejsze że jest szczęśliwa i swobodna, żadnych dzikich wrzasków i łez - sielanka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zasypiamy z Lucy razem na wąskim łóżku, w egipskich ciemnościach maleńkiej sypialni, wydzielonej ze swego rodzaju apartamentu na pierwszym piętrze. Budzi mnie soczysty buziak od córki która wydaje się tryskać humorem. Niestety deszcz nie daje o sobie zapomnieć dzwoniąc o parapet - pozostaje nam spacer w kaloszach, różowa pelerynka Lucy i parasol. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niedzielny poranek mija szybko. Zbyt szybko. Choć z drugiej strony, już nie mogę się doczekać kiedy siądę za kierownicą a Lucy słodko uśnie w swoim foteliku. Ten dzień tylko zaczął się spokojnie, pozostała część była zdominowana marudzeniem za Tatą i paroma ostentacyjnymi histeriami, a słowo które padało najczęściej to rozdzierające MAAMUUUUSIUUU! Mimo to Gospodarze przekonują mnie podczas pożegnania, że Lucy jest urocza i bardzo mądra, i że wcale im jakoś specjalnie nie przeszkadzała - pozostaje mi uwierzyć i uśmiechnąć się z wdzięcznością. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zatem jeszcze raz bardzo dziękujemy za gościnę Gospodarzom i Cioci Heli - pomysłodawczyni i młodszej potomkini rodu. Było nam niezwykle miło!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A oto jak wyglądał Dwór przed późniejszą przebudową (początek XX w.)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); -webkit-text-decorations-in-effect: underline; "&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TJErLYPm5KI/AAAAAAAABlU/uAQ5aGLsGIs/s320/dwor20.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517238492992038050" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 300px; " /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); -webkit-text-decorations-in-effect: underline; "&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); -webkit-text-decorations-in-effect: underline; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8392012598805739091?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8392012598805739091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/nieznosna-lucy-i-stary-dwor.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8392012598805739091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8392012598805739091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/09/nieznosna-lucy-i-stary-dwor.html' title='Nieznośna Lucy i Stary Dwór.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TJErLYPm5KI/AAAAAAAABlU/uAQ5aGLsGIs/s72-c/dwor20.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-396963462320518381</id><published>2010-09-01T23:58:00.004+02:00</published><updated>2010-09-09T00:28:00.136+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sen'/><title type='text'>Bez silikonowego wspomagacza.</title><content type='html'>Obudziła mnie przed 5.30. Słowami:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMUSIA PONOSI SWOJĄ CÓLECZKE W BONDOLINO...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wstałam, ponosiłam, dziwnie pogodna bo do rannych ptaszków nie należę. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Od jakiegoś miesiąca, czyli od czasu pożegnania ze smoczkiem na dobre (wstyd się przyznać że tak późno...) Bondolino pomaga. Oczywiście pomaga wtedy, kiedy Bardzo Śpiące Dziecko postanawia się w nim umościć, bo gdy jest tylko Śpiącym Dzieckiem lub co gorsza Dzieckiem Zaledwie Zmęczonym, ma tysiąc bardziej pilnych rzeczy do zrobienia od zasypiania na rękach mamy, czy gdziekolwiek indziej. A tak się składa w ostatnich dniach, że stan pożądany, wymieniony jako pierwszy, występuje po godzinie 22.00... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dzisiejsza nieplanowana drzemka w dzień (dziecko wg relacji Babci zasnęło na nocniku...) zapowiadała, że będzie ciężko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Program wieczoru?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1. Histeria na wieść o tym że jest prawie 21.00 i pora do łóżka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2. MAMUSIOOO! - oburzony krzyk przywołuje do porządku tę, która olała płacz i siadła do komputera - MAMUSIOO CHODŹ DO ŁUSI! Przychodzę i wita mnie uśmiech.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;3. Seria wariackich skoków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;4. MAMUSIA POCYTA O DMUCHAWCU - czytam wierszyk o dmuchawcu, wierszyk o kreciku, wierszyk o saren... stop. Czytam jeszcze 6 razy ten sam wierszyk o kreciku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;5. MAMUSIA ZLOBI ZWIEZĄTKA NA PLECKACH - już się robi, moje palce wędrują po lusinych plecach na tysiąc sposobów, idzie sobie kotek, biegnie piesek, posuwa się naprzód wielki ślimak...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;6. A może Bondolino? - proponuję nieśmiało. TAAK! PONOSIMY W BONDOLINO! - radosne dziecko usiłuje odgryźć mi nos po czym obdarza mnie soczystymi buziakami w szyję. Śpiewam "Pieski małe dwa" a cienki głosik mi wtóruje. Wreszcie wycisza się nieco, powoli wstępuje we mnie nadzieja... MAMA WYJMIE Z BONDOLINO! DO ŁÓŻECZKA! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;7. MAMA GILGOCZE! - Lucy szamocze się po łóżku - JESCE GILGOCZE! PO NÓŻKACH GILGOCZE! - Chichocze przy tym wdzięcznie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;8. Próby stawania na głowie, turlikanie się, czołganie, chodzenie na czworakach, bieganie (sic!) a wszystko to za szczebelkami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;9. Lekkie stuknięcie czołem o szczebelek - MAMUSIA POCAŁUJE GŁÓWKĘ. ŁUSIA UDERZYŁA SIĘ W GŁOWĘ. - całuję. Następuje seria 10 symulowanych uderzeń w materac i 10 próśb o całowanie rzekomo obolałej głowy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;10. MAMUSIA OPOWIE O BOBELKU - opowiadam historię spaceru w deszczu, bohaterowie to Lucy, Bober i Mama, wszyscy w kaloszach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;11. DEZODOLANT. DEZODOLANT! - Jaki znów dezodorant Lucy? - DLA TATUSIA! ŁUSIA I MAMA KUPIŁA DLA TATUSIA DEZODOLANT. POSZŁY DO CZEMPIONA. - Lucy przypomina mi zdarzenie sprzed dwóch tygodni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;12. O OKIENKO! - córka uprzedmiotawia do reszty moje ramiona, wystawiając przez nie głowę jak przez okienną ramę. - MAMA ZLOBI OKIENKO! JESCE ZLOBI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;13. ŁUSIA I MAMUSIA BĘDĄ CHODZIĆ DO SZKOŁY - oświadcza Lusiec ni z tego ni z owego. Będziesz chodzić tam z mamą? - dopytuję się. NO CHYBA - odpowiada enigmatycznie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;14. Prośba o picie i zachłaność zwieńczona czkawką i kroplami na prześcieradle.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;15. MAMA ZLO-YK-BI ZWIERZĄ-YK-TKA! ZWIERZĄ-YK-TECKA ZLOBI-YK. - taaaak, zwierzątecka. Jeszcze parę łyków i po czkawce, zwierzątka znów przemierzają wzgórze plecolandii.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;16. TATUŚ POSZEDŁ NA POTKANIE. A MAMUSIA NIE POSZŁA. JEST W DOMU. - owszem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;17. MAMUSIA PONOSI W BONDOLINO! - noszę, bujam, śpiewam. Małe powieki wreszcie opadają, jeszcze moment, jeszcze krótka chwilka... MAMA WYJMIE Z BONDOLINO! ŁUSIA CHCE ZWIERZĄTKA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;18. Zwierzątka maszerują ale jakby ociężale. Może ma to związek ze zwisającym nad łóżkiem w półśnie, truchłem Matki, której ręce i powieki odmówiły posłuszeństwa. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;19. Sen. Spokojny, pogodny. Tym razem dziecka. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na pewno o czymś zapomniałam. Wynik? 22.38.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wspaniale! Co teraz zrobić? Może posprzątać kuchnię? Chwycić się zaległego zlecenia? Dokończyć zaczęty artykuł w gazecie? Nastukać coś na blogu? A może po prostu oddać się bezwstydnie Morfeuszowi, rzucając się na łóżko w ubraniu byle tylko odetchnąć przez chwilkę...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dobrej nocy Wam i sobie życzę!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-396963462320518381?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/396963462320518381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/pobudka.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/396963462320518381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/396963462320518381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/pobudka.html' title='Bez silikonowego wspomagacza.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-7511498404805916009</id><published>2010-08-30T22:39:00.004+02:00</published><updated>2010-08-31T15:17:38.488+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>Pan Bunt.</title><content type='html'>Po przekroczeniu magicznej dwójki - nie poznaję mojej małej Lucy.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Słowo TAK, zostało zepchnięte na peryferia mowy. NIE natomiast, zdominowało codzienność i rozgościło się na dobre. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaczęło się od /mimo wszystko uroczych/ konstrukcji słownych:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA NIE CHCE NIE SPAĆ! NIE LUBI NIE SPAĆ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE CHCE, NIE CIEPŁEGO, NIE JABKA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE MALINEK, ŁUSIA NIE DA, NIE MAMIE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Im więcej NIE w jednym zdaniu, tym odmowa bardziej dosadna, ostateczna. Ale do NIE, z czasem dołączyło CHCE. Ta dwójka jest obecnie nierozłączna.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA NIE CHCE!!! NIE! NIE! NIEEE CHCE! NIE CHCE! NIE NIE NIEEEEE!!! NIE CHCE!!! OBIADU/SOKU/SIEDZIEĆ NA NOCNIKU/KLOCKÓW/CHLEBA/PIŁKI/JABKA/BAWIĆ SIĘ Z MAMĄ/CZYTAĆ/PZYTULIĆ/CHODZIĆ NA POLKO...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rzucanie się na ziemię i histeryzowanie z tak ważkich powodów, jak przesunięcie krzesła o parę centymetrów w niewłaściwym kierunku, stało się stałym elementem dnia, a nawet nocy. Nie miałam pojęcia, że osławiony Bunt Dwulatka przychodzi tak nagle, z zegarkiem w ręku. Nie zdawałam sobie sprawy, że jego siła rażenia jest tak obezwładniająca. I nas i Ją...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Smutno mi, a czasem zgrzytam zębami ze złości i bezsilności. Powoli uczę się odpuszczać/zostawiać/ignorować. Bo już odkryłam, że im więcej zagaduję/pocieszam/pouczam/proszę - tym jest gorzej, a im więcej milczę - tym lepiej. Tylko kiedy widzę te pokłady frustracji, gromadzące się w jednej małej osóbce, która nie jest w stanie ich z siebie wyrzucić inaczej, niż tylko poprzez emfatyczny płacz - sama łapię się na ronieniu łez. I pomimo racjonalnego przekonywania samej siebie, że to wszystko mieści się w "normie", nie mogę przestać zadawać sobie pytań: czy nie ma w tym mojej winy, czy na pewno wszystko robię/robiłam tak jak powinnam, czy moje postępowanie z Lucy było/jest właściwe i gdzie mogłam popełnić błąd...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli sytuacja nie unormuje się w najbliższych dniach, pozostanie nam chyba czekać na wizytę opieki społecznej, zaalarmowanej przez troskliwych sąsiadów...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-7511498404805916009?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/7511498404805916009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/pan-bunt.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7511498404805916009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7511498404805916009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/pan-bunt.html' title='Pan Bunt.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4544970115860018516</id><published>2010-08-24T22:52:00.004+02:00</published><updated>2010-10-04T00:06:09.412+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='video'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Łabel Dak</title><content type='html'>Półżywa, posuwam się na dwóch śpiących jeszcze kończynach, w kierunku łazienki. Jednak do mojej świadomości już przebija się rytm, łapię się na miarowym poruszaniu głową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzę na obrazy migające za brudną szybą tramwaju nr 3. Jestem zamyślona, budynki, samochody, reklamy i twarze - zlewają mi się w bezkształtną masę. I wtedy uświadamiam sobie, że moja stopa od pewnego czasu, dość głośno uderza o zakurzoną podłogę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś przechodzi niedaleko, a ja w nagłym odruchu - milknę. Dopiero wtedy przychodzi olśnienie, że nucę od ładnych paru minut, nie tylko w zacisznym wnętrzu własnego mózgu. Wpatrzona w służbowy monitor, na chwilę odpłynęłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A do tego wszystkiego pogwizduję. Z premedytacją! Wtedy, kiedy nikogo nie ma w pobliżu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wszystko przez Łabel Dak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ŁABEL DAK, PUŚĆ MAMO!&lt;br /&gt;- PLOSZĘ BALDZO ŁABEL DAK!&lt;br /&gt;- JESCE LAZ ŁABEL DAK MAMUSIO!&lt;br /&gt;- JESCE LAZ, JESCE JEDEN ŁABEL DAK.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak w kółko. I wcale nam się to nie nudzi :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="width: 300px; height: 250px; opacity: 1; background-image: url(http://i.ytimg.com/vi/W6_d22aMqZs/hqdefault.jpg) !important; " class="CTFplaceholder"&gt;&lt;div class="CTFplaceholderContainer"&gt;&lt;div class="CTFlogoVerticalPosition"&gt;&lt;div class="CTFlogoHorizontalPosition"&gt;&lt;div class="CTFlogoContainer"&gt;&lt;div class="CTFlogo"&gt;H.264&lt;/div&gt;&lt;div class="CTFlogo CTFinset"&gt;H.264&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="CTFplaceholderDownloadLink" style="opacity: 0; "&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/get_video?fmt=18&amp;amp;asv=&amp;amp;video_id=W6_d22aMqZs&amp;amp;t=vjVQa1PpcFOXGm-J5LX6xN95-jTJUCDYb-bsKSqzo30%3D"&gt;Download Video&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="CTFstack" class="CTFnodisplay"&gt;&lt;div class="CTFnodisplay"&gt;&lt;div class="CTFnodisplay"&gt;&lt;div style="width: 0px; height: 0px; opacity: 1; background-image: url(http://i.ytimg.com/vi/W6_d22aMqZs/hqdefault.jpg) !important; " class="CTFplaceholder"&gt;&lt;div class="CTFplaceholderContainer"&gt;&lt;div class="CTFlogoVerticalPosition"&gt;&lt;div class="CTFlogoHorizontalPosition"&gt;&lt;div class="CTFlogoContainer CTFhidden"&gt;&lt;div class="CTFlogo"&gt;H.264&lt;/div&gt;&lt;div class="CTFlogo CTFtmp"&gt;H.264&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="CTFplaceholderDownloadLink" style="opacity: 0; "&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/get_video?fmt=18&amp;amp;asv=&amp;amp;video_id=W6_d22aMqZs&amp;amp;t=vjVQa1PpcFNWOaZDhN_zqtHanUQFn2o_3NnweIYEkzw%3D"&gt;Download Video&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="CTFstack" class="CTFnodisplay"&gt;&lt;div class="CTFnodisplay"&gt;&lt;div class="CTFnodisplay"&gt;&lt;object height="250" width="300"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/W6_d22aMqZs?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/W6_d22aMqZs?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="250" width="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4544970115860018516?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4544970115860018516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/abel-dak_24.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4544970115860018516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4544970115860018516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/abel-dak_24.html' title='Łabel Dak'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3722898788546241759</id><published>2010-08-22T21:57:00.011+02:00</published><updated>2010-08-23T00:18:37.993+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Kapitan Lucy zaprasza na pokład!</title><content type='html'>&lt;div&gt;- PŁYNIEMY STATKIEM BOBELKU! - oświadcza Lucy swojej najwierniejszej przytulance. I nagle dodaje - MAMUSIO (ostatnio każdy wołacz kończy dosadnie - "o") MAMUSIOOO!! WSIADAJ STATKU! JUŻ WSIADAJ. POPŁYNIEMY!&lt;div&gt;- O, dobrze Lucy. A gdzie popłyniemy? - pytam, a Lucy rozgląda się wkoło zamyślona.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DO KANAPY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mała rączka ciągnie moją rękę, a za nią całą resztę mnie - na łódź. Z pokładu dostrzegam majaczące w oddali, jasne wzgórze Kanapy. Płyniemy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JESZCZE PIŁKA! PIŁKĘ WEŹMIEMY! - wykrzykuje Lucy, rzucając się z poświęceniem w morską toń.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przyglądam się mimochodem ekwipunkowi żeglarza: Bóbr, parę kredek, kolorowanka, butelka z wodą, wiaderko i Harry Potter cz. 7 (ze wzruszeniem odnotowuję, że ostatni bagaż został załadowany z myślą o mnie).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA DOPŁYNĘŁA! WYSIADAMY.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wysiadam i wracam do garów, a Lucy przystępuje do wyładunku swej pięknej łodzi. Obserwuję kątem oka, jak pieczołowicie wyjmuje po kolei wszystkie akcesoria i układa na właściwych miejscach. Wciągam się w szorowanie sterty talerzy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA POPROSI O MAMĘ - słyszę za swoimi plecami po paru minutach, czuję mocny uścisk małej dłoni. Wracamy na statek, który ponownie załadowany jest po brzegi. Wygląda na to, że brakuje już tylko mnie. Tym razem zmierzamy DO BRZEGU! DO TATY ŚWINKI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Scenariusz powtarzał się tego dnia wiele razy. Zmieniał się cel, którym stała się w końcu LATALNIA MOLSKA MUMINKÓW. Także zawartość ładowni ulegała pewnym drobnym modyfikacjom. W pewnym momencie Lucy uznała, że niezbędnik marynarza należy powiększyć o wagony duplo, ciężarówkę, foremkę w kształcie lokomotywy, marakasa i plastikową świnkę... Czas podróży mijał nam wesoło, na rzucaniu piłką z jednego końca pokładu - na drugi. Pękałam z dumy, gdy okazało się, iż jestem tak ważnym pasażerem, że beze mnie żaden rejs nie może się odbyć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Reasumując: Jedna tektura z Ikei = cały dzień fantastycznej zabawy.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGgCoa3h5I/AAAAAAAABk8/nC-mdRaNZFc/s1600/stat1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGgCoa3h5I/AAAAAAAABk8/nC-mdRaNZFc/s320/stat1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508359786321119122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGf5qWzUtI/AAAAAAAABk0/adUdpA5SFe4/s1600/stat3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGf5qWzUtI/AAAAAAAABk0/adUdpA5SFe4/s320/stat3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508359632222114514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGf0AWhUII/AAAAAAAABks/uCGAw1EZuKg/s1600/stat4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGf0AWhUII/AAAAAAAABks/uCGAw1EZuKg/s320/stat4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508359535047299202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGftLelrdI/AAAAAAAABkk/KXfadNWI62g/s1600/stat9.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGftLelrdI/AAAAAAAABkk/KXfadNWI62g/s320/stat9.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508359417774845394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGfnYDZAVI/AAAAAAAABkc/AQtO_dWCgPs/s1600/stat8.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGfnYDZAVI/AAAAAAAABkc/AQtO_dWCgPs/s320/stat8.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508359318071214418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGfZq_d4PI/AAAAAAAABkU/ZPOg-bPKnvs/s1600/stat7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGfZq_d4PI/AAAAAAAABkU/ZPOg-bPKnvs/s320/stat7.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508359082636861682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGfP18l_gI/AAAAAAAABkM/JDyBz1muNHQ/s1600/stat6.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGfP18l_gI/AAAAAAAABkM/JDyBz1muNHQ/s320/stat6.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508358913778908674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGfKeMum9I/AAAAAAAABkE/HnfctOa58B4/s1600/stat5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGfKeMum9I/AAAAAAAABkE/HnfctOa58B4/s320/stat5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508358821504785362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3722898788546241759?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3722898788546241759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/kapitan-lucy-zaprasza-na-pokad.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3722898788546241759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3722898788546241759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/kapitan-lucy-zaprasza-na-pokad.html' title='Kapitan Lucy zaprasza na pokład!'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THGgCoa3h5I/AAAAAAAABk8/nC-mdRaNZFc/s72-c/stat1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-7455000780233134090</id><published>2010-08-21T22:34:00.010+02:00</published><updated>2010-08-21T22:34:33.150+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urodziny'/><title type='text'>Psyjęcie.</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: left; "&gt;- Lucy gdzie byliśmy wczoraj?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- U BABCI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A co tam było?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PSYJĘCIE ULODZINOWE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Miało być gardenparty u Dziadków, a skończyło się na burzaparty... u Dziadków. W salonie, przy akompaniamencie wyładowań elektrycznych i jednostajnym szumie ulewy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale było wszystko co być powinno: balony, bańki mydlane i prezenty. Była też PSYJACIÓŁKA (co Lucy oświadczyła w połowie imprezy) LOZALKA i przyjaciel (musiałam przekonać Lucy, że chłopców nie nazywa się psyjaciółkami)&lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/04/hanek.html"&gt; HANEK&lt;/a&gt;. I dwójka maluchów w ciotczynych brzuchach, które wyjrzą na świat najprawdopodobniej w styczniu. Były ciasteczka Wujka Maćka w kształcie zwierzątek, które stały się dziecięcym numerem jeden. Był wreszcie tort, wykonany przez Babcię Ulę, z którego Lucy wyjadła połowę malin.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pomimo domowych treningów, Lucy nie udało się za pierwszym razem zdmuchnąć świeczek. Drugiej próby postanowiła nie podejmować, a Hanek i Lozalka stanęli murem za nią - Lucy nie dmucha, to my też - nie. Zaszczyt spotkał więc relacjonującą te zdarzenia mamę. Gromkie "Sto lat" natomiast, Lucy odczytała bardzo osobiście. Zaskoczenie ustąpiło miejsca rumieńcowi zażenowania, a mała rączka pospieszyła z pomocą, zasłaniając twarzyczkę i ukrywając jubilatkę przed natarczywymi spojrzeniami śpiewających.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Obserwując jak moja córka, drugą godzinę kopie/podrzuca/łapie balony, na przemian z wyjadaniem wujkowych ciastek, a przy tym konsekwentnie ignoruje obecność nieletnich - pomyślałam, że dziecięca część przyjęcia będzie towarzyską klapą. Na szczęście, powołanie do pracy animatora, odnalazł w sobie nagle lusiny Tatuś. Zaczął od aktywizujących baniek mydlanych, a potem poszło już z górki. Zachęcił Lucy by nauczyła przyjaciół zabawy w spanie. Cała trójka grzecznie kładła się, przykrywała znalezionymi poduszkami i przymykała oczy. Potem był czas sporządzania posiłków, z otrzymanych w prezencie, drewnianych krążków. Plastikowe talerze i widelce poszły w ruch, a dziecięce żuchwy poruszały się zamaszyście i z namaszczeniem, podczas mielenia wyimaginowanych potraw.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A wszystko po to, żeby poczuła się wyjątkowa. By ten jeden raz w roku, była w centrum uwagi wszystkich dookoła. Żeby mogła w pięknej sukience powitać gości i z godnością dziękować za otrzymane prezenty. I żeby mogła zawstydzić się uroczo, stojąc na krześle i słuchając śpiewu, specjalnie dla Niej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Parę nieostrych zdjęć, ciemno było.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA1D1A850I/AAAAAAAABj8/k64v5AupP0M/s1600/6.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA1D1A850I/AAAAAAAABj8/k64v5AupP0M/s320/6.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507960684161066818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA07kry57I/AAAAAAAABj0/plRQIUtln3A/s1600/5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA07kry57I/AAAAAAAABj0/plRQIUtln3A/s320/5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507960542338410418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA0sKtEbWI/AAAAAAAABjs/USghV9wZUfM/s1600/7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA0sKtEbWI/AAAAAAAABjs/USghV9wZUfM/s320/7.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507960277666393442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA0fH0c7iI/AAAAAAAABjk/F3fvhPhl3xU/s1600/3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA0fH0c7iI/AAAAAAAABjk/F3fvhPhl3xU/s320/3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507960053553753634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA0Yr1DpuI/AAAAAAAABjc/jHkqI4bU0O0/s1600/2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA0Yr1DpuI/AAAAAAAABjc/jHkqI4bU0O0/s320/2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507959942960883426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA0J4c8bbI/AAAAAAAABjU/pGBZ5JfH_yM/s1600/4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA0J4c8bbI/AAAAAAAABjU/pGBZ5JfH_yM/s320/4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507959688651369906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA0C3TZ3yI/AAAAAAAABjM/rpjzc2YQjGQ/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA0C3TZ3yI/AAAAAAAABjM/rpjzc2YQjGQ/s320/1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507959568083836706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THAzomEy1RI/AAAAAAAABjE/pcy_bpx6E-Q/s1600/8.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 301px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THAzomEy1RI/AAAAAAAABjE/pcy_bpx6E-Q/s320/8.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507959116782556434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-7455000780233134090?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/7455000780233134090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/psyjecie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7455000780233134090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7455000780233134090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/psyjecie.html' title='Psyjęcie.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/THA1D1A850I/AAAAAAAABj8/k64v5AupP0M/s72-c/6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1771014174454298322</id><published>2010-08-15T23:09:00.007+02:00</published><updated>2010-08-16T22:49:31.740+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdania do odnotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Z cyklu: Zdania do odnotowania (1)</title><content type='html'>&lt;div&gt;Lapsusy wynikające już nie z niewiedzy, ale z wiedzy właśnie, i z trafnych skojarzeń. Ale wiedzy niepełnej, świeżej, i ze skojarzeń błyskotliwych, ale zbyt dosłownie interpretowanych.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Myję zęby, Lucy obserwuje i nagle wypala:&lt;div&gt;- MAMA WYPLUJE ZĘBY! WYPLUJE TE ZĘBY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wsiadamy do auta, Lucy niechcący daje mi kopniaka w łydkę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA KOPNĘŁA MAMĘ... ŁOPATĄ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jedziemy autem o zmroku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O! LATALNIE MOLSKIE ŚWIECĄ!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1771014174454298322?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1771014174454298322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/z-cyklu-zdania-do-odnotowania-1.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1771014174454298322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1771014174454298322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/z-cyklu-zdania-do-odnotowania-1.html' title='Z cyklu: Zdania do odnotowania (1)'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8917098349060447906</id><published>2010-08-13T13:15:00.004+02:00</published><updated>2010-08-13T14:45:47.224+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='matczyne rozkminy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postępy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urodziny'/><title type='text'>Wszystkiego Najlepszego Córeczko!</title><content type='html'>Piątek 13. Drugie urodziny Lucy. A my jakby o tym zapomnieliśmy, bo przecież impreza urodzinowa jest w niedzielę i na myśleniu o niej skupiamy się ostatnio. A że nie wyrabiamy na zakrętach z pracą i zarywamy noce, a Tata właśnie dziś otwiera wystawę, dzisiejszego ranka chcieliśmy tak zwyczajnie pospać, bez luksusów - do 7.00, może 8.00...&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;br /&gt;&lt;div&gt;O 6.00 rano gdzieś w kosmosie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMUUUSIU! TATUUUSIU! - donośny okrzyk wypełnia senne mieszkanie.&lt;div&gt;- Luuucy... pośpij jeszcze trochę...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jakiś czas później:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TATUUSIU PICIU!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Proszę Lucy... a może pooglądasz sobie książkę w łóżku?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po bliżej nieokreślonej chwili:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMUUUSIU WSTAŃ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No dobrze... już wstaję Lucy...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMA ŚPI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nieee... Lucy ja tylko leżę jeszcze... ale patrz - już wstałam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NOGAMI WSTAŃ MAMO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Dobrze już dobrze...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zwlekam się z łóżka a Tata dochodzi do wniosku, że i na niego pora. Kiedy stajemy na nogach, reakcja Lucy prawie nas z nich zwala:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA SKAKA Z LADOŚCI! ŁUSIA SKAKA Z LADOŚCI!!! - krzyczy nasza córka wariacko podskakując w szczebelkowcu. Po uwolnieniu zza krat zaczyna biegać po całym pokoju, podskakiwać, śpiewać i tańczyć - równocześnie. Rozdaje nam buziaki na dzieńdobry i siada grzecznie na nocniku. Kiedy zaczynam myśleć, że mam w domu wesołego anioła a nie dziecko - wylewa z rozmachem zawartość nocnika na podłogę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak zaczyna się zwyczajny dzień, jeden z wielu innych, z moją niezwykłą córeczką.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Może powinnam z zapałem rodzinnego kronikarza, odnotować teraz, że Lucy już od dawna bezbłędnie liczy do 10, że zna wszystkie podstawowe kolory, że układa proste puzzle i wspaniale buduje z klocków. Z drugiej strony, może nie powinnam napomykać o tym, że nie potrafi się sama ubrać, że nie cierpi mycia zębów, że nie przepada za rysowaniem i że zdarzają nam się okołonocnikowe wpadki. Jest też pokusa by sięgnąć do archiwum okolicznych blogów i porównywać dwulatkowe dokonania innych dzieci. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A przecież najważniejsze jest to, że Moja Lucy tak czy siak jest dla mnie najcudowniejszą osobą pod słońcem. I bez względu na to co potrafi a czego nie, zachwyca mnie wszystkim co robi. Jak się śmieje i jak marszczy brwi. Jak się wygłupia i jak gryzie mnie w udo z zaskoczenia. Jak tańczy i jak moczy świeżo założone majtki. Jest i zawsze będzie - najlepszą częścią mojego życia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kocham Cię Córeczko!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8917098349060447906?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8917098349060447906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/wszystkiego-najlepszego-coreczko.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8917098349060447906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8917098349060447906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/wszystkiego-najlepszego-coreczko.html' title='Wszystkiego Najlepszego Córeczko!'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4089303254481703893</id><published>2010-08-11T21:12:00.017+02:00</published><updated>2010-08-12T20:59:01.301+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='monologi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Dziecko - dodaje emocji.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Jak cudownie być dzieckiem! Codzienność - fascynuje. Proste rzeczy - zachwycają. Prozaiczne czynności - wprowadzają w błogostan.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W tej rzeczywistości, rzucanie piłką przez ramię nie może się nudzić. Banan jest powodem gwałtownego wybuchu radości, towarzyszącego podskokom i piskom. Słowo &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/07/najsmieszniejsze-sowo-swiata.html"&gt;"ślina"&lt;/a&gt; wywołuje rechot i czkawkę. A sygnalizacja świetlna zamienia się w Cykliczny Generator Euforii.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;- O CZEWONE ŚWIATŁO! CZEWONE OZNACZA TRZEBA STAĆ. A ZIELONE OZNACZA TRZEBA JECHAĆ... OOOOO!!! ZIELOOOONE!!! JECHAAAMY!!! ZIELOOOONE!!!!! CIESZYMY SIE!!! JECHAMYYY Z MAMUUUSIĄ!!!!&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dzieciom, Canal Plus nie jest do niczego potrzebny. A dorosłym? Pan którego dziś mijałam, ruszając z kopyta Micrą na światłach, miał dziwną minę zawisając spojrzeniem na mojej twarzy... Być może dlatego, że dojrzał na niej nienaturalny entuzjazm i usłyszał zduszony ekstatyczny okrzyk: Zieloooone!! Hurrra!! Jedzieeeemyyy!!! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wciąż się uczę, ale wcale nieźle mi idzie. Mam nadzieję, że Pani Nauczycielka jest ze mnie choć trochę dumna ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Epilog:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA WYMYŚLIŁA ZABAWĘ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O, a na czym ta zabawa polega?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- POLEGA... CZEKAMY JAK JEST ZIELONE ŚWIATŁO. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4089303254481703893?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4089303254481703893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/dziecko-dodaje-emocji.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4089303254481703893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4089303254481703893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/dziecko-dodaje-emocji.html' title='Dziecko - dodaje emocji.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8325054193133830086</id><published>2010-08-09T22:48:00.013+02:00</published><updated>2010-08-09T23:58:32.447+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Na teatrum codzienności.</title><content type='html'>- ŁUSIA IDZIE SPAĆ - oświadcza moja córka pogodnym tonem - TATUŚ PRZYKLYJE KOŁDELKĄ - uśmiech nie schodzi z małej fizys - DOBLANOC! SŁODKICH SNÓW! - powieki opadają, ciało nieruchomieje, wyprężone niczym struna. Mija sekunda i słyszę odgłosy charakterystyczne dla spania - przeciągłe psiiii... psiiii... psiiiiii...&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I byłoby prawie idealnie, gdyby cały powyższy monolog razem z donośnym psiiii, nie był jedną wielką maskaradą, codziennym i uporczywym happeningiem, farsą, mającą z tradycyjnym "spaniem" zgoła niewiele wspólnego. Lucy "sypia" w ten sposób od jakichś dwóch miesięcy, zmieniając od czasu do czasu ulubione poduszki, kocyki, kołderki czy też umiejscowienie tychże. Do ŁÓŻECZKA ma wstęp BOBELEK i TATUŚ, MAMUSIA NIE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- I BLAKUJE TU JESZCZE BOBELKA - trajkocze do siebie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Innym razem namawia:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TATUSIU! TRZEBA POŚPIĆ! TO JEST MAŁE ŁÓŻECZKO. ŁUSI I TATUSIA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A mama też może? - zdarza mi się zadawać retoryczne pytania.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;- NIE, TYLKO TATUŚ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sama sobie to łóżeczko i specyficzne w nim "spanie" wymyśliła, jedynie owo "psiiii", udawane mistrzowsko, zaczerpnęła od Taty, któremu, jak widać, nigdy nie udało się za pomocą tego fortelu wywieźć Lucy w pole. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ktoś mógłby pomyśleć, że skoro tak grzecznie udaje spanie, równie łagodnie zasypia w rzeczywistości - trudno o bardziej mylny wniosek. Kiedy o godzinie 21.00 w naszym małym mieszkanku zapada cisza, czujemy się z Tatusiem jak wybrańcy, którzy dostali od losu spokojny wieczór w prezencie. Bo przecież godzina 21.00 to najbardziej odpowiedni czas na: NOCNIK, JABKO, BUŁECZKĘ, POCZYTAJ MAMO O DZIEWCZYNCE, GLAMY PIŁKĘ TATUSIU a nawet, na odkrywcze uwagi w stylu: O TATUŚ MA BUTY! ALE ŁADNE BUTY MASZ TATO!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale wracając do Domowego Teatru, od paru dni jesteśmy co chwilę świadkami dramatu. Lucy idzie do najbliższego kąta, po czym chowając twarz w dłoniach, łka rozpaczliwie. Przypuszczam, że ktoś mógłby być do głębi wstrząśnięty tym widokiem... do czasu jak zobaczyłby, po dłuższej chwili, wyłaniającą się spomiędzy małych paluszków, roześmianą buzię wraz z łobuzerskim błyskiem w oku. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przyznaję się. Jeden raz. Jeden raz udawałam przy Lucy, że płaczę. Nie nabrała się, ale zapamiętała wszystkie szczegóły farsy i przejęła ją jako własną. Teraz co chwilę oświadcza z powagą: LUCY IDZIE PŁAKAĆ i bezkarnie odgrywa powyższą scenę. Jest w tym lepsza ode mnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie przypuszczałam dawniej, że małe dzieci mogą tak dobrze i świadomie mieszać fikcję z prawdą, fantazjować i przekształcać rzeczywistość, naśladować, grać, kreować coś czego nie ma. Nie mogłam uwierzyć kiedy Lucy pół roku temu zaczęła udawać, że jest kotem. Potem zaskakujące wydawało mi się karmienie lalek i misiów. Dziś naturalne jest, że Lucy bierze do ręki kredkę i oświadcza że to TLĄBKA, po czym zaczyna grać donośnie TU TU TUUU, przytykając ją sobie do ust. Raz nazywa siebie Małą Mi, innym razem podaje się za Muminka, Peppę lub przykładowe zwierzę. A wszystko to robi samoistnie, bez żadnego przyuczania, jakby normą było dmuchanie w kredkę, czy zmienianie tożsamości na wyimaginowaną.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jednak są i wpadki interpretacyjne. W Teatrze Podwórkowym to nie Lucy gra pierwsze skrzypce. Ostatnia wizyta w piaskownicy skończyła się gwałtownym pluciem. Lucy postanowiła spróbować loda śmietankowego, pomimo moich ostrzeżeń, że jest zrobiony z piasku. Długo walczyła ze sobą, konsternację mając wypisaną na twarzy. Wbijała oczy w rożek i kuszącą piaskową gałkę, jednocześnie powtarzając pod nosem jak mantrę: NIE WOLNO JEŚĆ... NIE WOLNO... TO PIASEK... Pokusa okazała się silniejsza, a widok starszych dzieci "zjadających" takowe "śmietankowe" - bardziej przekonujący niż przestrogi rodzicielki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale w Domowym Teatrze to Lucy ustanawia zasady, to Ona rozwija skrzydła, nic jej nie zaskoczy. Ja mogę tylko stać obok i przyglądać się. Podziwiać. Dziwić się. Sprzątać scenę. Podać jakiś rekwizyt. Otworzyć usta z wrażenia. Dać frenetyczny aplauz. Taka rola Mamy, chyba. Drugoplanowa z wyboru ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8325054193133830086?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8325054193133830086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/na-teatrum-codziennosci.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8325054193133830086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8325054193133830086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/na-teatrum-codziennosci.html' title='Na teatrum codzienności.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4049071679783146964</id><published>2010-08-03T23:30:00.003+02:00</published><updated>2010-08-04T18:40:50.593+02:00</updated><title type='text'>Wakacje w pociągu.</title><content type='html'>Długa blogowa cisza nie oznaczała wcale, że wylegujemy się gdzieś na Lazurowym Wybrzeżu &lt;głębokie-westchnięcie-mimo-woli&gt;. Chociaż, nie ukrywam, wakacje od bloga to zawsze jakaś namiastka odpoczynku. Szczególnie, gdy nasz osobisty pociąg przyspiesza zawrotnie, i każda chwila przerwy w tej męczącej podróży, jest pożytkowana na sen, lub Coś Niecierpiącego Zwłoki. W skrócie: Mama podjęła pracę, a Tata swojej pracy ma coraz więcej. A nasze "Lazurowe" czyli tydzień na wsi, z każdym dniem, zamiast się przybliżać - majaczy coraz dalej na horyzoncie. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rozpaczliwa potrzeba chwili relaksu i zapomnienia, rzuciła Mamę w objęcia szóstej części Harrego Pottera... desperacja zaś, uczyniła ją nieczułą na pełne zdziwienia (a może politowania?) spojrzenia współpasażerów komunikacji miejskiej. Niestety, nawet jeśli matczyne morale nie zostało nadwyrężone, ramię prawie odpadło... (apeluję do wydawnictw o podzielenie tomów na podtomy, i błagam - niech nikt nie próbuje więcej pakować 700-set stron do twardej oprawy!)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale żeby nie było, lusiny Tata też ma coś na sumieniu. Potrzeba błyskawicznej rozrywki, wypchnęła go na 3-cie (o ile mam aktualne informacje) miejsce na świecie, w grze w golenie męskiej twarzy żyletką na Iphonie...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A Lucy? Chadza na długie spacery z Babcią. Przechadzki te obfitują w zbieractwo: kwiatków, szyszek, jarzębinowych kulek i... ślimaków. Tych ostatnich na szczęście, w przeciwieństwie do reszty, nie znosi do domu. Ona je jedynie LATUJE (ŁUSIA ULATUJE ŚLIMAKI!) grzmocąc nimi o trawę, żeby przypadkiem, na środku chodnika nikt ich nie rozdeptał. Kiedy akurat jestem świadkiem latowania, z zasady nie sprawdzam czy ślimaki dychają jeszcze, po odbyciu tego długiego (i zakończonego twardym lądowaniem) lotu. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do ulubionych zajęć dołączyło także sprzątanie (szkoła Babci rzecz jasna). Szczotka i szufelka to dwaj druhowie, których najchętniej Lucy ciągnęłaby wszędzie ze sobą. Trzeba przyznać, że dochodzi do wprawy - kiedy już cośtam uda się jej załadować na szuflę, naprawdę usiłuje donieść to do kosza, i nieważne, że po drodze prawie wszystko gubi - dzięki temu może prawie w nieskończoność sprzątać wciąż te same śmieci, i wydaje się, że ta syzyfowa praca wcale jej nie męczy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A tak w ogóle, Babcia Ula radzi sobie wcale nieźle. Do największych osiągnięć zaliczyć należy nadzorowanie treningu nocnikowego, kiedy rodziców nie ma w domu. Postępy w tej dziedzinie są obiecujące, majtki suche, a dywan zmoczony przez dziecię, tylko jeden jedyny raz... kiedy to nocnik został podniesiony wysoooko, prawie nad głowę, a jego zawartość wylana z rozmachem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kończę. Konduktor gwiżdże ;)&lt;/div&gt;&lt;/głębokie-westchnięcie-mimo-woli&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4049071679783146964?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4049071679783146964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/wakacje-w-pociagu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4049071679783146964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4049071679783146964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/wakacje-w-pociagu.html' title='Wakacje w pociągu.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1688352212829653225</id><published>2010-08-03T21:15:00.003+02:00</published><updated>2010-08-03T21:24:47.009+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Lęcznik.</title><content type='html'>- BABCIA, ZDEJMIJ LĘCZNIK! IDZIEMY NA POLKO! - oświadcza Lucy swojej babci wprawiając ją w lekką konsternację. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lęcznik? Ręcznik? Jaki znów ręcznik - zastanawia się Babcia Ula, a jej wzrok zatrzymuje się w końcu na różowym, paskowanym fartuszku kuchennym, którym jest przewiązana w pasie. Tak, to właśnie lęcznik i wygląda rzeczywiście lęcznikowato. Nie rozumiem tylko skąd Lucy wiedziała, że w podobnych ozdobach, raczej nie zwykło się chadzać na spacery?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1688352212829653225?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1688352212829653225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/lecznik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1688352212829653225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1688352212829653225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/lecznik.html' title='Lęcznik.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3950538106604089924</id><published>2010-08-02T23:30:00.003+02:00</published><updated>2010-08-03T21:14:51.472+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Altruistka.</title><content type='html'>- MAMO ZJEDZ CIASTKO - Lucy wskazuje na miseczkę w centralnym punkcie stołu. - MAMA ZJE CIASTKO! CAŁE, ZJE. &lt;div&gt;- Już jem Lucy - odpowiadam zaskoczona i rozczulona troskliwością mojego dziecka, jednocześnie spodziewając się podstępu (w stylu nagłego ataku furii chociażby) bo przecież wiem, że mały łakomczuch, ma na przekąskę wielką ochotę... Mimo wszystko ulegam namowom i sięgam do miski. Lucy podąża wzrokiem za moją ręką i zawiesza go znacząco na moich nadętych policzkach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DZIECI NIE MOGĄ JEŚĆ CIASTEK - parafrazuje moje własne słowa, sprzed kilkudziesięciu minut, kiedy to tłumaczyłam jej, że tych konkretnych ciastek nie powinna jeść. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TO TYLKO DLA DOLOSŁYCH! - dokańcza z powagą, a ja prawie zachłystuję się niezdrową, na wpół przeżutą miazgą... ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3950538106604089924?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3950538106604089924/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/altruistka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3950538106604089924'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3950538106604089924'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/08/altruistka.html' title='Altruistka.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8929911993244215149</id><published>2010-07-30T22:34:00.002+02:00</published><updated>2010-07-30T22:36:25.328+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Trzeba.</title><content type='html'>- Trzeba zrobić siusiu.&lt;div&gt;- NIE. NIE TRZEBA... TRZEBA POBAWIĆ CIEŻALÓWKĄ!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8929911993244215149?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8929911993244215149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/trzeba.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8929911993244215149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8929911993244215149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/trzeba.html' title='Trzeba.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6068235991072172161</id><published>2010-07-30T22:22:00.003+02:00</published><updated>2010-08-03T00:13:40.563+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='matczyne rozkminy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>Czasem słońce a czasem nie.</title><content type='html'>Są dni sielskie i radosne jak Teletubisie. Ale są i takie, kiedy beztroska zamienia się w bezradność. I pojawiają się dylematy - jak wytłumaczyć, jak przekonać, jak pocieszyć... Bo przecież Życie, to nie tylko płatki róż pod malutkimi stopami.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/07/sobotni-wieczor-w-sor.html"&gt;Wtedy&lt;/a&gt; w szpitalu, Tatuś po prostu wszedł do Lucy-świata. Miejsca, gdzie Pan Pediatra spędza wieczory ze Słoniem Edim, waląc w bęben. Gdzie kule śniegowe można lepić w środku lata i gdzie małe dziewczynki latają helikopterami z ulubionymi postaciami z kreskówek. Pomogło. Nie było już tak strasznie i obco.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale jak wytłumaczyć, że w środku dnia jest za gorąco na spacer? Że nie można oglądać kreskówek przez cały dzień? Że woda z wanny nie nadaje się do picia? Że jeden banan na dzień to już i tak za dużo? Że kiedyś trzeba przestać kopać piłkę i po prostu zasnąć w swoim łóżeczku? A co począć, gdy problem wykracza poza codzienną prozaikę? Jak uzmysłowić dziecku, że niektóre rzeczy są efemeryczne i ulotne jak mgła?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaproponowałam kiedyś Lucy (gdy mój mózg, udał się akurat na przechadzkę), że zabierzemy do kąpieli łódki z papieru. Ta, od razu podchwyciła pomysł, bo przecież sama Peppa urządzała wyścigi takich statków po jeziorze. A przecież oczywiste było od początku, że stateczki długo nie pociągną. Tak jak to, że Lucy będzie chciała się nimi bawić do oporu. Łódki pluskały się więc radośnie w wodzie - aż do całkowitego rozpłynięcia się w małych rączkach. Mogłam tylko zawstydzona patrzeć, jak moje dziecko ze zdziwieniem ewoluującym w rozpacz, przygląda się rozmokłym strzępom papieru. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Natomiast parę dni temu dotknęliśmy sfery głębszej, weszliśmy do krainy odczuć i pragnień naszej małej córeczki. I chyba oboje byliśmy na to nieprzygotowani. Lucy oglądała zupełnie nowy dla niej, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=YTku71n4EBs"&gt;odcinek Krecika&lt;/a&gt;. Podczas gdy kretowaty grał na flecie, trzy dżdżownice nuciły łatwo wpadającą w ucho piosenkę. Lucy usiłowała przez chwilę podchwycić melodię, ale po paru próbach poddała się, w szaro-burych oczach błysnęły łzy:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA NIE UMIE ŚPIEWAĆ! - wyznała.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Pięknie śpiewasz! Bardzo nam się podoba jak śpiewasz! - gorąco zapewnialiśmy osłupiali, nie wiedząc, jak się właściwie zachować.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE! NIE UMIE ŚPIEWAĆ - stawiała na swoim Lucy. Do końca odcinka oczy pozostały wilgotne, małe usta wygięte w podkówkę, a zaciśnięte wargi nie wypuściły już ani jednej nutki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I co tu zrobić? Kiedy w grę wchodzą sytuacje newralgiczne jak szpital, można zawsze spróbować odwrócić uwagę, skierować ją na inne tory. W wypadku zakazów i obowiązków, jak chłeptanie brudnej wody czy chodzenie spać, wszystko opiera się na cierpliwości, tłumaczeniach, codziennych rytuałach. Na nadziei, że zrozumie. Albo zwyczajnie - przyzwyczai się. Ale z każdym dniem, przybywa Lucy nie tylko milimetrów wzrostu. Problemy i przeszkody z którymi się boryka, są coraz poważniejsze. Kiedyś, najtrudniej było znieść, że inne dziecko zabrało ulubioną łopatkę. Dziś, przykra jest świadomość własnych ograniczeń.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oswajam dla Niej świat, żeby go Jej przybliżyć, nauczyć postępowania, uczynić go bezpiecznym i przyjaznym. Ale wciąż napotykam przeszkody. Bo przecież, jeśli są na świecie kury, to jest i myśliwy (parafrazując Lisa Exupery'ego). I choć chętnie przychyliłabym Mojej Małej Córeczce nieba i spełniła wszystkie Jej marzenia, sama jedna nie zamienię nocy w dzień, deszczu w słońce i nie ściągnę samolotu z nieba, kiedy sobie tego zażyczy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Muszę się pogodzić z tym, że jeszcze wiele Papierowych Statków rozpadnie się w lusinych rękach. A i Ona musi zrozumieć, że czasem nie wszystko idzie w Życiu tak, jakby się CHCIAŁO (ŁUSIA CHCE CHCE CHCE!). I że są lepsze sposoby radzenia sobie z rozczarowaniami codzienności, niż rzucanie się z krzykiem na podłogę. Wreszcie obie musimy się nauczyć (ja wciąż na nowo i nowo) że do wszystkiego się dochodzi powoooooli. Krok po kroku, kroczek po kroczku. Mozolnie, wytrwale, cierpliwie! Nie tylko do śpiewania ale i do wszystkiego innego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6068235991072172161?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6068235991072172161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/czasem-sonce-czasem-nie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6068235991072172161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6068235991072172161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/czasem-sonce-czasem-nie.html' title='Czasem słońce a czasem nie.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8567513703895341462</id><published>2010-07-19T23:54:00.002+02:00</published><updated>2010-07-20T00:21:30.472+02:00</updated><title type='text'>Mały Geometra.</title><content type='html'>– ŁYŻKA. ŁYŻKA. ŁYŻKA. WIDELEC. – podłużne przedmioty, po kolei zajmują miejsce w półokrągłym naczyniu. Równiutko, jeden za drugim. Dziecko patrzy na metalowe artefakty z powagą.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– JEDNA ŁYŻKA. DUGA ŁYŻKA. CZECIA ŁYŻKA. WIDELEC. I PLOSZE. UŁOŻONE. – przedmioty trafiają na stół. Mała rączka, bardzo ostrożnie, układa je w rzędzie obok siebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– I JEDNA ŁYŻKA. DUGA ŁYŻKA. CZECIA ŁYŻKA. WIDELEC. I PIĘKNIE UŁOŻONE RZECZY. – harmonia, ład, symetria.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– I W DUGĄ STLONĘ. BĘDZIE ŁATWIEJ. – ceremonia trwa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8567513703895341462?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8567513703895341462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/may-geometra.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8567513703895341462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8567513703895341462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/may-geometra.html' title='Mały Geometra.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4230171002895296636</id><published>2010-07-18T23:57:00.015+02:00</published><updated>2010-07-20T00:24:41.428+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choróbska'/><title type='text'>SOR.</title><content type='html'>Miał być wieczór ze znajomymi pod czereśnią. Tymczasem zapadanie parnego, letniego zmierzchu śledziliśmy przez przeszklone drzwi rozległej poczekalni. Pod okiem nabazgrolonego na ścianie Puchatka, wśród buczenia świetlówek, pomiędzy połamanymi dziećmi i ich podenerwowanymi rodzicami. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;– Powiem pani, że ja nie mam pojęcia co to jest – oznajmia z rozbrajającą szczerością sympatyczny Pan Pediatra. Na oko, niewiele starszy ode mnie, obdarzony wybujałym temperamentem, co ujawnia się szczególnie wtedy gdy co chwilę przebiega przez poczekalnię, uderza z energią w klawiaturę buntującego się komputera, albo wspina z rozmachem na parapet, by otworzyć jeszcze jedno okno. Jego entuzjazm kontrastuje z zachowaniem Pozostałych Lekarzy, którzy zaszyci w swoich gabinetach przyjmują małych pacjentów z częstotliwością dwóch na godzinę. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;– Zrobimy morfologię i wezwę Starszego Lekarza dla pewności, ale stawiam na ostrą alergię – wreszcie dochodzi do jako takiej konkluzji. – Dajcie mi ją tutaj jeszcze raz, na badanie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tatuś posłusznie wnosi Lucy do gabinetu. Trzeci już raz tego wieczoru, Lucy staje przed obliczem niebieskiego kitla. Trzeci już raz tego wieczoru, dostaje na sam widok tegoż kitla histerii. Choć kiedy przywołuję przed oczy obraz Mojego Dziecka, zsiniałego ze strachu i rozpaczy, wyrywającego się ze wszystkich sił i wrzeszczącego MAMUUUUUSIAAA-MAMUUUUUUSIA-OJEEEEEJUUUUU-OJEEEEEEJKUUUUU, słowo "histeria" wydaje mi się jedynie ersatzem pojęcia, którego słownik polski już nie obejmuje. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pan Pediatra okazuje się być człowiekiem nie tylko energicznym ale i cierpliwym. Jakimś cudem udaje mu się Luśca osłuchać, zbadać brzuch a nawet zajrzeć do gardła. Pobieranie krwi także kończy się ostatecznie powodzeniem. Lusiny Tatuś natomiast, w celu uspokojenia progenitury, wspina się na wyżyny kreatywności opowiadając Lucy o Panu Pediatrze, który kumpluje się z Mysią i Krecikiem. Przekonuje ją (a ta słucha z co raz większym zainteresowaniem) że PP wyleczył Mysi łapkę a Krecikowi gardło. Że grał na bębenku, podczas kiedy Słoń Edi przygrywał na trąbce. Wreszcie ucieka się do przekupstwa, obiecując dziecku, że PP na pewno da Jej syropek.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lądujemy na ławeczce przed wejściem do szpitala. Moja mała córeczka wtula się we mnie i powoli, wpatrując się w żółte światła parkingowych latarni, zasypia. Wciąż jest gorąco, ale na wszelki wypadek okrywam jej małe spocone plecy bluzą. Lusiny Tatuś czeka wewnątrz na wyniki. Kiedy uświadamiam sobie, że już 3 godziny spędzamy w okolicach poczekalni, Tatuś oznajmia, że Pan Pediatra wzywa przed oblicze Starszego Lekarza. SL natomiast okazuje się być całkiem jeszcze młodą kobietą. Ona również nie wydaje się być do końca przekonana co do diagnozy. Ostatecznie zgadza się z PP - rodzaj pokrzywki, alergia. Zaleca zastrzyk sterydowy i krople antyhistaminowe w kolejnych dniach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po raz szósty Lucy zmierza na spotkanie z niebieskim kitlem. Półprzytomna ze zmęczenia, dostaje zastrzyk w pupę. Mam nadzieję, że to już koniec przechadzek po szpitalnych apartamentach - ewakuuję się z małą do auta. Wyczerpane Dziecko natychmiast usypia, a ja mimo wszystko oddycham z ulgą. Morfologia jest ok, to na pewno nic poważnego, będzie dobrze. Lusiny Tatuś czeka jeszcze na ostateczne wytyczne i recepty.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przez okno śledzę mozolną wspinaczkę owada, który przemierza doliny, wzniesienia i przełęcze pobliskiego, kamiennego murku. Mimowolnie wracają wspomnienia. Ciepły, wrześniowy wieczór 14, może 15 lat temu. Z grupą nastoletnich przyjaciół podkradamy się pod okna Szpitala (mieszkamy wówczas na pobliskim osiedlu). Kryjemy się na parkingu, między samochodami a koledzy opowiadają mrożące krew w żyłach plotki o satanistach ;) To samo miejsce, ta sama pogoda, nawet zapach ten sam. A jednak wszystko zupełnie inne, bo inna perspektywa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ze zdziwieniem, przez samochodową szybę zauważam, że razem z Lusinym Tatą, do naszego auta zbliża się Pan Pediatra, swoim zamaszystym krokiem. Otwiera drzwi, bada śpiącą Lucy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;– Proszę Pani. Stwierdzamy, że to jest ostra reakcja alergiczna, najprawdopodobniej skrzyżowanie się paru alergenów... ugryzienie owada, morele, może coś jeszcze... Jestem rocznik 79 – przyznaje ze skruchą – Ile ja tych przypadków mogłem widzieć? Dlatego skonsultowałem się ze Starszym Lekarzem. A tak naprawdę co to jest i skąd się wzięło, to tylko doktor House by Pani powiedział. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziękujemy, żegnamy się i PP wraca biegiem do szpitala. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;– Nie chciał jej budzić – tłumaczy Mąż widząc moją zdziwioną minę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dobrze spotkać lekarza, który nie ukrywa, że jest tylko człowiekiem. Dobrze spotkać człowieka, który chce być dobrym lekarzem. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A Lucy? Szczęśliwa popija swoje kropelki i Calcium (OD PANA DOTOLA). Poza kilkunastoma ciemnoczerwonymi plamami na ciele, wygląda i zachowuje się naturalnie - tryska humorem. Plamy przestały się powiększać i wydaje się, że bledną. Będzie dobrze. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4230171002895296636?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4230171002895296636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/sobotni-wieczor-w-sor.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4230171002895296636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4230171002895296636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/sobotni-wieczor-w-sor.html' title='SOR.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1429952955781178624</id><published>2010-07-15T23:26:00.004+02:00</published><updated>2010-07-16T00:02:43.527+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Najśmieszniejsze słowo świata.</title><content type='html'>"...Małe świnki przestraszyły się i w nogi! Wkrótce wilk dotarł do słomianej chatki tego prosiaczka, który był najbardziej leniwy. – Wychodzić! – rozkazał wilk i ślina napłynęła mu do pyska..."*- W tym momencie zmuszona jestem przerwać czytanie. Reakcja Lucy, na ten mrożący krew w żyłach fragment opowieści o Trzech Świnkach, wprawia mnie w konsternację.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŚLINA! - mówi chichocząc Moje Dziecko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"...Wolę zostać tu gdzie jestem! – zakwiczał cichutko prosiaczek..." - usiłuję kontynuować.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŚLINA! ŚŚLIIINA! - zaśmiewa się Lucy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"...– Wobec tego zmuszę cię, żebyś wyszedł!..."- Mimo, że akcja nabiera dramatyzmu, a ja usiłuję intonacją oddać atmosferę grozy, najlepiej jak umiem – wilcza ślina nie daje nam spokoju.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŚLINA. SILIIINA. SILINKA. SIIIILIIINA! - dziecięcy atak śmiechu trwa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ślina. Ślina. - daję ze śmiechem za wygraną.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I wiecie? Rzeczywiście zabawne! Dzieciństwo nie tylko &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/06/o-pewnych-drzewach.html"&gt;wzrok wyostrza&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;* "Trzy Małe Świnki i inne bajki" Peter Holeinone, przeurocze ilustracje Tony'ego Wolf'a &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1429952955781178624?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1429952955781178624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/najsmieszniejsze-sowo-swiata.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1429952955781178624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1429952955781178624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/najsmieszniejsze-sowo-swiata.html' title='Najśmieszniejsze słowo świata.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-7834638484919813993</id><published>2010-07-06T20:26:00.000+02:00</published><updated>2010-07-06T20:29:32.847+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='monologi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantazja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Bo fantazja jest od tego właśnie.</title><content type='html'>Lucy &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/06/o-przejazdzce-motorem-strasznym-slimaku.html"&gt;wciąż&lt;/a&gt; fantazjuje. Z premedytacją miesza rzeczywistość z imaginacją. Przychodzi jej to z łatwością i rozbrajającą naturalnością. Czysta wyobraźnia, ani krzty kłamstwa.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pewnego dnia:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DZISIAJ BYŁA ZIMA. PADAŁ ŚNIEG. ŁUSIA LEPIŁA KULE. RZUCAŁA KULĄ. MAŁĄ. DUŻĄ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy indziej:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA JECHAŁA TELALÓWKĄ. ZOBACZYŁA ZIMĘ I ŚNIEG PADAŁ. I LEPIŁA BABANKA. I MIAŁA CHALIK, CZAPKE, EAWICZKI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A z kim jechałaś tą ciężarówką?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ZY ŻABĄ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Aha, a jaka była ta ciężarówka?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- CZEWONA. POMANAŃCZOWA. KÓŁKA POMANAŃCZOWE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A innym razem:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- LATAŁA ŁUSIA W ŚLODKU HELIKOPERA. Z KLECIKIEM. WYSOKO. TAM STOIŁ I CZEKAŁ EDI. I ZOBACZYŁA TAM ŁUSIA MYSIĘ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I dzisiaj:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O CO TO? TO MOTOL. A NA TYM MOTORZE KTOŚ JEDZIE. TO KLECIK!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tak? A gdzie on jedzie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O TAM. DALEKO - Lucy pokazuje paluszkiem na okno.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A dokąd jedzie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DO KOPALNI. KOPAĆ ŁOPATKĄ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A świstak siedzi i zawija w te sreberka :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-7834638484919813993?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/7834638484919813993/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/bo-fantazja-jest-od-tego-wasnie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7834638484919813993'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7834638484919813993'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/bo-fantazja-jest-od-tego-wasnie.html' title='Bo fantazja jest od tego właśnie.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1726754596856993898</id><published>2010-07-04T22:15:00.011+02:00</published><updated>2010-07-06T14:48:27.847+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postępy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Lucy i recytacja.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Fakt ów wypada odnotować. W zarysie jedynie, gdyż wszystkich utworów (a raczej ich fragmentów) deklamowanych a czasem śpiewanych, nie sposób spamiętać i powtórzyć. Oczywiście w materii lusinej recytacji, permanentnie dochodzi do przekłamań, przekręceń, przeinaczeń i oryginalnych interpretacji (te właśnie lubię najbardziej).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;MOTOTYWA TA TO TO, TA TO TO, TA TO TO, &lt;/div&gt;&lt;div&gt;FLASZKA, IGLASZKA, ZABAWKA BLASZANA&lt;/div&gt;&lt;div&gt;TA TO TO, TA TO TO, TA TO TO&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W KOSZYCKU JABUSZKO&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W JABUSZKU LOBACZEK&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A NA TYM LOBACZKU&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ZIELONY KUBLACZEK&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ŚLIMAKI ŚPIĄ - ŚPIĄ&lt;/div&gt;&lt;div&gt;PIESKI W BUDZIE ŚPIĄ - ŚPIĄ&lt;/div&gt;&lt;div&gt;DZIULY W MOŚCIE ŚPIĄ - ŚPIĄ&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;POKAŻ LÓŻKI POKAŻ LÓŻKI ŚLIMAKU&lt;/div&gt;&lt;div&gt;DOSTANIESZ SELA NA PIELOGI&lt;/div&gt;&lt;div&gt;NIE. NIE JEM SELA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;PO GODZINIE KACZKOM PRZESZŁY ZŁE HUMOLY&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I KACZOLÓW NAZYWAŁY TAK JAK DO TEJ POLY&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;SYPIE ŚNIEG&lt;/div&gt;&lt;div&gt;BIMBOM&lt;/div&gt;&lt;div&gt;PLUSZY ŚNIEG &lt;/div&gt;&lt;div&gt;BIMBOM&lt;/div&gt;&lt;div&gt;MALZNĄ MI PALUSZKI&lt;/div&gt;&lt;div&gt;BIMBOM&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;POPZEZ MIEDZE, POPZEZ ŁĄKI&lt;/div&gt;&lt;div&gt;POPZEZ LEŚNE ŚCIEZKI WĄSKIE&lt;/div&gt;&lt;div&gt;TELY ŁAPY PSA PLOWADZĄ W ŚWIAT&lt;/div&gt;&lt;div&gt;MOZE TY MOZE JA&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I na koniec bonus, dla tych co pamiętają i dla tych co nie. Czyli, (już od wielu miesięcy) chyba najulubieńsza piosenka Lucy:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/j4tAGwby2zM&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/j4tAGwby2zM&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na cześć tego utworu, Lucy ochrzciła swego psa KUDŁATY.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1726754596856993898?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1726754596856993898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/lucy-i-recytacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1726754596856993898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1726754596856993898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/lucy-i-recytacja.html' title='Lucy i recytacja.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-856965057515602243</id><published>2010-07-01T23:36:00.004+02:00</published><updated>2010-07-05T00:15:53.483+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spacerujemy'/><title type='text'>Dzalnia.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Lucy kocha wysiłek fizyczny. Bieganie, skakanie, wspinanie się, chodzenie po schodach i kopanie piłki to zajęcia, które pochłaniają ją bez reszty. Dlatego od kiedy nauczyła się wspinać samodzielnie na zjeżdżalnię (miesiąc z hakiem temu) 70% w porywach do 95%... każdego spaceru to wspinanie się i zjeżdżanie właśnie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DZALNIA! ŁUSIA CHCE DZALNIE! - krzyczy Lucy pędząc po trawniku. Tym samym ogłasza wszem i wobec nadejście gwoździa spacerowego programu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Matka ledwo zipie w nieznośnym upale, biegając od drabinki - gdzie asekuruje, do wylotu - gdzie łapie. Jej nieśmiałe prośby - A może chodźmy już do piaskownicy? - są uporczywie ignorowane. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- HAHHAHA! HAHHAHA! ŁUSIA WSPINA PO BABINIE! W GÓLE! W GÓLE! ŁUSIA SIEDZI! JUUUUUU!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Młodsze dzieciaki wymiękają. Zawisają na ramionach mam lub wracają do piaskownicy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JUUUU! HAHAHAHHA! JESCE JESCE!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Starsze dzieciaki wymiękają. Odpoczywają nieopodal lub wracają do piaskownicy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- W GÓLE! EDEN. DWA. CY. TEŁY. PIEĆ. SEŚ. EDEM. OSIEM. DZIEWIEĆ. PESIEĆ!!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Matka wymięka. Jednakże nie kończy się to natychmiastową ucieczką do piaskownicy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy pozostaje niezmordowana. Włoski lepią się do skroni, buzia jest zaróżowiona od ciepła i wysiłku, ale nogi nie przestają się ruszać, a usta otwierać w entuzjastycznym uniesieniu. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Matka nie kocha wysiłku fizycznego. Ale kocha Lucy. I tak się składa, że nawet bieganie, skakanie, wspinanie się, chodzenie po schodach i kopanie piłki odkrywa na nowo i ma z tego niezłą frajdę. I nawet żałuje, że ta zjeżdżalnia jakby nieco za mała...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-856965057515602243?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/856965057515602243/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/dzalnia.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/856965057515602243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/856965057515602243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/07/dzalnia.html' title='Dzalnia.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-897140528588475481</id><published>2010-06-30T23:34:00.003+02:00</published><updated>2010-07-01T23:35:53.059+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='monologi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Do lampy marsz.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Muszysko kwadratuje tudzież trapezuje pod kloszem lampy. Pamiętam, że jako dziecko uwielbiałam przez długie minuty obserwować ten kanciasty lot i zastanawiać się dlaczego jest właśnie taki. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tymczasem Lucy te musze wyczyny niezmiernie irytują. Marszczy brwi i macha energicznie rączką. I każdego dnia słyszę inną wiązankę. Wczoraj:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;- A SIO MUCHO! A SIO MUCHO! UCIEKAJ! UCIEKAJ MUCHO! DO LAMPY! DO LAMPY! DO LAMPY! PLOSE BALDZO. DO LAMPY IDŹ!&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A kiedy delikwentka biedaczysko, wreszcie rzeczywiście spocznie na szklanym kloszu, słychać westchnienie ulgi:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NO. POSZŁA DO LAMPY.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-897140528588475481?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/897140528588475481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/do-lampy-marsz.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/897140528588475481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/897140528588475481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/do-lampy-marsz.html' title='Do lampy marsz.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-7213398500377691449</id><published>2010-06-30T20:49:00.006+02:00</published><updated>2010-06-30T22:14:54.264+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postępy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Piaskownicowe popołudnie.</title><content type='html'>Piaskownica. Kiedyś &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/03/piaskomania.html"&gt;obiekt marzeń&lt;/a&gt;. Dziś nudny przystanek między jedną serią na zjeżdżalni a drugą. Jutro może znowu ją pokochać, nie zdziwię się.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TO ŁUSI ŁYŻECKA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ale teraz pozwól chłopcu się nią pobawić, dobrze?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DOBZE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dwa miesiące temu wyrwałaby plastikową łyżeczkę i nie pozwoliła dotknąć żadnej zabawki. Miesiąc temu poprzestałaby na histerii. Dziś grzecznie czeka aż inne dziecko skończy coś pożyczać, a kiedy nie może się już doczekać, grzecznie prosi o zwrot:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PLOSE BALDZO. PODA ŁUSI ŁYŻECKE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Puchnę z dumy! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A na deser uroczy, świeżopodsłuchany, piaskownicowy dialog trzech 5-cio latków:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A wiecie, że pająki z pustyni mogą dojść do Polski?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Noo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No co wy! Zabiją się po drodze. Wiecie, że taką tarantulę można normalnie zabić?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Noo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Zwyczajnie, nóż jej wbić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A wiecie, że jak ptasznik ugryzie to się od razu umiera?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Noo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nie, nie od razu... po prostu nie wolno panikować. Jak się wpadnie w panikę, to wtedy rzeczywiście od razu się umiera.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A skąd wiesz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Z internetu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Internety kłamią!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No, telewizja też kłamie!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Telewizja kłamie, ale internet mówi prawdę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pająki i internety - brrrr :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-7213398500377691449?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/7213398500377691449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/piaskownicowe-popoudnie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7213398500377691449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7213398500377691449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/piaskownicowe-popoudnie.html' title='Piaskownicowe popołudnie.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-566858307712368893</id><published>2010-06-29T23:21:00.008+02:00</published><updated>2010-06-30T19:57:39.688+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>Tęcza.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Nabazgrałam Lucy taki widoczek:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TCpsr3XF0LI/AAAAAAAABh0/07ZHXA46lXM/s1600/tecza.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TCpsr3XF0LI/AAAAAAAABh0/07ZHXA46lXM/s320/tecza.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488318596755345586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;Jeden z tysięcy innych, rysowanych jej kredkami, na kolanie. Ale reakcja była wyjątkowa. Potwierdziła, że &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/06/o-przejazdzce-motorem-strasznym-slimaku.html"&gt;Etap Radosnego Fantazjowania&lt;/a&gt; trwa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O TECZA! O TU - Lucy wskazuje miejsce na pagórku po prawej - ŁUSIA SIEDZI. ŁUSIA CHODZI TU.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tu chodziłaś?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. JECHAŁA ŁUSIA, POPSUŁA TECZĘ TĄ. UDERZYŁA W TĘCZĘ. NA PODŁOGĘ PEWŁÓCIŁA. MAMA PUSZCZAŁA ŁUSIĘ. JECHAŁA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Mama cię puszczała a ty jechałaś?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. FAYNA TECZA. KOLOLOWA. JASNA. CIEMNA.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-566858307712368893?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/566858307712368893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/tecza.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/566858307712368893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/566858307712368893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/tecza.html' title='Tęcza.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TCpsr3XF0LI/AAAAAAAABh0/07ZHXA46lXM/s72-c/tecza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4809513226018339050</id><published>2010-06-27T21:16:00.004+02:00</published><updated>2010-06-27T21:20:25.629+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Talerzyk.</title><content type='html'>- A najbardziej Lucy lubi...? Mamę i ...? Ta...?&lt;div&gt;- LERZYK!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4809513226018339050?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4809513226018339050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/talerzyk.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4809513226018339050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4809513226018339050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/talerzyk.html' title='Talerzyk.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-8435614278794686548</id><published>2010-06-26T22:41:00.004+02:00</published><updated>2010-06-26T23:51:40.373+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lucy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poruszające'/><title type='text'>O pewnych drzewach.</title><content type='html'>Chyba najbardziej lubię te chwile, kiedy Lucy otwiera mi oczy. Kiedy okazuje się, że słyszy więcej, widzi więcej i pojmuje więcej niż ja. Kiedy zobaczy na suficie tęczę, której ja nie dostrzegłam. Kiedy zachwyci się światłem odbitym na ścianie, na które nie zwróciłam uwagi. Kiedy w rozlanej na stole wodzie, dostrzeże serce - O! DUSZKO! &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy wybudza się ze snu. Nocnik. Pielucha. W tle pogodne dźwięki z mojej playlisty Smooth Jazz. Opiera się o kanapę (Lucy, nie playlista), a ja naciągam jej prawie pod brodę fioletowe rajstopki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O! DRZEWA TAŃCIĄ! - stwierdza Moje Dziecko wskazując okno. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Patrzę. I co widzę? No rzeczywiście - tańczą! Wyginają się w rytm muzyki dobiegającej z naszych głośników.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- RĄĆKI! RĄĆKAMI!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Drzewa mają rączki?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. O TAM! TAŃCIĄ!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I znów racja. Modrzewie faktycznie machają energicznie iglastymi kończynami, potrząsają czuprynami, giętko uginają kolana by po chwili wyprostować się jak struny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ten Jej Świat mnie fascynuje. Bardzo chciałabym częściej do niego wpadać.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-8435614278794686548?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/8435614278794686548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/o-pewnych-drzewach.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8435614278794686548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/8435614278794686548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/o-pewnych-drzewach.html' title='O pewnych drzewach.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-2047155510198862669</id><published>2010-06-25T23:21:00.005+02:00</published><updated>2010-06-27T09:31:42.352+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postępy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Tabula.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Przyszedł czas, że z trudem przychodzi mi akceptowanie, że nie my jedni jako rodzice, mamy wpływ na kształtowanie się i rozwój "naszego" Małego Człowieka. Że nie ja jedna rysuję na tej fascynującej tablicy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy co raz częściej mnie zaskakuje. Uczy się samoistnie, chłonie wiedzę i niewiedzę ze wszystkiego co ją otacza. Obserwuje. Powtarza. Wysnuwa własne wnioski. Wymyśla. Przetwarza. Tworzy! Używa słów których nigdy jej nie uczyłam. Wyraża swoje uczucia i lęki. Mówi, że to lubi, a tego nie. Oznajmia, że czegoś się boi. Mawia: NAWET, TYLKO, PRZECIEŻ, W KOŃCU, LOZUMIEM z pełnym zrozumieniem. Chwali: PIENKNIE MAMO! SUPEL TATO! A czasem krzyknie za babcią: O MATKO BOSKA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Był czas kiedy musiałam pogodzić się z tym, że nie ochronię Lucy przed wszystkimi zakrętami i pułapkami losu. Przed upadkami, guzami, chorobami. Teraz jeszcze ciężej mi ze świadomością, że nie obronię jej ani przed złem, ani przed brzydotą, ani nawet przed ludzką głupotą. Nie zamknę jej uszu, gdy pani na placu zabaw zaklnie siarczyście. Nie przysłonię oczu, kiedy jakaś matka wyładuje swoje frustracje na własnym dziecku. Nie uchronię nawet przed napływem kiczowatych zabawek i brzydkich książek, od tysięcy wujków i cioć. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy jest i będzie w co raz większym stopniu otaczana przez świat, którego nie ogarniam i ludzi, których nie znam. I nieważne jak bardzo mylił się John Locke i czy szala racji przeważa po stronie natywistów czy empirystów. To wszystko wokół, nie pozostanie bez wpływu na moje Dziecko. Na moje wciąż małe, wciąż czyste, wciąż dobre Dziecko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozostaje pogodzić się z tym co nieuniknione. I zrobić wszystko, żeby ten mój mały kawałeczek na lusinej tablicy jak najpiękniejszy. Może kiedy będzie kolorowy i optymistyczny, to nawet jakieś bazgroły zaczną w jego kontekście lepiej wyglądać ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-2047155510198862669?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/2047155510198862669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/05/tabula.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/2047155510198862669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/2047155510198862669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/05/tabula.html' title='Tabula.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-1086446419543143110</id><published>2010-06-25T08:03:00.005+02:00</published><updated>2010-06-25T09:37:05.096+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Dobly pomysł.</title><content type='html'>Lucy jest w trudnym wieku. Usiłuje wyznaczać granice i jest w tym bardzo ekspansywna. Wpadanie w złość czy histerię, stało się naturalną częścią codziennych potyczek.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odmawiam. Nie pamiętam już czego i dlaczego. Reakcja Lucy jest przewidywalna: czarna rozpacz, która nie ma końca. Tym razem się poddaję:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Puśćmy jej bajkę - rzucam zrezygnowana do lusinego Taty, który próbuje bezskutecznie uspokoić córkę. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po tych słowach Lucy w momencie się wycisza. Pogodnym tonem stwierdza:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- DOBLY POMYSŁ MAMO!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-1086446419543143110?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/1086446419543143110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/dobly-pomys.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1086446419543143110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/1086446419543143110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/dobly-pomys.html' title='Dobly pomysł.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-825055544581191939</id><published>2010-06-22T21:56:00.002+02:00</published><updated>2010-06-22T22:00:22.005+02:00</updated><title type='text'>Przerwa...</title><content type='html'>Lucy chora nie-wiadomo-na-co.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A moja Wena zabrała się na przechadzkę z Pogodą Ducha i coś długo nie wracają. Jak się pokażą, dam Wam znać czytelnicy :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-825055544581191939?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/825055544581191939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/przerwa.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/825055544581191939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/825055544581191939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/przerwa.html' title='Przerwa...'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-5150484409221146110</id><published>2010-06-13T23:55:00.000+02:00</published><updated>2010-06-14T00:20:16.238+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='monologi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lucy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postępy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>O przejażdżce motorem, Strasznym Ślimaku i Pani Konikowej.</title><content type='html'>Tak bym chciała czasem zaglądnąć do tej małej główki. Poznać parę myśli, przyglądnąć się sposobowi rozumowania, rozejrzeć się przez chwilę po tej bezkresnej wyobraźni.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wieczór. Lucy siedzi już w szczebelkowcu. Gdzieś w oddali słychać dźwięk rozpędzającego się motoru. Rozpływa się w innych odgłosach miasta dobiegających zza uchylonych okien. Nie zwróciłabym nań cienia swej uwagi, ale Lucy wychwytuje wszystko, co minimalnie odstaje od normy:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O! - otwiera szeroko oczy i zastyga w zaciekawieniu - CO TO?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Motor przejechał.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MOTOL!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;5 minut później zagajam rozmowę, ot tak mi coś wpadło do głowy, bo Dziecko oczywiście ani myśli o zaśnięciu:&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Co dziś robiłaś Lucy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JECHAŁAM MOTORZE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Taaak? Co ty powiesz? A z kim?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Z PANEM.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wyciągam notes, za chwilę okaże się - że słusznie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Jakim panem??&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE. IMIENIA. POJECHAŁAM MOTOLEM DO FIATKÓW, DO PIASKU. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Oj, chyba coś wymyślasz Lucy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA MYŚLAŁA O TYM CZEŚNIEJ. TAKI SEN. ŁUSIA MÓWI PLAWDE (sic!?)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Czyli to wszystko ci się śniło?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. PRZYŚNIŁO. MOTOL. MAMA CZYŚCIŁA MOTOL. ŁUSIA POJECHAŁA MOTOLEM DO ŚLIMAKA. STASZNEGO ŚLIMAKA BOIŁA SIE. NA TLAWIE. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Bałaś się ślimaka?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK. BAŁAŁA HONKI.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Biedronki? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- TAK.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- To kogo się bałaś? Biedronki czy ślimaka?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŚLIMAKA STASZNEGO. GŁOŚNY MOTOL CHYBKO JECHAŁ. ŁUSIA JECHAŁA KONIKU. PANI KONIKOWA. SIEDZI. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Na motorze jechała Pani Konikowa?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE. ŁUSIA SAMA JECHAŁA MOTORZE. TLAWIE. ŚLIMAK WYPADŁ ŁUSIE. ŁUSIA POCZEKA NA MNIE! PANI KONIKOWA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Motor - wiadomo. Pan - może Pan Toti z niedawno otrzymanej książeczki? Kwiatki, piasek - spacerowa codzienność. Że sen - zachodzę w głowę, może rzeczywiście? Że mówi prawdę - szczęka mi opadła... Straszny Ślimak - w życiu nie słyszałam o czymś takim! Pani Konikowa - olśniło mnie, że inspiracją mogła być Pani Słowikowa z Tuwima. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Reasumując - dla mnie t o t a l n y o d l o t .&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-5150484409221146110?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/5150484409221146110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/o-przejazdzce-motorem-strasznym-slimaku.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5150484409221146110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5150484409221146110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/o-przejazdzce-motorem-strasznym-slimaku.html' title='O przejażdżce motorem, Strasznym Ślimaku i Pani Konikowej.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-5548074205138222478</id><published>2010-06-12T22:39:00.000+02:00</published><updated>2010-06-12T22:49:46.218+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lucy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprawy'/><title type='text'>O tym co jest najbardziej interesującego w ZOO.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Ubiegła sobota. Pierwszy naprawdę ciepły dzień. Pierwszy naprawdę ciepły dzień, po wielu dniach deszczu i przymusowego siedzenia w czterech ścianach. Aż chce się ruszyć gdzieś dalej, gdzieś indziej niż zazwyczaj. A że obiecujemy Lucy od dawna, że odwiedzimy zwierzęta w ZOO - zapada decyzja.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JECHAMY!! JECHAMY!! ZOOOO! CHYBKO! JECHAMY ZOOO! JUUHUUU! HOP LALALA!! CHYBKO! - wykrzykuje Lucy, której najwidoczniej nie przeszkadza panujący w samochodzie ukrop.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tymczasem na miejscu okazuje się, że nie mieliśmy specjalnie oryginalnego pomysłu. Tysiące Krakowian z dziećmi, postanowiło odwiedzić Lasek Wolski w tym samym celu...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Najpierw stoimy w korku, żeby dostać się na parking, w końcu otrzymujemy miejsce na szarym końcu przystosowanej dla aut łąki. Ewakuujemy się z rozgrzanego auta by odkryć, że nasz parking oddalony jest od ZOO jakieś 2 może 3 kilometry... Po chwili okazuje się, że te 2 może 3 kilometry, to będą kilometry męki - pod górę z wózkiem po kamienistej ścieżce. Razem z tłumem rodziców z dzieciakami w każdym wieku, pielgrzymujemy do przybytku dziecięcej uciechy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Lucy, jak myślisz kogo spotkamy w ZOO?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- LWA. HIPO. KECIKA - wiadomo, jak ZOO to i &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=FvGAo1-14hs"&gt;Krecik&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Stanie w kolejce przyjmujemy z ulgą, jako upragniony moment oddechu po żmudnej wspinaczce wśród hord komarzyc. Za skromne 18 zł od osoby, przekraczamy bramę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/05/witanie-czec-i-powodz.html"&gt;WITAJ&lt;/a&gt; PTASZKU! - Lucy wita euforycznie pierwszego zauważonego za kratą dziobatego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- WITAJCIE PTASZKI! - oznajmia z zachwytem obojętnym Flamingom, okazują się tak urzekające, że z trudem namawiam Ją do ruszenia dalej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I mniej więcej na 5-tym wybiegu od wejścia, kończy się scenariusz jakiego się spodziewałam. Surykatki nie robią na Lucy większego wrażenia. Dużo bardziej fascynujący jest kamienisty żwir wysypany obok klatki. I analogicznie, wszystkie barierki, kraty i inne przyrządy służące odgrodzeniu gapiów od zwierząt - okazują się bardziej od tych ostatnich frapujące. Wspinanie się na barierki pochłania Lucy w zupełności. Pokerowa mina zdaje się wyrażać, że wszystkie te stworzenia są jej dobrze znane, więc po co robić wokół nich tyle szumu? Animal planet, książki i piosenki zrobiły swoje - jeden rzut oka i wszystko jasne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- WITAJ ZEBLO - oznajmia łaskawie, a już za sekundę ucieka w zawrotnym tempie wzdłuż zatłoczonych alejek. Wygląda na to, że nawet bieganie jest bardziej intrygujące od jeleni, wilków czy fok. Tygrysy na które liczę, że przełamią pasmo nudy, przegrywają z kretesem z... bananem. To on skupia na sobie całą uwagę mojej córki. Krwiożercze bestie tuż za szybą, zostają ostentacyjnie zlekceważone.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ściągamy dziecko z kolejnej barierki i postanawiamy się ewakuować.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Lucy, kogo widziałaś w ZOO?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://img.infibeam.com/img/bc6006d4/693/6/9780763626693.jpg"&gt;- EDIGO!&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Poza słoniem Edim wymienia bardzo wiele napotkanych zwierząt, a opowiada o nich z wielkim zaangażowaniem. Nikt nie przypuściłby, że na większości zaledwie na sekundę zawiesiła wzrok. Co więcej, nikt nie domyśliłby się, nie znając naszego ZOO, że nie posiada ono na stanie SOOŻCA i SZAFY.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mała Mi-tomanka mi rośnie ;)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); -webkit-text-decorations-in-effect: underline; "&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TBPrc-ybjGI/AAAAAAAABg4/P9NrSkiUKAU/s320/zoo-3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5481984054563408994" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 300px; " /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); "&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TBPrXpS0CcI/AAAAAAAABgw/NWPO9zlwwf4/s320/zoo2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5481983962894305730" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 300px; " /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); -webkit-text-decorations-in-effect: underline; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); -webkit-text-decorations-in-effect: underline; "&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TBPrhTxAurI/AAAAAAAABhA/JVw5msuDhPc/s320/zoo1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5481984128914078386" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 300px; " /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-5548074205138222478?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/5548074205138222478/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/o-tym-co-jest-najbardziej.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5548074205138222478'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/5548074205138222478'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/o-tym-co-jest-najbardziej.html' title='O tym co jest najbardziej interesującego w ZOO.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TBPrc-ybjGI/AAAAAAAABg4/P9NrSkiUKAU/s72-c/zoo-3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4929072009025728224</id><published>2010-06-08T20:03:00.004+02:00</published><updated>2010-06-09T12:19:52.119+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lucy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Nie ma zimy.</title><content type='html'>Podczas kiedy ja, każdego ranka, prawie skaczę pod niebo, że wreszcie wyszło słońce i temperatura podskoczyła powyżej 15 stopni - Lucy &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/05/o-czym-marzy-moje-dziecko.html"&gt;znów&lt;/a&gt; marzy o... zimie.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Pruszy śnieg, pruszy śnieg, biały śnieżek pruszy... - radośnie nucą Miś i Margolcia z mojego iTunes'a. A wszystko dlatego, że:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- PIOENKI! ZIMIE! PUSZCZAĆ! MAMO PUŚĆ! - słyszę od paru dni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A kiedy zimowa płyta się kończy - razem z następną (o zwierzętach, do tej pory ulubioną) zaczyna się czarna rozpacz:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- NIE NIE NIE! NIE CHCIAŁA! ZIMIE PUŚĆ! - i tak w kółko. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozostaje mi cieszyć się, że na tej płycie jest tylko jedna kolęda...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Następną zimową rozrywką jest oglądanie Picasy:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- JĘCIA ŁUSI PUŚĆ! PLOSZE! YNIEGU! - czyli slideshow z grudnia i stycznia - ŁUSIA LEPI BABANKA! - komentuje rozradowana.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jest jeszcze czytanie książek - koniecznie o zimie, oglądanie bajek - koniecznie o zimie, no i rozmawianie - koniecznie o zimie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sama do siebie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA CHCIAŁA LEPIĆ KULE POLKU... NIEEE. NIE MA ZIMY. NIE MA YNIEGU.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No nie ma. Stety :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4929072009025728224?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4929072009025728224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/nie-ma-zimy.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4929072009025728224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4929072009025728224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/nie-ma-zimy.html' title='Nie ma zimy.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-3659635633060425874</id><published>2010-06-05T23:59:00.002+02:00</published><updated>2010-06-06T01:34:40.849+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lucy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postępy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><title type='text'>Czitamy.</title><content type='html'>Złapała mnie. Będę jej czytać te książki, całymi dniami, chyba. Sposób? Żadne tam &lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/05/moje-dziecko-na-mnie-nakrzyczao.html"&gt;krzyki&lt;/a&gt; i wymuszania jak ostatnio. Spokojna, racjonalna i uśmiechnięta przynęta:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- MAMO, PLOSZE CZYTAĆ. PLOSZE SIADAĆ. CZITAMY.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaplątałam się w sieć własnego zachwytu. Przepadłam. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-3659635633060425874?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/3659635633060425874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/czitamy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3659635633060425874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/3659635633060425874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/czitamy.html' title='Czitamy.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-6235279653054571908</id><published>2010-06-05T12:00:00.005+02:00</published><updated>2010-06-05T12:24:38.435+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lucy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Z Alternatywnego Słownika Lucy (cz. 1)</title><content type='html'>&lt;div&gt;Kiedyś Lucy starała się, dokładnie wymawiać konkretne słowa. Teraz, coraz częściej idzie na skróty. Zaczyna się robić zabawnie :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;rzeczowniki:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;nóż - KLUCZ (&lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/05/kluc-czekajacy-na-umyjenie.html"&gt;kluć&lt;/a&gt; ewoluuje...)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;serek - SELELEK (od selera)&lt;/div&gt;żyrafa - SZAFA&lt;div&gt;piętka - PIĘKNA&lt;/div&gt;&lt;div&gt;motek - MŁOTEK&lt;br /&gt;&lt;div&gt;małpa - ŁAMPA&lt;/div&gt;&lt;div&gt;cynamon - CIMANON&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;czasowniki:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;iść - IDZIEĆ (od idzie)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;jechać - JADAĆ (od jadą)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;lecieć - LECIĆ (od leci)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-6235279653054571908?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/6235279653054571908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/z-alternatywnego-sownika-lucy-cz-1.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6235279653054571908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/6235279653054571908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/z-alternatywnego-sownika-lucy-cz-1.html' title='Z Alternatywnego Słownika Lucy (cz. 1)'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-7430109217615774860</id><published>2010-06-04T13:00:00.009+02:00</published><updated>2010-06-04T15:25:35.576+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lucy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konsumpcja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>A wszystko przez kalorie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Lucy, dumna jak paw, siedzi na Dorosłym Krześle i dwóch poduszkach. Za bluzeczkę wetknięty ma kuchenny ręczniczek w kratkę, a przed nosem - pełną michę. Pałaszuje ziemniaki, brokuła, kurczaka, gotowaną kapustę, truskawki z kompotu, a zagryza to wszystko niewyobrażalną ilością drożdżowych bułeczek, upieczonych przez Babcię. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Podczas konsumpcji, tradycyjnie mruczy: MMMMM... niczym bardzo zadowolony kot. Patrzę na mały brzuszek, który z każdą chwilą przestaje być mały. Zerkam na jego właścicielkę, która coraz bardziej przypomina Węża Który Połknął Słonia. Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że Moje Dziecko, przypuszczalnie, składa się (poza mózgownicą oczywiście) wyłącznie z układu pokarmowego. Ilości wsuwanego pożywienia, balansują na granicy rzeczywistości i fantazji o dziurach bez dna. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- PYSZNOŚCI - kwituje Lucy, a my do teraz zastanawiamy się skąd wytrzasnęła to słowo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oczywiście tego typu rozrywki mają swoją cenę. W wypadku Lucy, która skłonność do nie-tycia odziedziczyła po rodzicach, skutkiem ubocznym objadania się, nie są zbędne kilogramy tłuszczyku, ale nadmiar energii. Lucy stosunkowo późno zaczęła chodzić, i bardzo wcześnie skończyła. Bo przecież Chodzenie przy Bieganiu to zwyczajna dziecinada. Więc biega biega bieeega. Z babcinego pokoju do jadalni. Z jadalni do kuchni. I z powrotem. Przy zawrotnej prędkości, siła odśrodkowa spycha ją na ściany. Ale Lucy nie przejmuje się nie wyrabianiem na zakrętach. Robi parę okrążeń i nagle skręca prosto w korytarz. Biegnę za nią, bo przecież schody. I nagle okazuje się, że to one staną się atrakcją dnia. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po paru rundkach w górę i w dół, za rączkę z mamą, przychodzi czas na samodzielną wspinaczkę (no, z maminą asekuracją). Sposób znany jeszcze z czasów raczkowania. I czas na nowy patent - zsuwanie się na pupie w dół. Euforia. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA CHODZI PUPĄ CHODACH! - cieszy się Lucy, a ja myślę, że co tam, za chwilę padnie, wytrzyma może 10 podejść... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przy 50-tym kategorycznie proszę publiczność o rozejście się. Tłumaczę, że to zamiłowanie do publiki, wykrzesuje z dziecka nadludzkie siły. I owszem, Lucy z zawodem rozgląda się dookoła. Po zjechaniu na dół, przewraca się na brzuch.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- OJEEJ! ŁUSIA BUUUM! - zawodzi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://lusiec.blogspot.com/2010/05/symulantka.html"&gt;Symulantka&lt;/a&gt; sprytnie aktywuje swego Dziadka do troskliwych okrzyków z oddali, co też się stało wnusi. Odpowiedź? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- ŁUSIA PADŁA. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ekhmm... Po kolejnych rundkach w górę, w dół i dramatycznych "upadkach", po prostu biorę córkę pod pachę i zarządzam wyprowadzenie na zewnątrz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bieganina po babcinym ogrodzie, okazuje się znacznie mniej męcząca dla opiekuna niż asekuracja na schodach. Właściwie takie bieganie dookoła domu, jest całkiem przyjemne. Okazuje się nawet, że i zatrzymać się na chwilę, warto. Stokrotki kuszą bielą płatków, które można wyrywać i miętosić nawet przez 3 długie minuty. Trawa też zachęca, żeby usiąść choć na sekundę, wstać i znów usiąść. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I kiedy wydaje się, że Dziecko nareszcie wykorzystało do końca wartość energetyczną obiadu - czas na kolację.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To był naprawdę męczący dzień. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TAjZwksZwKI/AAAAAAAABgM/GfcVJ6pWu1E/s1600/stok.jpg" style="text-decoration: none;"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TAjZwksZwKI/AAAAAAAABgM/GfcVJ6pWu1E/s320/stok.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5478868375203070114" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 300px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-7430109217615774860?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/7430109217615774860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/wszystko-przez-kalorie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7430109217615774860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/7430109217615774860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/wszystko-przez-kalorie.html' title='A wszystko przez kalorie.'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/TAjZwksZwKI/AAAAAAAABgM/GfcVJ6pWu1E/s72-c/stok.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5023101313101350278.post-4937112897321793246</id><published>2010-06-03T23:55:00.001+02:00</published><updated>2010-06-04T00:46:44.240+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lucy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadanie'/><title type='text'>Kreciczek...</title><content type='html'>KRECICZEK PŁAKAŁEK zamiast: Krecik płakał.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Radosna dziecięca twórczość, ale nie bez wpływu - babcinej skłonności do zdrobnień...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jesteśmy na detoksie. Nawet Słonko to teraz Słońce, żadne tam Słoneczko! Uśmiercamy milusińskie słóweczka. Twardzi jesteśmy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5023101313101350278-4937112897321793246?l=lusiec.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lusiec.blogspot.com/feeds/4937112897321793246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/kreciczek.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4937112897321793246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5023101313101350278/posts/default/4937112897321793246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lusiec.blogspot.com/2010/06/kreciczek.html' title='Kreciczek...'/><author><name>Tlingit i Lucy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13292619702325331254</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_8OMjp5nPqCA/S1S8JNSUU_I/AAAAAAAABO8/R_c0LpXXjf8/S220/tlin%26luc.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry></feed>
